W największym stopniu na przyspieszenie rozwoju polskich sieci za granicą zapracują dwie firmy: NG2, która poza granicami rozwija sklepy CCC, oraz LPP otwierająca salony Reserved i Cropp. W przyszłym roku otworzą one łącznie ponad 200 placówek za granicą.

– Mamy w planach otwarcie 120 nowych salonów. W tym roku powstanie ich 100. Nadal naszym głównym rynkiem eksportowym pozostanie Rosja. W kraju tym uruchomimy 80 placówek – zapowiada Dariusz Pachla, wiceprezes zarządu LPP.

Firma NG2 zaplanowała natomiast na przyszły rok 25 placówek w Czechach i na Słowacji, tyle samo na Węgrzech oraz co najmniej 20 w Rumunii. Inwestycje tej firmy w zagraniczną sieć sięgną tym samym 20–25 mln zł. W pierwszych trzech kwartałach tego roku spółka wypracowała 63 mln zysku netto, przy przychodach na poziomie 881 mln zł.

– To minimalny plan, który sobie założyliśmy. Nie wykluczamy, że zagranicznych sklepów powstanie więcej. W 2013 r. już dwie trzecie nowych sklepów otworzymy za granicą. W 2014 r. natomiast zamierzamy wręcz przystopować z rozwojem marki CCC w kraju i skupić się głównie na ekspansji zagranicznej – wyjaśnia Piotr Nowjalis, wiceprezes zarządu NG2.

Wśród innych krajowych graczy z branży, którzy stawiają na ekspansję zagraniczną, są Redan, Wojas, Wójcik czy Coccodrillo. Ostatnia z wymienionych sieci zamierza otworzyć przynajmniej o 10–15 proc. salonów więcej niż w tym roku. A do tej pory uruchomiła ich już 100, z czego 30 w tym roku.

– Interesują nas również nowe rynki. Chcemy rozwijać się w Bułgarii, Irlandii, Chorwacji, Serbii oraz Czarnogórze – wylicza Anna Wiciak z Coccodrillo.

Zagranicę chce podbijać też Wójcik. W planach ma ekspansję na rynek niemiecki, słowacki, czeski oraz austriacki, na którym zadebiutował już w tym roku z jednym sklepem. – Prowadzimy też rozmowy w Irlandii – dodaje Marek Szostak, dyrektor ds. rozwoju w Wójcik Fashion.

Polskie sieci stawiają na zagranicę, bo mogą tam więcej zarobić.

Na skutek spowolnienia gospodarczego koszty wynajmu, zwłaszcza w krajach południowej Europy, obniżyły się o kilkadziesiąt procent. – Wynajem lokalu jest tam obecnie dużo tańszy niż w Polsce – twierdzi Piotr Nowjalis.

Kuszą też mniejsza konkurencja oraz możliwość sprzedawania kolekcji drożej niż w kraju. – Ceny naszych ubrań za granicą są wyższe o około 10 proc. niż w Polsce. W praktyce oznacza to narzut na ubrania rzędu ponad 300 proc. – potwierdza Marek Szostak.

Efekty rozwoju za granicą widać po wynikach czołowych marek. Przychody Reserved poza Polską były w pierwszych trzech kwartałach tego roku o 39 proc. wyższe niż rok wcześniej. Przekroczyły 411 mln zł. W kraju marka wypracowała w tym czasie 797 mln zł przychodów, o 23 proc. więcej niż przed rokiem. W sieci Cropp tegoroczne przychody krajowe zwiększyły się o 28 proc., do 264,2 mln zł, a zagraniczne o 59 proc., do 147,6 mln zł.