W Komisji Europejskiej prowadzone są dość zaawansowane prace nad dyrektywą, która ma powołać do życia nowy, wspólny w całej Unii Europejskiej typ spółki – spółkę jednoosobową. Cóż to za twór?

To mocno okrojona wersja europejskiej spółki prywatnej: pomysłu, którego z powodów politycznych nie udało się wprowadzić w życie. Okrojona, bo dotyczyć ma wyłącznie spółek należących do jednego właściciela. Wspólne dla obydwu koncepcji jest to, że będzie to spółka zakładana i funkcjonująca, jeśli nie na jednakowych, to przynajmniej na bardzo zbliżonych zasadach w każdym z państw członkowskich.

Prace, w których mam przyjemność brać udział, rzeczywiście są zaawansowane. Projekt roboczy dyrektywy i załącznika, obejmującego wzorcowy akt założycielski, są gotowe, do końca roku ma zostać przeprowadzona ocena skutków regulacji i wówczas projekt będzie już mógł zostać oficjalnie przedłożony jako oficjalny dokument komisji. Jak na standardy legislacji unijnej to naprawdę bardzo szybko.

Kto ma skorzystać dzięki nowym przepisom?

Przede wszystkim firmy prowadzące działalność transgraniczną. Docelowym beneficjentem mają być małe i średnie przedsiębiorstwa, uważam jednak, że nie mniej skorzystają wielkie koncerny. Dla firm z sektora MSP główną korzyścią może być zmniejszenie bariery wejścia, czyli łatwiejszy i tańszy dostęp do rynku w innych państwach. Koncerny i tak już na nich działają, więc trudno mówić o barierach wejścia. Dlatego dla nich najistotniejsze będzie obniżenie kosztów administracyjnych dzięki możliwości prowadzenia jednolitej polityki koncernowej.

Nowe prawo zostanie wprowadzone dyrektywą, a więc nie będzie obowiązywać wprost, tylko zostanie implementowane, nie zawsze tak samo, do porządków prawnych poszczególnych państw. Czy w ten sposób nie zostanie zaprzepaszczone to, co miało być głównym atutem tej spółki, czyli jednolitość rozwiązań?

Wybór dyrektywy to konieczny kompromis, co dobitnie pokazały prace nad europejską spółką prywatną. Próbowano ją powołać rozporządzeniem, ale okazało się, że nie ma szans na uzyskanie jednomyślności. Dyrektywa wymaga zaś jedynie dużo łatwiejszej do osiągnięcia większości.

Rzeczywiście, dyrektywa pozostawi państwom pewien margines swobody, ale w pewnych obszarach ma wprowadzić zasadę negatywnej harmonizacji. Przykładem może być rejestracja spółki – dyrektywa wylicza dokumenty, które mogą być do tego wymagane, i państwa nie będą mogły rozszerzyć tego katalogu.

Skoro jesteśmy przy rejestracji, to jak ona ma wyglądać? Przedsiębiorca będzie rejestrował taką spółkę na poziomie unijnym, czy też odrębnie w każdym z państw?

Była rozważana możliwość rejestracji na poziomie europejskim, ale przy obecnym stanie zaawansowania prac nad łącznością między krajowymi rejestrami handlowymi nie byłoby to możliwe. Dlatego rejestracja będzie odbywać się w ramach porządku prawnego państwa, w którym ma być założona spółka.

Zastanawialiśmy się również nad tym, czy dyrektywa powinna wymuszać rejestrację drogą elektroniczną. Doszliśmy jednak do wniosku, że nie wszystkie państwa są na to gotowe. Dlatego też wypracowaliśmy kompromisowe rozwiązanie – zasadę niedyskryminacji, zgodnie z którą państwa mogą się zdecydować na tradycyjną formę rejestracji, ale jeżeli w ich prawie przewidziano możliwość tworzenia innych spółek przez internet, to musi ona objąć także europejskie spółki jednoosobowe.

Co oznacza, że w Polsce będzie można zarejestrować taką spółkę przez internet.

Tak, skoro istnieje u nas procedura S-24, to analogicznie nasze przepisy będą musiały przewidzieć rejestrację online europejskiej spółki jednoosobowej.

Jak rozumiem, w polskim kodeksie spółek handlowych pojawi się nowy typ spółki?

Implementacja do k.s.h. to jedna możliwość. Inna to włączenie europejskiej spółki jednoosobowej do ustawy o europejskim zgrupowaniu interesów gospodarczych i spółce europejskiej. W każdym razie będzie się musiał pojawić w Polsce nowy typ spółki. Projekt przewiduje, że już po samej jej firmie będzie wiadomo, że mamy do czynienia z tą formą prawną. To może być korzyść dla polskich przedsiębiorców, bo oznaczenie sp. z o.o. nie jest ciągle tak rozpoznawalne, jak ltd, GmbH czy Sarl.

Na jakie ułatwienia będzie mógł liczyć przedsiębiorca rejestrujący spółkę jednoosobową?

Państwa członkowskie nie będą mogły stawiać im dodatkowych wymogów. Wpłaty na kapitał będą mogły być dokonywane w innym kraju, np. Polak zakładający spółkę w Holandii będzie mógł dokonać wpłaty w Polsce, na tym etapie nie będzie więc musiał zakładać rachunku bankowego w innym państwie. Innym udogodnieniem ma być jednolity formularz, czyli w zasadzie gotowy wzór aktu założycielskiego europejskiej spółki jednoosobowej.

Jeśli spółka matka z Polski będzie chciała wejść na inne rynki, to łatwiej niż dzisiaj będzie mogła zakładać spółki córki w innych krajach. A jeśli zechce to zrobić w Polsce?

To również będzie mogła to uczynić. Chcemy uniknąć błędów, które popełniono przy europejskiej spółce akcyjnej. Przy jej tworzeniu stawiane są wymogi dotyczące transgraniczności. Przy spółce jednoosobowej świadomie z nich rezygnujemy. Jeśli więc polski przedsiębiorca działa jedynie w naszym kraju, to również wolno mu będzie założyć taką spółkę. Będzie dopuszczalne także przekształcenie istniejących spółek jednoosobowych w nową formę.

Jakie wymagania dyrektywa będzie stawiać wobec minimalnego kapitału?

Przygotowaliśmy dwa warianty. Zgodnie z pierwszym wymagany byłby symboliczny kapitał w postaci jednego euro. W drugim rozwiązaniu państwa członkowskie mogłyby samodzielnie określać wymagany kapitał, na takim poziomie, jak dla krajowych spółek z o.o., ale nie wyższym niż 5 tys. euro.

Załóżmy, że założyliśmy już jedną czy kilka spółek. Jakie da nam to korzyści na etapie prowadzenia działalności?

Najważniejsza jest chyba działalność w jednolitym otoczeniu prawnym. Właściciel kilku spółek w różnych państwach UE będzie miał pewność, że każda z nich funkcjonuje na takich samych zasadach. W praktyce może to oznaczać także i to, że dorobek interpretacyjny wypracowany w orzecznictwie innych państw zacznie odgrywać znaczenie także w Polsce. Chodzi więc o udrożnienie kanału migracji koncepcji prawnych.

Dla biznesu istotny też będzie jednolity ład korporacyjny. Dyrektywa pozwoli na stosunkowo duży wpływ centrali na kierowanie działalnością spółek córek.

Nie boi się pan, że może to wzbudzić opór w niektórych państwach członkowskich? Całkiem niedawno premier Orban zapowiedział, że dla zagranicznych firm na Węgrzech skończyła się era kolonizacji.

Mam nadzieję, że ta regulacja nie wzbudzi aż takich kontrowersji. Główne mogłyby chyba dotyczyć transferów kapitałowych w instytucjach finansowych, ale dyrektywa nic nie zmienia w zakresie CRD czy Solvency. Co do reszty to mamy do czynienia z rzeczami, które i tak się dzieją, tylko w prawnej szarej strefie. Projektowana dyrektywa ma w tym obszarze wprowadzić legalizację stosowanych praktyk kierowania koncernowego. Nie powinna więc być postrzegana jako zagrożenie dla interesów narodowych, zwłaszcza że chodzi o spółki jednoosobowe, czyli takie, w których nie trzeba chronić interesów wspólników mniejszościowych. W zakresie ochrony wierzycieli projekt przewiduje stosunkowo wysokie standardy, nie uchybiając dalej idącym środkom w prawach krajowych.

Dla firm z sektora MSP główną korzyścią może być tańszy dostęp do rynku w innych państwach