statystyki

Obudzić śpiący przemysł: Czy w Polsce możliwy jest drugi COP?

autor: Marek Chądzyński, Grzegorz Osiecki03.04.2015, 10:36; Aktualizacja: 03.04.2015, 10:36
górnik-kopalnia-przemysł

górnik, kopalnia, przemysłźródło: ShutterStock

Każdy kraj prowadzi politykę przemysłową. Polska też. Mamy nawet sporo bardzo dobrych programów rozwoju. Od 1989 r. powstało z 300 strategii. Tylko nie są realizowane.

reklama


reklama


Zachęcamy w naszej gazecie do dyskusji o konieczności zwiększenia w Polsce roli przemysłu. A może jednak wystarczy gospodarka oparta tylko na usługach? Czy faktycznie potrzebujemy nowej polityki przemysłowej?

Każde państwo prowadzi politykę przemysłową, bo żadne nie jest gospodarczo neutralne. Na przykład USA inwestują w te sektory, które zdaniem tamtejszych decydentów mają największe szanse na rozwój i przynoszą największą wartość dodaną. To IT, nanotechnologie i biotechnologie. Jednak polityka przemysłowa niejedną ma twarz – osłabianie waluty też jest jej przejawem, bo taka decyzja wspiera eksporterów, a szkodzi importerom. Trudno wyobrazić sobie politykę gospodarczą, która nie byłaby polityką przemysłową nakierowaną na wspieranie tej części gospodarki, która naszym zdaniem ma szanse rozwinąć nas szybciej.

Jakie sektory gospodarki wygrywają w tej konkurencji?

Raz modny jest przemysł przetwórczy, a innym razem usługi. Ale moim zdaniem warto rozwijać i jedno, i drugie, wybierając z tych sektorów te branże, które mają największy potencjał. Często nie doceniamy usług, bo mamy problem z mierzeniem wydajności pracy w tym sektorze. W przemyśle, np. gdy wyprodukujemy samochód, to wiemy, ile godzin zajęła praca nad nim, ile kosztowały części i robocizna, że sprzedamy go za 11 tys. dol. i będziemy mieli tysiąc dolarów zysku. W usługach taka wycena jest o wiele trudniejsza, bo większość z ceny usługi jest niematerialna i dlatego trudna do zmierzenia. Bo jak wycenić korzystne dla klientów zmiany w bankowości, do których doszło dzięki upowszechnieniu bankomatów, bankowości online czy kart paypass? Nie widzimy tego w statystykach wydajności. Choć to problem metodologiczny, to jest fundamentalny, bo bez możliwości wiarygodnego porównania wydajności pracy w przemyśle i usługach często nie możemy powiedzieć, kto jest ważniejszy.

Ale jakieś decyzje musimy podjąć?

W obu tych sektorach są dziedziny, które się wybijają. W Polce w sektorze usług dobrze rozwija się BPO (business process outsourcing, outsourcing procesów biznesowych). Może nie ma wartości dodanej poziomu Apple’a, jednak kilka lat temu ta wartość w ogóle nie istniała. Myślę, że długo trzeba byłoby szukać dziedziny naszego przemysłu, która rozwijałaby się w zbliżony sposób. To pokazuje, że polityka przemysłowa, mimo swojej nazwy, nie musi dotyczyć tylko przemysłu. Ona jest bardziej odpowiedzią na fundamentalne pytanie polityki gospodarczej: czy ma ona tylko umożliwiać wzrost, co oznacza generalnie tworzenie otoczenia przyjaznego dla przedsiębiorczości, czy decydujemy się też na świadome wspieranie jakichś rodzajów działalności gospodarczej, np. badań i rozwoju, sektora IT, energetyki, które są ważne dla kosztów wytwarzania całej gospodarki? I to jest sens polityki przemysłowej.

Mówi pan o zrównoważonym rozwoju. Czy po 1989 r. nie położyliśmy zbyt dużego nacisku na usługi, a odziedziczony po PRL przemysł, w dużej mierze nieefektywny czy kosztochłonny, traktowaliśmy po macoszemu?


Pozostało jeszcze 81% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

  • ert(2015-04-03 18:11) Odpowiedz 00

    Żeby odbudować przemysł, najpierw trzeba przegnać Solidaruchów, co go zlikwidowali...ciekawe jak?

  • to ja(2015-04-03 19:16) Odpowiedz 00

    Nawet taka mama belgia ktora ma wysokie koszty pracy ma huty I stalownie ogromne. A u nas zaklady Te sa zamykane piece wygaszane... Dziwny ten krak

  • EWA(2015-04-03 19:24) Odpowiedz 00

    Proszę o weryfikację:
    chodzi plotka, że Centrum Badań Kosmicznych w Warszawie straci siedzibę i będzie musiało przenieść się do kontenerów??? razem z certyfikowaną aparaturą, która na "na pewno" w kontenerach będzie miała zapewnioną klimatyzację i temperaturę...
    Czyli - nie będzie CBK, nie będzie aparatury, składki do Agencji Kosmicznej będą płacone, z "podboju kosmosu" zostanie tylko grupa urzędasów w Gdańsku.

    Jeśli tak ma wyglądać rozwój nowych technologii w tym państwie, to może od razu wynająć kopary i rozjechać w cholerę wszystko, co się da!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

REKLAMA

Polecane

reklama