– Jesteśmy jak wojskowy samolot B52. Wprawdzie na jednym skrzydle cztery silniki zaczynają płonąć, ale na drugim wciąż działają. Gdy sytuacja się pogarsza, możemy pozbyć się części balastu na spadochronach. Ale nawet z czterema płonącymi silnikami wciąż lecimy i jesteśmy ciągle dużo silniejsi niż każdy inny samolot – tak Maciej Witucki, prezes Telekomunikacji Polskiej (posługującej się marką Orange Polska), przekonywał do branży telekomunikacyjnej na niedawnej konferencji inwestorów z funduszy private equity. Wczoraj giełdowi gracze mogli odnieść wrażenie, że zapłonął kolejny silnik.

Wyprzedawali akcje, a kurs spadał nawet o ponad 15 proc. po tym, jak spółka opublikowała wstępne wyniki za III kw., przedstawiła gorsze prognozy finansowe i obniżyła deklarowaną dywidendę. Przychody w III kw. były o 5,5 proc. niższe niż rok wcześniej. Wyniosły 3,47 mld zł. O 5,7 proc. zmniejszyła się też EBITDA, czyli zysk operacyjny powiększony o amortyzację – istotny wskaźnik wyceny.

Analitycy spodziewali się takich wyników. – Firma ciągle traci klientów usług telefonii stacjonarnej. Liczba odbiorców stacjonarnego internetu też rozczarowuje, bo spadła o 6 tys. Obniżył się wskaźnik ARPU, czyli średni przychód na abonenta. Niewielki wzrost przychodów pojawił się jedynie w segmencie internetu stacjonarnego – komentuje Piotr Janik, szef analityków KBC Securities.

– Ogromnym problemem jest segment mobilny – dodaje Paweł Puchalski, wskazując, że właśnie on najbardziej zaciążył na wynikach spółki. Przyczyną było wprowadzenie przez wszystkich operatorów ofert no limit dla firm.

Prezes Witucki tłumaczy, że to spowodowało, iż średni przychód na użytkownika w segmencie usług dla biznesu znacząco się obniżył. – Podjęliśmy środki zapobiegawcze, ale one nie zneutralizują w pełni negatywnego wpływu nowej wojny cenowej na wartość całego rynku – tłumaczy Witucki.

Jego zdaniem na pogorszenie wyników wpłynęły także zła sytuacja w gospodarce i kolejne cięcia narzucanych przez regulatora stawek MTR.

– Orange nie jest wyjątkiem. Jako spółka publiczna musiała opublikować dane, które prawdopodobnie są typowe dla całego segmentu. Przypuszczam, że z tymi samymi problemami zmagają się wszyscy gracze – dodaje Paweł Puchalski. T-Mobile, Plus i Play nie opublikowały na razie wyników za III kw.

Orange obniżyło prognozę spadku przychodów z 3 proc. do 4 – 5 proc. w tym roku. Zmniejszyło też z 1,5 zł do 1 zł proponowaną kwotę dywidendy na akcję, co oznacza, że do kieszeni inwestorów trafi ok. 1,3 mld zł, a nie ponad 2 mld zł. Spółka tłumaczyła, że korektę wymusiły wydatki na częstotliwości na potrzeby mobilnego internetu LTE, których wysokość operator oszacował na 1 – 2 mld zł. Z tego powodu zarząd wstrzymał też skup akcji własnych, na który chciał wydać 400 mln zł. Podobne wydatki na częstotliwości czekają też konkurentów – T-Mobile, Plusa i Playa.

By im sprostać na coraz trudniejszym rynku, cztery telekomunikacyjne bombowce będą musiały znów zrzucić trochę balastu. Oznacza to, że w najbliższych miesiącach wszystkich czeka cięcie kosztów.