W kwietniu spółka złożyła prospekt emisyjny do KNF, a niedawno rozpoczęła bezprecedensową kampanię promocyjną. Zdaniem specjalistów Orlen chce, aby jego obligacje kupiły osoby, które dotychczas oszczędności lokowały głównie w bankach, ale spadające oprocentowanie lokat mogło zrazić je do tej formy inwestowania.

Oprocentowanie notowanych już teraz na rynku Catalyst papierów Orlenu to 1,6 pkt proc., powyżej poziomu WIBOR-u, co daje 4,3 proc. w kolejnym okresie odsetkowym. Czy takie warunki nowej emisji wystarczyłyby, żeby zakończyła się sukcesem? Emil Szweda, założyciel serwisu Obligacje.pl, przypomina, że oferta skierowana do inwestorów detalicznych jest droższa – wymaga opłacenia kampanii reklamowej, droższa może być obsługa ze strony organizatorów emisji.

– Można więc założyć, że Orlen zdecyduje się zaoferować oprocentowanie wyższe niż w przypadku obligacji, jakie sprzedał rok wcześniej instytucjom – ocenia Emil Szweda. Za tym wariantem przemawiać może także skala oferty. – Z pewnością gdyby emisja Orlenu w całości miała trafić w ręce inwestorów detalicznych, musiałaby zostać rozbita na kilka serii – dodaje Szweda. Jaka będzie ich skala, trudno na razie powiedzieć. To może zależeć również od tego, ile instytucji finansowych będzie pośredniczyć w sprzedaży papierów i które.

Dotychczas klienci indywidualni, którzy chcieli przeznaczyć wolną gotówkę na zakup obligacji, kierowali się głównie do towarzystw funduszy inwestycyjnych (fundusze dłużne cieszą się w ostatnich miesiącach dużą popularnością). Oferta Orlenu może być także konkurencją dla obligacji detalicznych, które sprzedaje Skarb Państwa. Oprocentowanie tych ostatnich wynosi obecnie 3–4 proc.