Od początku tego roku wartość gruntów inwestycyjnych zakupionych w Polsce osiągnęła poziom 800 mln zł. Jak wskazują firmy doradcze, przybywa transakcji sprzedaży zawieranych pod naciskiem banków, które wcześniej udzieliły kredytów na zakup gruntów. – Jest ich więcej niż przed rokiem – mówi Daniel Puchalski z Colliers.

Do takich wymuszonych sprzedaży dochodzi, kiedy właściciel ziemi nie jest w stanie na bieżąco obsługiwać kredytu zaciągniętego na jej zakup. Jeśli na dodatek okazuje się, że nie ma szans na realizację projektu, pod który zakupiona została ziemia, banki przekonują kredytobiorcę do sprzedaży działki.

Instytucje finansowe starają się jednak unikać sytuacji, kiedy są zmuszone do przejęcia ziemi w zamian za długi.

Potwierdza to Marcin Juszczyk z Capital Park. Według niego banki chętniej rozważają rozwiązania ugodowe w nadziei na realizację projektu w przyszłości, aby nie sprzedawać gruntów po mocno obniżonych cenach.

– Spokój po stronie banków, które nie doprowadzały do większej wyprzedaży gruntów, to efekt sytuacji na rynku nieruchomości. Ceny mieszkań, gruntów czy stawki najmu w ostatnich latach spadły, ale nie doszło do gwałtownego załamania i recesji – mówi Krzysztof Czerkas z zarządu BRE Banku Hipotecznego. Jednak od wybuchu kryzysu finansowego banki praktycznie przestały kredytować zakup gruntów pod nieruchomości komercyjne. Tę część inwestycji deweloperzy muszą sfinansować samodzielnie.

Na grunty inwestorzy wydali już 800 mln zł

Według szacunków firmy doradczej Colliers International od początku tego roku wartość transakcji na rynku gruntów pod nieruchomości biurowe, handlowe, mieszkaniowe i logistyczne sięgnęła 800 mln zł. To 60 proc. wydatków z całego 2011 r., które wyniosły 1,2 – 1,3 mld zł (z transakcjami na rynku ziemi rolnej włącznie).

– To dobry rok na rynku gruntów inwestycyjnych. Wartość transakcji powinna być wyższa niż w poprzednim – mówi  Puchalski. Choć wartość transakcji rośnie, do stanu sprzed wybuchu kryzysu finansowego jeszcze bardzo daleko. W latach 2006 – 2007 inwestycje warte łącznie 1 mld zł przypadały na pojedyncze rynki regionalne.

Inwestorzy najchętniej kupują działki pod biura i nieruchomości mieszkaniowe. Według szacunków Colliers na takie inwestycje wydali 85 proc. pieniędzy. 10 proc. kupujący przeznaczyli na działki pod zabudowę handlową, a 5 proc. na magazyny.

80 – 85 proc. zakupów gruntów pod biura i mieszkania przypada na Warszawę. Zainteresowanie odzwierciedlają ceny. Średnie ceny transakcyjne w stolicy spadły w stosunku do 2011 r. najmniej spośród największych polskich miast. W niektórych dzielnicach Warszawy grunty nawet zdrożały. Dlaczego? – Inwestorzy szukają rynków, na których ceny mieszkań i najmu oraz popyt gwarantują najszybszy zwrot z kapitału – mówi Daniel Puchalski. Potwierdzają to transakcje deweloperów mieszkaniowych. Tylko w czerwcu informacje o zakupach działek w stolicy przekazały m.in.: Hochtief, Ronson i Robyg.

W przypadku działek pod nieruchomości handlowe coraz popularniejsze są lokalizacje w miastach, w których liczba mieszkańców przekracza 20 tys. – Obserwujemy wzrost zainteresowania gruntami inwestycyjnymi w mniejszych miejscowościach – potwierdza Marcin Juszczyk z zarządu spółki deweloperskiej Capital Park. Zakupione tereny przeznaczane są m.in. na małe parki handlowe.

Niewielkie zainteresowanie gruntami pod projekty logistyczne jest m.in. efektem sytuacji w tym segmencie. Specjalista Colliers wskazuje, że większość inwestycji realizowanych przez deweloperów to projekty budowane na zamówienie konkretnych najemców.

Radosław T. Krochta, wiceprezes firmy MLP Group, zajmującej się projektami logistycznymi, potwierdza, że w I połowie tego roku niezbyt często kupowano grunty pod takie inwestycje. – Od kilku lat obserwujemy dość podobny, stały poziom wolumenu transakcji gruntów inwestycyjnych. Wynika to z tego, że większość deweloperów zbudowała dość znaczny bank ziemi w ubiegłych latach – mówi DGP wiceprezes MLP Group.

Według Daniela Puchalskiego w 2013 r. rynek transakcji gruntami może trochę spowolnić w porównaniu z 2012 r., a na pewno dojdzie do tego w 2014 r. Unika prognoz dotyczących zachowania cen działek, ale podkreśla, że obecnie znajdują się na poziomie realistycznie oddającym ich wartość.

Większość transakcji jest przeprowadzana w Warszawie