statystyki

Armia ochroniarzy walczy o przetrwanie

autor: Marek Chądzyński21.05.2014, 07:25; Aktualizacja: 21.05.2014, 08:28
Ochroniarz

Ochroniarzźródło: ShutterStock

Pracowników agencji ochrony jest więcej niż policjantów, żołnierzy i strażników miejskich razem wziętych. Zmagają się nie tylko między sobą, ale i ze zmieniającymi się regulacjami.

reklama


reklama


Obraz branży w danych GUS: w blisko 6 tys. firmach pracuje na pełnym etacie około 110 tys. agentów ochrony. Kolejne 15 tys. to zatrudnieni w niepełnym wymiarze (na część etatu). Ale przedstawiciele firm ochroniarskich dane kwitują wzruszeniem ramion. Bo ich zdaniem nie jest to cała prawda o ochronie w Polsce.

Pracowników ochrony jest znacznie więcej, niż wynikałoby z publicznych statystyk. Polska Izba Ochrony szacuje ich liczbę nawet na 300 tys. Skąd różnica? Jak mówi Sławomir Wagner, prezes PIO, dwie trzecie wszystkich ochroniarzy pracuje na śmieciówkach, czyli np. na umowach-zleceniach. W sumie może ich być nawet 175 tys.

Za to firm jest mniej. 6 tys. podmiotów należy do kilkuset grup. W ramach jednej grupy działać może wiele podmiotów. W czasach, gdy działalność ochroniarska była licencjonowana, zabezpieczało to właścicieli przed skutkami utraty takiej licencji (każdy podmiot miał osobną, nawet jeśli tracił zezwolenie, funkcjonować mogły pozostałe spółki z grupy).

Jedno dyskusji nie podlega: pracujących w ochronie jest zdecydowanie więcej niż policjantów czy żołnierzy. Według danych Komendy Głównej Policji 1 kwietnia zatrudnionych było niespełna 97 tys. funkcjonariuszy. Z kolei Ministerstwo Obrony Narodowej informuje, że w czynnej służbie mamy około 95 tys. żołnierzy. Liczbę strażników miejskich można szacować na 10 tys. W sumie mamy więc 200 tys. osób. Dużo mniej od 300-tysięcznej armii, która zarabia na zapewnianiu bezpieczeństwa swoim klientom. Trudno jednak nazwać ją w pełni profesjonalną i wykwalifikowaną.

Ochroniarzy pod dostatkiem

Ochroniarze

Ochroniarze

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Rynek ochrony w Polsce, szczególnie ochrony fizycznej, jest wystarczająco otwarty i dostęp do niego nie jest ograniczony. Setki tysięcy Polaków pracują w ochronie osiedli mieszkaniowych, centrów handlowych, sklepów wielkopowierzchniowych, zakładów przemysłowych etc. Tylko mały procent pracowników ma licencje. Klienci po prostu tego nie wymagają, a przepisy zezwalają na pracę w ochronie ludziom niewykwalifikowanym – mówi Beniamin Krasicki, prezes firmy City Security.

Od nowego roku licencja nie jest już potrzebna. Wystarczy wpis na listę kwalifikowanych pracowników ochrony fizycznej. Nie jest do tego potrzebny żaden egzamin (jak to było wcześniej). O wpis można ubiegać się w komendzie wojewódzkiej policji.

Czy to oznacza nowy dodatkowy zaciąg w ochronie? Taka jest stereotypowa opinia. Ale prezes City Security nie jest przekonany, że to prawda. – Dostęp do zawodu został zliberalizowany, ale wymagania dotyczące osiągnięcia określonych kwalifikacji – wyostrzone. Chodzi głównie o obowiązek odbywania dłuższego szkolenia dla osób ubiegających się o tytuł kwalifikowanego pracownika ochrony. Poza tym jest obowiązek uzyskiwania przez osoby niepełnosprawne chcące pracować w ochronie zaświadczenia od lekarza, który obiektywnie stwierdzi, czy dana osoba może pracować jako ochroniarz – mówi.

Zaciąg jest mało prawdopodobny również z innego powodu: żołd w armii ochroniarskiej do największych nie należy. To z kolei wynika z innej choroby, która toczy branżę: ostrej wojny cenowej, zwłaszcza w przetargach na ochronę instytucji publicznych. Na przykład cena za usługę w jednostkach wojskowych waha się między 8,3 zł a 11 zł netto za godzinę. Około 80 proc. tej stawki trafia do pracownika.

Amunicji do walki na stawki dostarczają same instytucje, wybierając cenę jako główne kryterium w przetargach. Przykład z połowy maja: przetarg na ochronę szpitala miejskiego w Tarnowie. Klient chce, by dostawca usługi zapewnił całodobową ochronę, kierując do pracy co najmniej trzech ochroniarzy. Przy czym szef zmiany musi mieć licencję. Zakres obowiązków: dodatkowo obsługa wewnętrznego parkingu i kas fiskalnych oraz zamontowanie na własny koszt dwóch rejestratorów z monitorami i dwóch kamer na bramach wjazdowych. Do przetargu stanęło pięć firm. Propozycje stawek: najniższa to 5,24 zł netto za godzinę. Najwyższa 7,50 zł netto.

– Wojna na ceny to ślepy zaułek. W najgorszej sytuacji są sami pracownicy ochrony, którzy otrzymują minimalne wynagrodzenie na umowach śmieciowych. To błędne koło – mówi Krasicki. Ale podaje przykład pozytywny: to przetarg ogłoszony kilka tygodni temu przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Kryterium ceny zapewnia w nim tylko połowę punktów. Resztę referencje od dotychczasowych klientów oraz gwarancja zatrudnienia pracowników ochrony na podstawie umowy o pracę.

Marek Janke, wiceprezes Impel Security Polska, nie ma wątpliwości, że silna presja cenowa, spowodowana rozdrobnieniem rynku i agresywną konkurencją, jest głównym problemem, z jakim obecnie boryka się branża ochrony. Jego zdaniem rykoszetem uderza to w samych klientów.

– Firmy ochrony wypracowują minimalne marże i działają na granicy opłacalności, a to zmusza je do szukania oszczędności na wielu polach. Bezpieczeństwo wielu strategicznych obszarów funkcjonowania państwa, takich jak m.in. administracja publiczna, wojsko, lotnictwo czy energetyka, ciągle nie jest budowane na podstawie właściwych standardów. Niestety instytucje publiczne, które dokładnie rozliczane są z każdej złotówki, szukają łatwych do osiągnięcia i maksymalnych oszczędności. Stwarza to dla nich konkretne ryzyka, takie jak np. utrata mienia, defraudacja, pożar czy chociażby utrata dobrego wizerunku – ostrzega Janke.

Duzi prężą muskuły

Niezależnie od tego, jak liczyć liczbę agencji ochrony, szefowie tych największych twierdzą zgodnie: rynek jest bardzo rozdrobniony. Ale też ich zdaniem tort do podziału nie jest wielki: szacowana wartość polskiego rynku usług ochrony to około 7–7,5 mld zł.

Lider – Konsalnet ocenia swój udział w rynku na 10–11 proc. Firma zatrudnia około 25 tys. pracowników. Z kolei Marek Janke mówi, że jego firma jest trzecia co do wielkości w kraju, kontrolując około 7 proc. rynku. Zaś prezes grupy City Security ocenia, że jego firma zajmuje szóste lub siódme miejsce w branży ze 100 mln zł przychodów w ubiegłym roku.

– Pięć największych firm posiada tylko 35 proc. udziału. Od kilku lat w branży obserwujemy trend konsolidacyjny. Najwięksi gracze wzmacniają swoją pozycję, przejmując mniejsze podmioty, często o rozwiniętej specjalizacji produktowej. W perspektywie kilku lat będzie dwóch-trzech liderów dysponujących przewagą konkurencyjną, którzy będą systematycznie zwiększać udział w rynku. Spora część mniejszych firm będzie się wysoko specjalizować, a część prawdopodobnie jednak zniknie – prognozuje Marek Janke.

Jacek Pogonowski, prezes Konsalnetu, dodaje, że to, iż czołówka kontroluje zaledwie jedną trzecią rynku, to ewenement, bo średnio w Europie ten udział wynosi 50 proc. Ale jego zdaniem scenariusz szybkiej konsolidacji branży jest mało prawdopodobny. – Na pewno mniejsze firmy będą miały zdecydowanie trudniejszą sytuację i mniej do zaoferowania klientom. Spowoduje to proces stopniowego oczyszczania się rynku. Mniejsi gracze będą powoli ustępować pola większym profesjonalnym podmiotom – ocenia Pogonowski.

Beniamin Krasicki zwraca uwagę, że największe rozdrobnienie rynku – i największa konkurencja – jest w segmencie ochrony fizycznej. Ale jego zdaniem to on najdłużej będzie się opierał konsolidacji.

– Tu zawsze będzie miejsce dla małych i średnich firm, np. mocno zakorzenionych w swoich regionach lub ściśle wyspecjalizowanych, np. w ochronie klubów nocnych – mówi. Według niego inaczej będzie wyglądała sytuacja w usługach specjalistycznych. – W niektórych liniach biznesowych, np. w konwojowaniu i liczeniu gotówki, konsolidacja jest już teraz bardzo zaawansowana. Powiedziałbym, że panuje tu quasi-oligopol kilku dużych firm – mówi Beniamin Krasicki.

Szef City Security nie spodziewa się fali bankructw, raczej przejęć średnich firm przez te największe.

– Systematycznie będzie zmniejszała się liczba firm średnich. Staną się atrakcyjnym kąskiem dla potentatów ze względu na dość duże efekty synergii w przypadku integracji i uzyskiwaniu imponujących korzyści skali. Duża firma ochrony, połykając średnią, jest w stanie bez strat klientów zdecydowanie i szybko ograniczyć koszty administracyjne przejmowanego podmiotu – mówi.

Seria ciosów od państwa

Powszechne przekonanie, że struktura rynku ochrony będzie się zmieniać, jest skutkiem kolejnych ciosów, jakie spadły w tym roku na branżę. Pierwsza to oczywiście deregulacja zawodu. Ale oprócz zmian zasad przyjmowania do pracy w zawodzie znaczna część firm, posiadająca status zakłady pracy chronionej (a jest ich niemało, około 10 proc. w skali całego rynku), musiała stawić czoła nowym zasadom refundowania wynagrodzeń niepełnosprawnych pracowników. Główny efekt zmian wprowadzonych z początkiem kwietnia: dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych jest mniejsze, a zasady są równe dla wszystkich pracodawców zatrudniających niepełnosprawnych (wcześniej ZPChr-y miały uprzywilejowaną pozycję). Kolejny cios: agencje musiały pogodzić się ze wzrostem płacy minimalnej. I na koniec zmiana, która jeszcze nie weszła w życie, ale już wzbudza mnóstwo emocji: rządowy plan ozusowania umów śmieciowych.

– Ozusowanie umów cywilnoprawnych jest jedną z najważniejszych zmian, jaka ma mieć miejsce od wielu lat, niestety jest ona również podwyższeniem kosztu pracy – mówi prezes Pogonowski. Jego zdaniem problemem nie jest samo ozusowanie, tylko tempo jego wprowadzania: rząd chciałby, aby nowe zasady obowiązywały jeszcze w tym roku. Co oznacza problemy dla tych, którzy np. wygrywali ostatnio publiczne przetargi z ich bardzo niskimi stawkami – bo zgodnie z prawem nie mogą oni starać się o renegocjowanie tych umów.

– Koszty realizacji usług ochrony systematycznie wzrastają, a paradoksalnie poziom wynagrodzeń dla firm ochrony spada. W związku z zapowiadanym kolejnym wzrostem kosztów, wynikającym z ozusowania umów-zleceń, przed firmami ochrony pojawią się dylematy, co zrobić, by przetrwać na rynku – uważa z kolei Marek Janke.

Wiceprezes Impel Security Polska jest zdania, że w branży przetrwają ci, którzy w miarę szybko będą w stanie się dostosować do nowych potrzeb rynku. Na przykład zapewnić ochronę przed nowymi zagrożeniami, jak chociażby cyberprzestępczość. Co to oznacza dla pracowników ochrony? Ich armia może być mniej liczebna, ale będzie lepiej wyszkolona i rzeczywiście zacznie przypominać bardziej profesjonalną służbę niż partyzantkę.

– Zmieniający się charakter usług ochrony wymusza również zmianę kwalifikacji pracowników, a co za tym idzie rosną wymagania wobec nich. Pracownicy ochrony będą coraz bardziej cenieni, ich praca zyska większy prestiż, a wynagrodzenia będą rosły. Już teraz część pracowników ochrony musi sprawnie posługiwać się komputerem, dysponować odpowiednimi umiejętnościami i doświadczeniem, ponieważ obsługuje wiele programów wspierających jego pracę, jak np. rozbudowane systemy monitorowania, elektroniczna obsługa ruchu osobowego i towarowego, zdalny monitoring wizyjny czy personalny GPS. Rozwój technologii jest procesem dynamicznym i równolegle do tego muszą się rozwijać kompetencje personelu obsługującego nowoczesne systemy – ocenia Marek Janke.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Dragon(2014-05-23 09:31) Odpowiedz 20

    Konsalnet powinien wytlumaczyc sie z korupcji a koledzy z UB, ktorzy zarzadzaja ta firma powinni abdykowac i zniknac raz na zawsze.

  • olo(2014-05-21 22:00) Odpowiedz 10

    Ja ci odpowiem Rysiu co wg ciebie oznacza trudny egzamin a co ma być łatwy. Egzaminy muszą być trudne żeby tacy jak ty nie mogli ich tak łatwo zdać bo w ochronie mają pracować ludzie którzy mają powołanie do tej pracy a nie ludzie którzy muszą w niej pracować to po pierwsze..
    Po drugie piszesz mi o tych firmach że ich nie znam ja pracuję w ochronie od 1995r mam wszystkie pozwolenia zaczynałem od szeregowego ścigacza i powtarzam musiałem zdać wszystkie egzaminy i też miałem trudno i nie płakałem jak ty że teraz jest łatwiej piszesz i wymieniasz firmy które są w ściślej czołówce w czołówce czego bo ja nie wiem piszesz że Conslanet to Polska firma tu się nie zgodzę firma Consalnet jest firmą z kapitałem zagranicznym a nie Polskim i nie przejęła tylko kupiła a jak kupiła to ludzie pracujący w G4S którzy mieli umowy o pracę dostali propozycję na zlecenie a jak nie to wypad. Będę to powtarzał do znudzenia egzaminy muszą być trudne i nie przekonasz mnie że teraz jest łatwiej że teraz parę godzin i już jest kwalifikowany pracownik bo to jest farsa

  • jeleń(2014-05-21 09:22) Odpowiedz 10

    To i tak niezle. W Krakowie 4.5 ZŁ/H*168 h=756 o dzieło.

  • StAAbrA(2014-05-21 17:51) Odpowiedz 10

    Ochroniarze w Polsce , to wizytówka niewolnictwa XXI wieku . A w związku z tym , że jest ich więcej niż wojska i policji , to nie wiem na co oni czekają .

  • edek(2014-05-21 08:59) Odpowiedz 10

    Muszę w miesiącu przepracować 400 godzin ( sic!!!) żeby zarobić 2,8 tys. zł netto. Na umowę zlecenie oczywiście. Mam licencję, zdany egzamin na Policji. Niewolnictwo.

  • anka(2014-05-21 19:22) Odpowiedz 10

    Orzeczenie o stopniu niepełnosprawności - główny wymog agencji ochrony,a dwie umowy-zlecenia=norma

  • W 64(2014-12-27 12:41) Odpowiedz 10

    ZWIĄZKI ZAWODOWE PRACOWNIKÓW OCHRONY. POZEW ZBIOROWY O PRZESTĘPSTWO Z ART 22 KP.TO POWINNO POPRAWIĆ FINANSOWO TYM NAJBIEDNIEJSZYM.A W GDAŃSKU W STOCZNI NAJWAŻNIEJSZM POSTULATEM BYŁA GODNOĆŚ ROBOTNIKA.PARANOJA PISZĘ NIEWYGODNIE DLA NIEKTÓRYCH. PRAWDA .

  • Tomek(2014-07-29 17:27) Odpowiedz 10

    Kim ważnym jest ten prezes pseudofirmy City Security, że Gazeta Prawna cały czas powołuje się na ten pseudoautorytet ?

  • W 64(2014-12-27 11:57) Odpowiedz 10

    MAMY ART. 22 KODEKSU PRACY. ZATRUDNIANIE NA UOWĘ ŚMIECIOWĄ JEST PRZESTĘPSTWEM.KONIEC.KROPKA. MAMY MOŻLIWOŚĆ POZWU ZBIOROWEGO. INNM BARDZO DOBRYM ROZWIĄZANIEM JEST ZAŁOŻENIE ZWIĄZKU ZAWODOWEGO PRACOWNIKÓW OCHRONY.KOCHANI, BROŃMY SWOJEJ GODNOŚCI I HONMORU

  • Kotek(2014-07-08 08:15) Odpowiedz 10

    Mniejsi gracze będą ustępować pola większym-profesjonalnym. Cha cha cha cha ale się uśmiałem.
    Większość tych "profesjonalnych" gigantów z profesjonalizmem akurat nie ma nic wspólnego. Wole wynająć małą lokalną firmę, bo wiem, ze jest wtedy wszystko dopilnowane i nie ma "zaciemniania"

  • konrad(2014-05-25 18:51) Odpowiedz 00

    Olo ma racje. Egzaminy powinny byc bardzo trudne. W ten sposob w ochronie pracowac beda najlepsi a nie najgorsi ;-)

  • Sandra(2014-05-25 19:23) Odpowiedz 00

    Polecam nowa firme ochrony M2.CS !!! Dziala w Czechach, Slowacji, Bulgarii, Wegrzech, Rosji, Turcji a od niedawna także w naszym kraju. Pewnie kazdy pomysli, ze reklamuje M2.CS bo np. pracuje w tej firmie. Tak nie jest - na prawde. Korzystam z ich uslug i musze powiedziec, ze pozytywnie wyrozniaja się na tle innych polskich firm.

  • Rysiek(2014-05-21 22:34) Odpowiedz 00

    Olo, patrzysz ze swojego punktu widzenia i sie cieszysz ze zdales wszystkie egzaminy. Gratuluje!
    Ja staram sie patrzec z punktu widzenia korzysci calosci branzy. Egzaminy nie moga byc za trudne bo efekt wtedy jest taki, ze tylko niewielki procent pracownikow ochrony przystepuje do egzaminow. W Anglii np. pracownik ochrony, aby uzyskac cos w rodzaju podstawowej licencji musi wlasnie przejsc dwutygodniowe szkolenie bez egzaminu. Oczywiscie sa kolejne stopnie "wtajemniczenia" i kazdy moze piac sie w gore i powiekszac kwalifikacje.
    Dotychczas przypomne, ze licencje I i II stopnie uzyskal niewielki procent wszystkich pracujacych w ochronie, a i z tej grupy wielu stracilo ja ze wzgledu na nie dostarczenie badan, itd. Uwazam, ze bardzo dobrze jesli ta rzesz bez jakichkolwiek kwalifikacji pracujacych ochroniarzy pojdzie co 5 lat na 300 godzin szkolenia. Czegos przynajmniej sie naucza. Ja jestem po studiach wyzszych I ledwo zdalem egzamin na licencje II stopnia. Byl to egzamin ustny przed komisja oraz dosc trudny test z pytaniami dotyczacymi szczegolow roznych przpisow prawa, etc. Pracownik ochrony np. do centrum handlowego nie musi zdawac takich egzaminow!

  • Krystyna z Zielonej Gory(2014-05-21 22:16) Odpowiedz 00

    Artykul trafia w 10tke. Swietny opis sytuacji w branzy security w Polsce.
    Osobiscie uwazam, ze powinno sie zakazac organizowania przetargow na ochrone mienia, w ktorych cena wazylaby wiecej niz 50%. Urzednicy musieliby wtedy troszke pochylic sie na SiWZami i pomyslec nad bardziej wyrafinowymi kryteriami oceny oferty, np. jakosc uslug, referencje, rekomendacje Izby Ochrony, kompetencje w ochronie danego segmentu rynku w Polsce i na swiecie.
    Uwazam tez, ze to glownie duze firmy walcza cena i wprowadzaja zle praktyki, dumpinguja oraz zanizaja standardy uslug. Srednie i male firmy sa czesto. Bardziej profesjonalne od tych z pierwszej piatki!

  • Piekny Prawy Syn (PPS)(2014-05-24 07:37) Odpowiedz 00

    I Rysiek, i Olo maja racje. Podstawowy pracownik ochrony (kwalifikowany) niech przechodzi tylko kurs szkoleniowy. Skolei ochroniarz chcacy podniesc swoje kwalifikacje powinien zdawac egzamin podobny do tego na licence, np. w WPA (Policji).

    Co do firm ochrony to uwazam, ze Solid Security jest jednym z glownych winowajcow pograzania się calej branzy i niskich wynagrodzen pracownikow ochrony. Rozpoczal w przeszlosci wojne cenowa i dumping traktuje jako glowne narzedzie rywalizacji z konkurentami. Solid zniszczyl monitoring w Polsce obnizajac w nieskonczonosc abonamenty. Zanizaja obroty przed urzedem skarbowym i w ten sposob ponad 40 milionow rocznie zostaje w kieszeni Andrzeja Sz. (przekret na podatku VAT). Solid przejal nieformalnie kilkadziesiat firm i już niedlugo dostana kare za to od UOKIK'u. Pozdrawiam wszystkich menedzerow w naszej branzy!

  • olo(2014-05-21 13:18) Odpowiedz 00

    ALE jaja wypowiadają się przedstawiciele firm które korzystały na dofinasowaniu z PFRON. CONSALNET ma kapitał zagraniczny, Impel to firma polska ale ma swoich szeregach przedstawicieli PFRON więc o dofinansowania się nie musi martwić CITY SECURITY na temat tej firmy to nic nie wiem ale jak coś piszą o ochronie to zaraz wypowiedź pana z CITY Security to też jakieś dziwne powiązania. Jeżeli chodzi o sedno przekazu dobrym pomysłem było zmniejszenie dofinansowania do niepełnosprawnych na papierze bo co się teraz dzieje jak ktoś miał stopień niepełnosprawności umiarkowany to umowę miał do marca tego roku a od kwietnia tego roku nie ma pracy, jeżeli chodzi o zmianę i ozusowanie umów zleceń pożyjemy i zobaczymy ale wydaje mi się że firmy będą dawać umowy o dzieło i nikt mi nie wmówi że tak nie będzie bo tak będzie nawet te duże firmy to robią. Więc tak naprawdę co się zmieni moim zdaniem nic a będzie jeszcze gorzej a dlaczego a dlatego że jak było dobrze poukładane to po co to było psuć pracownicy ochrony mieli licencje 1,2 stopnia to i kasa była lepsza a teraz nie ma licencji i wszyscy mają tyle samo czyli nic podam przykład żeby mieć licencje po staremu to testy sprawnościowe rozmowa z psycholem egzaminy a teraz starszy dziadek który by w życiu nie zdał testów sprawnościowych pokazuje mi legitymacje pracownika kwalifikowanego to ja się pytam gdzie my żyjemy ta cała DEREGULACJA zrobiona przez Gowina to o kant d... potłuc młodzi ludzie w ochronie nie będą pracować tylko dziadki do orzechów Policja która wydaje Licencje nic nie morze zrobić

  • ferdek*(2014-05-22 06:45) Odpowiedz 00

    Aby więcej zarabiać wstąpcie do NSR.

  • arturro(2014-05-26 21:47) Odpowiedz 00

    Witam i powiem krótko i na temat nie masz licencji to nie pracuj w ochronie- emeryci i renciści TRAGEDIA DAJCIE MŁODYM PRACOWAĆ. A z firm to najlepiej płacili w Gwarancie jak tam pracowałem przez trzy lata stawki od 7.50 do 9 zł. Stawka zależy od kierownika. Teraz pracuje w Global SEC nie jest żle stawki na poziomie Gwaranta. Pozdrawiam,

  • Rysiek(2014-05-21 17:44) Odpowiedz 01

    Kompletnie sie z Toba nie zgadzam. Egzaminy na licencje w Wydziale Postępowań Administracyjnych były na tyle trudne do zaliczenia, że większość zwykłych pracowników ochrony nie przystępowała do nich z obawy, że nie zdadzą. Stąd stosunkowo mała ilośc licencjonowanych ochroniarzy (szczególnie w ochronie fizycznej). Nowe przepisy (brak egzaminu, tylko kilkaset godzin szkolenia w ośrodku) spowodują, że liczba kwalifikowanych pracowników wzrośnie - i bardzo dobrze!
    Olo - Juwentus, city Security, Ekotrade to firmy znajdujące się w ścisłej czołówce branży i skoro ich nie znasz to się nie wypowiadaj. Konsalnet (a nie Consalnet) jest firmą w 100% polską. Pomyliło ci się wszystko - Konsalnet przejął zagraniczny oddział firmy G4S.
    szef firmy City Security jest w zarządzie Polskiej Izby ds kontaktu z mediami i dlatego często się wypowiada.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

REKLAMA

Polecane

reklama