USA za osiem lat zostaną największym producentem ropy na świecie, deklasując Arabię Saudyjską. Do takich wniosków w tegorocznej edycji raportu World Energy Outlook doszła Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE). Taki scenariusz ma znaczenie, choćby z tego względu że w polityce zagranicznej USA zmaleje znaczenie Bliskiego Wschodu.

Jeszcze rok temu eksperci MAE twierdzili, że do końca obecnej dekady najważniejsze rozgrywki o rynek będą toczyły się pomiędzy Rosją a Arabią Saudyjską. W tym roku jednak nieoczekiwanie na faworyta agencji wyrosły Stany.

Zgodnie z przewidywaniami MAE już w 2020 r. wydobycie ropy za oceanem będzie większe niż w Rosji czy Arabii Saudyjskiej.

W efekcie kraj nie tylko osiągnie samowystarczalność energetyczną, lecz także zaleje swoim surowcem światowe rynki.

– USA, które obecnie pokrywają importem około 20 proc. swego zapotrzebowania energetycznego, staną się niemal samowystarczalne – wskazuje raport. Tymczasem jak twierdzi agencja, już w 2030 r. USA zostaną eksporterem netto ropy – wyprzedzając Rosję i Arabię Saudyjską.

To efekt rozwoju technologii szczelinowania hydraulicznego. Uczyniła ona już z USA największego producenta gazu. W tym roku 1 tys. m sześc. gazu na amerykańskich rynkach spotowych można było kupić nawet poniżej 70 dol. (to kilkakrotnie taniej, niż Polska płaci Gazpromowi). Właśnie tani gaz sprzyja wydobyciu ropy z łupków bitumicznych. Dla części producentów w USA wydobycie gazu stało się nieopłacalne. Uwolnieni od pracy specjaliści wraz z technologiami szybko przełączyli się na ropę.

Tu ceny od dekady utrzymują się na wysokim poziomie. W ciągu ostatnich 10 lat średnia ceny ropy wyniosła 69 dol. za baryłkę. Dla porównania dekadę wcześniej ta sama ilość kosztowała średnio 21 dol. Według MAE średnia cena ropy do 2035 r. wzrośnie do 125 dol. za baryłkę. W związku z tym technologia szczelinowania przy wydobyciu surowca jest zachwalana nawet przez głównego wroga łupków – Rosjan. Niedawno o zamiarze użycia tych technologii poinformował Gazprom. Przy pomocy know-how Shella koncern zamierza wydobywać ropę łupkową z tzw. bieżenowskich formacji skalnych na złożu Wierchnie Salimskim w zachodniej Syberii.

Jak zapewniała pod koniec października amerykańska agencja Energy Information Administration (EIA), produkcja ropy łupkowej w USA w tym roku wzrosła o 7 proc., do 10,76 mln baryłek dziennie. To mniej więcej tyle, ile wynosi wydobycie w całej Rosji. Wkrótce Stany Zjednoczone prześcigną także Arabię Saudyjską. Jak przewiduje EIA, już w następnym roku dzienne wydobycie ropy w Stanach Zjednoczonych osiągnie 11,4 mln baryłek. Takie tempo sprawi, że już w 2035 r. niemal całkowicie zniknie potrzeba importu ropy. Wówczas USA będą sprowadzały zaledwie 2 mln baryłek ropy dziennie – o trzy czwarte mniej niż dziś.

Jak oblicza MEA, do tego czasu USA staną się netto eksporterem tego surowca. Jak wynika z informacji „Financial Times”, o licencję eksportową zwróciły się już do władz w Waszyngtonie BP, Royal Dutch Shell, a także pośrednik w handlu tym surowcem Vitol. Pozwolenie jest wymagane przez prawo federalne, które uzależnia eksport węglowodorów od zgody administracji.