Podobno coraz więcej pań dzieli się z panami obowiązkami domowymi pół na pół, nie bacząc na to, że mężczyźni są mistrzami w symulowaniu domowej partaniny. Są też takie panie, które przejmują wszystkie obowiązki, tak by pan mógł w spokoju skupić się na hobby, drzemce i oglądaniu telewizji. Przeciętne wartości zdecydowanie sytuują jednak ciężar prac domowych po stronie płci pięknej. Pranie robi jeden na stu mężczyzn, gotuje jeden na dwudziestu, nawet rachunki przeważnie regulują kobiety. Rzecz jasna, kiedy kobieta jest chora, okazuje się, że mężczyzna potrafi zająć się domem, ale zwykle uważa, że mądrzej jest zostawić pewne zadania kobiecie, która przecież wykona je lepiej. W ostatecznym rozrachunku polskie kobiety pracują dla domu ponad dwa razy dłużej niż mężczyźni.

Według różnych badań praca domowa przeciętnej polskiej kobiety warta jest od 2 do 3,5 tys. zł miesięcznie. To wartość rynkowa w cenach przeciętnych krajowych, zatem w dużym mieście zapewne znacznie wyższa. Oczywiście przeprowadzane zwykle przez mężczyzn drobne naprawy, obsługa samochodu i doroczne uroczyste trzepanie dywanu też ma swoją wartość. Dlatego żeby wyliczyć wartość domowej pracy kobiety, od rynkowej wartości jej domowych obowiązków odjęliśmy wartość usług świadczonych przez mężczyznę, a wynik podzieliliśmy na dwie części, bo kobieta dba przecież nie tylko o partnera i ewentualne wspólne dzieci, ale i  siebie.

Przybliżony wynik to ok. 1 tys. zł miesięcznie. Tyle przeciętny polski mężczyzna mógłby być winien swojej drugiej połowie za codzienną krzątaninę w domu. Oczywiście, można powiedzieć, że to on więcej czasu spędza w pracy, a ona i tak potrzebuje potwierdzić w domu swoją zaradność i zdolności organizacyjne. Nie zmienia to faktu, że 1 tys. zł miesięcznie jest sumą znaczącą i mężczyźni powinni o niej pamiętać, zanim zaczną skarżyć się na koszty generowane przez ukochaną.

Michał Zieliński, dziennikarz RMF FM