– Uczestnicy rynku powinni wziąć pod uwagę taki scenariusz: czeka nas pewien cykl łagodzenia polityki pieniężnej – powiedział Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego i przewodniczący RPP. Przypomniał, że dziś realna stopa procentowa – a więc różnica między stopą referencyjną NBP a inflacją – wynosi w Polsce 1 proc.

– Gdy weźmiemy pod uwagę sytuację w innych państwach, to relatywnie wysoki poziom – ocenia prezes NBP.

Nie ukrywa, że na najbliższym posiedzeniu rady, które odbędzie się w przyszłym tygodniu, będą się ścierać dwie koncepcje. Jedna to bezzwłoczne rozpoczęcie obniżek stóp. Druga to wstrzymanie się z taką decyzją do listopadowej projekcji inflacji, którą przygotowuje bank centralny. Ma ona pokazać, w jakim terminie wzrost cen jest w stanie wyhamować do poziomu akceptowanego przez radę.

Co przemawia teraz za obniżką? Przede wszystkim skala spowolnienia gospodarczego. Choć prezes Belka podkreśla, że dla banku nadal najważniejsza jest inflacja.

– Jednak w momencie gdy widzimy zdecydowane spowalnianie koniunktury i brak wewnętrznej presji inflacyjnej, to wtedy zaczynamy się martwić o stan gospodarki – podkreśla szef NBP. I dodaje, że rzeczywiście obecnie inflacja jest uporczywie wysoka, ale powinna spaść do 2,5 proc. – czyli celu inflacyjnego NBP – w połowie 2013 r. Według danych GUS inflacja w sierpniu wynosiła 3,8 proc. W zbijaniu wskaźnika wzrostu cen nie pomaga kurs złotego – w ocenie Marka Belki jest on neutralny zarówno z punktu widzenia wzrostu gospodarczego, jak i inflacji. Prezes dodał, że obecny kurs jest „dla większości eksporterów kursem komfortowym”.