statystyki

Klient i sprzedawca a problem gotówki. Jakie mamy prawa?

autor: Tomasz Jurczak20.09.2014, 06:00
pieniądze-finanse-monety

Dobre obyczaje obowiązujące w Polsce wymagają tego, żeby za małe zakupy płacić drobnymi, a za duże pieniędzmi o znacznym nominaleźródło: ShutterStock

Sprzedawca odmawia sprzedaży produktów bo nie ma drobnych? Nie chce rozmienić gotówki? Może za karę zapłacić mu tysiącem groszy? Sprawdź jakie są prawa i obowiązki sprzedawcy w sklepie związane z gotówką.

Reklama


Reklama


Często spotykamy się z sytuacją, kiedy sprzedawca odmawia sprzedania towaru ze względu na brak możliwości wydania reszty. Wśród Polaków pokutuje mit, że sprzedawca ma obowiązek posiadania pieniędzy na wymianę, skoro prowadzi biznes. Jednak okazuje się, że nie jest to prawda.

„Sprzedawca może odmówić sprzedania towaru z uwagi na to, że nie ma pieniędzy do wydania. Co do zasady w handlu detalicznym i gastronomi nie można odmówić sprzedaży bez uzasadnionej przyczyny i jest to karane grzywną, ale brak pieniędzy do wydania jest już odpowiednim uzasadnieniem odmowy” – informuje Tomasz Ceranek Aplikant radcowski w Ceranek Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów Sp.p.

Dobre obyczaje obowiązujące w Polsce wymagają tego, żeby za małe zakupy płacić drobnymi, a za duże pieniędzmi o znacznym nominale, chociaż zasada ta nie została uregulowana przepisami prawa.

Sprzedawcy często starają się nam dogodzić i znaleźć jakieś rozwiązanie, ale nie mają takiego obowiązku, natomiast my, zgodnie z art. 535 Kodeksu cywilnego mamy obowiązek zapłaty ceny i powinniśmy mieć odliczone pieniądze.
Powstaje jednak pytanie co z urzędami instytucjami państwowymi, które np. sprzedają w kasie znaczki urzędowe, czy te instytucje mają taki obowiązek? Okazuje się, że nie istnieje także przepis, który traktowałby urzędy i instytucje państwowe odmiennie i zobowiązywałby do posiadania pieniędzy do wydania reszty.

Innym przypadkiem „walki na noże” ze sprzedawcami jest rozmiana pieniędzy. Ma to miejsce szczególnie w punktach o wielu stoiskach handlowych, gdzie jeden ze sprzedawców jak już wiemy zgodnie z prawem, odmawia sprzedaży z braku drobnych. Wtedy klient poszukuje innego sprzedawcy, aby wymienić wysoki nominał na drobne. Czy sprzedawca ma prawo odmówić nam rozmiany pieniędzy w sklepie? Jedno jest pewne, nie ma prawnego obowiązku rozmieniać pieniędzy, więc zawsze może tego odmówić bez podania przyczyny. Jedynie jego dobra wola może spowodować korzystną sytuację dla klienta.

Ale zdarzają się przypadki, kiedy to sprzedawca prosi o pomoc klienta. W Polsce dosyć popularnym zjawiskiem jest proceder „jednego grosika”. Gdy zaistnieje problem z wydaniem reszty, sprzedawca, może odmówić sprzedaży towaru. Jednak, gdy już zdecyduje się na sprzedaż towaru, ma obowiązek wydać resztę. „Sprzedawca powinien więc przewidzieć sytuację, że może mieć problem z wydaniem reszty i uprzedzić klienta, że ten musi mieć odliczone pieniądze. Pytanie, czy można być winnym grosz przy wydawaniu reszty nie powinno paść i należy je traktować jako niegrzeczne, bo stawia nas w złej sytuacji. Gdyby sprzedawca uprzedził klienta, łatwiej byłoby mu zrezygnować z zakupu, albo zgodzić się na nadpłatę. Trudno dochodzić grosza na drodze sądowej, więc w takiej sytuacji zapewne można co najwyżej grzecznie podkreślić jej niewłaściwość” – wyjaśnia Tomasz Ceranek.

Skoro sprzedawca tak utrudnia nam życie, nie chcą rozmienić pieniędzy, odmawia sprzedaży ze względu na brak mniejszych nominałów gotówki, to może odegrać się zapłatą za towar w małych kwotach o wysokiej łącznej wartości? Mamy taką możliwość.

„Sprzedawca ma obowiązek przyjąć cenę płaconą przy użyciu jakichkolwiek banknotów i monet złotowych i groszowych oraz nie może czynić między nimi różnicy. W Ustawie o Narodowym Banku Polskim znaleźć można przepis, który wyraźnie wskazuje, że znaki pieniężne emitowane przez NBP są prawnymi środkami płatniczymi na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej, dotyczy to zarówno banknotów jak i monety opiewające na złote i grosze” – zauważa Ceranek.

Forma zapłaty gotówką powinna zawsze spotkać się z akceptacją. Sprzedawca nie może więc odmówić przyjęcia worka z bilonem. Oczywiście w takim przypadku dobrze byłoby najpierw uprzedzić sprzedawcę i zaistniałej sytuacji i podać jej przyczynę np.: na przykład zakupu dokonuje dziecko, które zbierało pieniądze w skarbonce. Większość sprzedawców nas zrozumie, a pozostali niestety będą musieli zacisnąć zęby i przeliczyć podany bilon.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:gazetaprawna.pl

Polecane

  • Ekspedientka(2015-09-03 09:17) Odpowiedz 245

    Pracuje w małej piekarni osiedlowej, co wieczór szefowa zabiera utarg w banknotach. Ile dam radę uzbierać drobnych tyle mam na drugi dzień . Szlag mnie trafia gdy ludzie o 7 rano chcą zapłacić za jedną bułkę banknotem 100 zł. Ludzie ogarnijcie się!! Uczciwie mówie że mogę wydać ale w bilonie. Jeśli klient nie chce mieć zbyt ciężkiego portfela to sam propobuje że pójdzie rozmienic. Jeśli klient ma prawo robić na złość i płacić 100 zł z samego rana to ekspedientka ma prawo wydać mu 90 zł w bilonie. To też pieniądze, pelboprawny środek płatniczy.
    Moi stali klienci są na tyle mili że przygotują sobie te 2 zl na chleb codziennie rano. Ja bym w życiu nie poszła , nawet do dużego sklepu, z samego rana że stówką. Trochę wyobraźni trzeba mieć. Sklep to nie bank nam też się kiedyś pieniądze na rozmiane kończą.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • anonimowy(2015-12-03 11:54) Odpowiedz 181

    A poza tym, kiedy idę do sklepu po małe zakupy i wiem, że mam tylko grubszy nominał, to pytam się zaraz na wejściu czy będzie problem z wydaniem reszty? Uwierzcie, że z takim miłym podejściem, sprzedawca nawet gdy ma niewiele drobnych, zawsze przyjmie gotówkę. Po prostu trzeba być człowiekiem dla człowieka.

  • BEATA(2015-08-01 19:54) Odpowiedz 172

    ja pracuje w handlu osiem lat kocham pracę z klientem ale z dnia na dzień ludzie stają się coraz bardziej problemowi i choć obsługujesz go najlepiej i tak zawsze jest coś żle my jako ludzie też mamy gorszy dzień jesteśmy zmęczeni po dzieśięciu godzinach pracy lecz sprzedawca to robot a ten po drugiej stronie lady to PAN nad PANY i basta pozdrawiam

  • wojtek(2015-02-06 21:32) Odpowiedz 174

    Problem polega na tym, że Polacy to dość złośliwy Naród i wiele osób płaci nominałem dwustuzłotowym tylko po to, by zrobić kasjerowi na złość. Należy pamiętać, że kasjer też ma prawo wydać w monetach jednogroszowych. Wiele osób mówi, że sprzedawca powinien pieniądze rozmieniać w banku i, że może zapłacić za tę usługę- ok, ale dlaczego klient ma mieć taką usługę jak rozmiana pieniędzy za darmo. Prowadzę sklep i powiem tak- żaden kasjer w godzinach porannych nie da rady wydawać każdemu klientowi ze stówki za zakupy do 10 zł i tyle, nikt nie będzie zostawiał kupy kasy w sklepie na pogotowie. Podejrzewam, że jakby wprowadzili banknot 1000 złotowy to pewno byliby tacy, co by płacili nim za zapałki.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Aga(2015-07-25 00:39) Odpowiedz 1516

    Mój wujek gdy pracował w handlu, co rano dopilnowywał, aby wszyscy sprzedawcy mieli drobne do wydawania, bo miał rozum i wiedział, ze o klienta trzeba dbać, inaczej pójdzie do konkurencji, a nie zaslaniał się wyjątkowo głupim przepisem... Trudno Polsce gonić Zachód, skoro klientów sprzedawcy traktują jak intruzów przeszkadzajacych w pracy. Na Zachodzie jest to nie do pomyslenia...

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Ekspedientka(2015-09-03 09:49) Odpowiedz 150

    Żeby pracować w sklepie trzeba mieć anielską cierpliwość.
    Naburmuszonym panom w średnim wieku nic nie pasuje i często są niemili bez powodu. Stare dziady próbują podrywac, zdarzają się obrzydliwe zboczone teksty. Poza tym do sklepu przychodzą osoby chore psychicznie których się poprostu boję. Praca wbrew pozorom nie należy do łatwych, a to tylko piekarnia. Strach pomyśleć co się dzieje w monopolowym.

    Ps. Apel do NIEKTORYCH klientów:błagam myjcie się choć raz w tygodniu, bo tego smrodu nie idzie wytrzymac

  • EWON(2015-03-19 08:01) Odpowiedz 127

    I bardzo dobrze! Klient powinien mieć zawsze odliczoną kwotę, albo jakiekolwiek drobne. I powinien się liczyć z tym że inaczej nie zapłaci... Każdy jakby tak do tego podchodził to sprzedawca by nie miał problemu z użeraniem się z takim wieśniakiem. Przyjdzie taki jeden z drugim i rzucają po stówce ******** taki ******* teraz nawet nie będę starał się pomóc tylko będę się na kodeks powoływał i ******* najwyżej nie zarobię, a klient ***** pójdzie w **** :)

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Mili(2016-01-21 00:26) Odpowiedz 106

    Za posiadanie drobnych powinien odpowiadac KIEROWNIk. Lub Szef sklepu. Zwykly pracownik nie ma winy przeciez w trakcie pracy najczesciej nie moze opuszczac stanowiska i nie do niego powinno sie miec pretensje ze drobne mu sie skonczyly.

  • qad(2014-11-07 13:01) Odpowiedz 103

    @4 zgodnie z ustawą klient ma obowiązek zapłacić cenę za towar, nie więcej nie mniej tylko cenę, sama sobie w swoim komentarzu odpowiadasz tylko nie rozumiesz odpowiedzi, cena to cena, klient ma zapłacić właśńie tyle, sprzedawca nie ma obowiązku wydawać reszty. parafrazując-gdzie jest napisane że ma wydawać???

  • ja(2015-08-25 13:21) Odpowiedz 922

    Przychodzę do sklepu, mam do zaplaty załóżmy 9zł. Daję 20.
    Sprzedawca nie ma wydać. Uważam, że to jego problem, że nie wydać a nie mój.
    Jeśli kulturalnie powie, że nie ma wydać, nie ma problemu, natomiast jeśli słyszę "proszę iść rozmienić" to coś mnie trafia. Przecież to on nie ma wydać = on ma problem.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • xxx(2016-02-09 17:36) Odpowiedz 80

    Powody,dla których sprzedawcy nie mają niekiedy wydać reszty są proste jak konstrukcja cepa : ludziom się ciągle śpieszy...zbierają te drobne w portfelach albo wrzucają do słoików w domu,nie chce im się dupy ruszyć aby wyciągnąć...notorycznie i prosto w oczy kłamią,że nie mają...Pracuje w niedzielę,w kiosku.Przychodzi taki klient z rana,chce kupić bilet za 1,70 i płaci 100 zł...no ręce opadają.A do południa kilkanaścioro takich przyjdzie,bo np tacę chcą rozmienić.Teraz się pytam:jak szybko skończą mi się drobne i gdzie mam pójść rozmienić jak banki pozamykane?Inne sklepy tez często nie maja albo maja wręcz zabronione

  • VK87(2015-12-11 11:25) Odpowiedz 72

    Ja swego czasu jako młody student pracowałem na parkingu strzeżonym. I zauważyłem pewną prawidłowość: tuż po 10tym przychodzili klienci po pojazdy i płacili mi banknotami 100-200 zł (cena usługi 3,5 zł) i tłumaczyli się "tak mi wydał bankomat". Po takim rajdzie 5-10-20 klientów się okazywało że mam same setki a całkowity brak nominałów 5,10,20,50. Gdy przychodził następny i oświadczałem że nie mam to się dowiadywałem kim jest moja matka na 5 pokoleń wstecz i do przodu "bo on nie będzie za******ał i rozmieniał"... Lub nagle przyjeżdżał inkasent i zabierał WSZYSTKIE banknoty - efekt był ten sam. Natomiast przed 10 ludzie płacili chorymi ilościami klepaków lub dawali 200 zł (prawdopodobnie ostatnie jakie mieli do wypłaty).

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • Autor(2016-04-03 12:41) Odpowiedz 60

    Zapytajcie ile zarabia kasjerka, a później wylewajcie gorzkie żale. To ciężka praca, zderzanie się codziennie z innymi osobowosciami. Nawet jak człowiek chce być miły to często klienci to utrudniaja, bo mają zły dzień. Często jest tak, że klient na złość płaci 100, a z portfela wystaje 20 zł... Jeśli chcesz rozmienic pieniądze powiedz to uczciwie, wtedy masz na to większe szanse... A i jeszcze jedno uprzedzam zarzuty. Na stanowiskach kasjerow pracują ludzie z różnym wykształceniem jak w każdej branzy, bo często słyszę paniusie po 10 operacjach plastycznych "jak nie będziesz się uczyć to skończysz jak ta pani/pan" i to w wielu sklepach. Pamiętajcie, że bez nas nie kupilibyscie tego świeżego chleba czy warzyw. Jeśli chcecie szacunku, szanujcie też ta druga stronę. Bo ludzie są tacy zdziwieni kiedy zaczyna się ich traktować tak jak oni traktują innych i wtedy jest wielkie oburzenie. Ja rozumiem mało ludzi potrafi znieść prawdę na swój temat....

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • dori24(2015-08-31 13:00) Odpowiedz 51

    Ludzie pomyślcie trochę .Ile można mieć zapasu drobnych w małym sklepie czy piekarni?Tylko 10-ciu klientów ze 100 zł to ja muszę mieć 1000 na wydawanie reszty !!! Utargu 1500 zł cały dzień, nigdy bym nie miała swoich pieniędzy tylko na rozmiankę dla PAŃSTWA NOWOBOGACKIEGO !!!

  • katarzyna(2014-11-06 19:17) Odpowiedz 516

    Przez takie artykuły panie pracujące na kasach w marketach uważają,że klient ma obowiązek posiadania odliczonej kwoty.Ja mam pytanie skąd takie przypuszczenie przecież art 535 kodeksu cywilnego (tytuł IX sprzedaż) mówi " Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę." Gdzie tu jest napisane,że klient ma zapłacić "cenę" odliczoną kwotą pieniędzy?

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Radek(2015-04-27 13:42) Odpowiedz 41

    Z brakiem drobnych w wielu sklepach wiąże się jeden mały problem. Mianowicie w takich miejscach jak na przykład stacja paliw istnieje coś takiego jak sejf do którego trzeba odrzucać gotówkę z kasy gdy przekroczy pewien próg. Do wysokości tego progu stacja jest ubezpieczona w razie napadu/kradzieży powyżej niestety odpowiada pracownik. Niestety wiąże się to z dość dużym ograniczeniem posiadania tak zwanego pogotowia kasowego, za które w razie czego odpowiada obsługa. Ciężko mieć powiedzmy 1000 zł w drobnych kiedy próg wynosi dajmy 1500. Pamiętajmy że w takiej kwocie muszą się jeszcze znaleźć 10,20 i 50 bez których to 1000zl bilonu poszło by w chwilę.

  • jaw(2014-09-20 12:43) Odpowiedz 213

    Ciekawe ze za granica nigdy nie mialem z tym problemow a wPolsce co chwile slysze "moze 10 groszy" albo "nie ma Pan drobniej?"

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • rachciach(2016-07-04 12:05) Odpowiedz 10

    W Polsce właściciel sklepu zabiera wieczorem prawie cały utarg, więc ekspedientki nie mają rano czym wydać reszty

  • anonimowy(2015-12-03 11:25) Odpowiedz 10

    A co z przyjęciem monet okolicznościowych? Przecież sprzedawca nie musi znać się na numizmatyce, a takiego bilonu wychodzi ostatnio pełno. Sam osobiście wolę sobie zostawić taką monetę. Stojąc ostatnio w kolejce usłyszałem, jak kasjerka prosiła klienta by dał inną monetę, gdyż Ona ma wątpliwości czy to oryginalny wyrób Mennicy Polskiej. I miała słuszność. Co innego bilon z którym mamy do czynienia na co dzień i większe różnice jesteśmy w tanie rozpoznać. A gdyby przyjęła taką monetę, która później okazała by się falsyfikatem, to może zostać pociągnięta do odpowiedzialności za ułatwienie wprowadzania fałszywki do obiegu? Ta sama sprawa tycząca się mocna uszkodzonych pieniędzy. Rozumiem, że czasem zdarzy się wypadek, i banknot się naderwie. Ale czy sprzedawca ma obowiązek przyjąć banknot mocno pomazany markerem lub monetę zgiętą w pół na prasie? Niby to dalej formalny środek płatniczy, jednak czy gdyby kasjer wydał Wam taki pieniądz, to jako klient byście go przyjęli?

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • zuk(2014-09-20 19:53) Odpowiedz 11

    Jaw bo za granica nie ma takich durnych cen,a w PL mamy takie prawo i sie do tego,przyzwyczaj,skonczyly sie czasy "nasz klient nasz pan"

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama