Ministerstwo sprzedało obligacje pięcioletnie za prawie 5 mld zł. Popyt był na 11,6 mld zł. Do tego, że inwestorzy kupują chętnie polskie papiery, już się przyzwyczailiśmy. Ale wczoraj MF odniosło inny sukces: jak policzył Bloomberg, ostatnio tak niską rentowność pięcioletnich papierów na przetargu uzyskało 6 lat temu – 4,784 proc.

Według Macieja Popiela, dilera rynku obligacji PKO BP, za sukcesem stoi zagranica. – Po rynku krąży dużo gotówki, którą trzeba gdzieś zainwestować. Wybór pada na nasze obligacje, gdzie rentowności z punktu widzenia zagranicznego inwestora wciąż są wysokie. Zagranica zdominowała przetarg, wchodzi na nasz rynek szeroką falą – mówi diler.

Niezaspokojony popyt z aukcji przeniósł się na rynek wtórny. Efekt: spadek rentowności w okolice poziomów najniższych w tym roku, czyli 4,80 proc. W przypadku 10-letnich papierów, które też wczoraj zyskiwały, ruch był jeszcze bardziej wyraźny. Rentowność wyniosła ok. 5,14 proc. To najmniej od stycznia 2009 r. I to w czasach, gdy rosną rentowności papierów nie tylko takich krajów jak Hiszpania, ale też Niemiec. – Część kapitału przenosi się z rynku niemieckiego na amerykański, co powoduje wzrost dochodowości niemieckich papierów. Ale nie ma to wpływu na polskie obligacje.

To pokazuje, jaka jest siła inwestorów obecnych na naszym rynku – mówi Arkadiusz Urbański, analityk Pekao. Zwraca uwagę na jeszcze jedną prawidłowość: nie ma mowy o masowym wypływie kapitału zagranicznego kontrolującego już jedną trzecią wyemitowanego w Polsce długu, nawet w momentach dużych zawirowań na rynkach globalnych. Polskie obligacje są dość odporne na kryzys, co było widać w ostatnich dwóch – trzech tygodniach.

– Dlatego zastanawiam się, co mogłoby teraz spowodować jakiś ruch w górę rentowności – mówi Arkadiusz Urbański. Jesteśmy krótko przed stress testami hiszpańskiego systemu bankowego – ale wszyscy spodziewają się najgorszego, co już powinno powodować wzrost awersji do ryzyka. – Może informacja, że nie ma pieniędzy na pomoc dla Hiszpanii, w połączeniu ze złymi danymi ze sfery realnej polskiej gospodarki mogłyby spowodować wzrost rentowności. Możliwe też, że Polska jest o krok od zakwalifikowania jej przez inwestorów do grupy tych najbezpieczniejszych emitentów. Już widać, że w portfelach inwestycyjnych nasze obligacje stanowią ważny element, którego z dnia na dzień się nie sprzedaje – ciągnie Urbański.

Nasi rozmówcy przyznają jednak, że po tak dużym umocnieniu jest ryzyko, że niektórzy inwestorzy zechcą sprzedać papiery, by zrealizować zysk. – Jeżeli ten dobry nastrój się utrzyma, to rentowności np. dziesięcioletnich papierów mogą jeszcze spaść, bariera 5 proc. jest w zasięgu. Ale niektórzy zechcą sprzedać, nie zdziwiłbym się, gdyby zdecydowały się na to polskie fundusze inwestycyjne – przewiduje analityk Pekao. Maciej Popiel dodaje, że wiele zależy też od tego, jak rynek przyjmie wczorajszy komunikat amerykańskiej Rezerwy Federalnej. – Nawet jeśli dojdzie do odreagowania, będzie ono raczej krótkoterminowe. W długim okresie trendu to raczej nie zmieni – zakłada diler.