Już za niespełna trzy miesiące kilkadziesiąt tysięcy gospodarstw domowych z woj. wielkopolskiego, pomorskiego i lubuskiego zostanie odciętych od bezpłatnej telewizji – odbiorcy nie kupili dekoderów do odbioru telewizji cyfrowej, a w tym regionie w końcu listopada zostanie wyłączony sygnał analogowy. W całym kraju stanie się to w lipcu 2013 r. Wtedy od telewizji może zostać odciętych nawet 2 mln gospodarstw. Najczęściej w ogóle nie wiedzą, że coś takiego będzie miało miejsce, bo – jak twierdzą eksperci – kampania informacyjna rządu na ten temat jest fatalna. Albo wiedzą o zmianach, ale nie maja pojęcia, jaki dekoder kupić, by za kilka miesięcy ich telewizor nie zaczął śnieżyć na każdym kanale.

Problem dotyczy głównie osób mieszkających w małych miasteczkach i na wsiach. W końcu dostrzegli to sami producenci dekoderów i postanowili zagospodarować ten rynek. Jak ustaliliśmy, dwie duże firmy – Manta i Optimum – prowadzą zaawansowane rozmowy z Pocztą Polską, która ma im pomóc w dystrybucji dekoderów. – Znam temat, ale nie wiem, na jakim jest etapie – przyznaje Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty.

Dekodery oferowane za pośrednictwem Poczty mają mieć atrakcyjniejszą niż w tradycyjnych sklepach cenę – kosztować będą 10 – 15 proc. mniej niż te oferowane w marketach, czyli ok. 120 – 130 zł. Do tego będzie można je zamawiać nie tylko w placówkach Poczty, lecz i za pośrednictwem listonoszy. Niewykluczone, że dostępne będzie też jeszcze inne rozwiązanie – zamówienia przez internet lub telefon komórkowy.

Zdaniem ekspertów takie rozwiązanie może się sprawdzić, szczególnie że dekodery dystrybuowane przez Pocztę będą gwarantowały prawidłowy odbiór cyfrówki. Tymczasem tani sprzęt z marketu czy bazaru może się okazać bublem – np. zobaczymy dzięki niemu obraz, ale nie usłyszymy dźwięku. – Takie najczęściej chińskie urządzenia kuszą niską ceną, ale nie spełniają określonych wymagań – mówi Jacek Silski, prezes Polskiej Izby Radiodyfuzji Cyfrowej. Problemem złych dekoderów zainteresowały już nawet UOKiK i Inspekcja Handlowa.