– Roszczenia podwykonawców są różne, stąd odrębne porozumienia. Dokumenty, w których każdy z nich przedstawi swoje roszczenia, zostaną zweryfikowane przez Narodowe Centrum Sportu, a następnie przez generalnego wykonawcę. Jego uwagi nie będą jednak wiążące dla NCS – dodała.

Minister nie chciała podać łącznej kwoty zaległości wobec podwykonawców ze względu na rozbieżne szacunki. Zdaniem Hydrobudowy Polska (która na początku czerwca zgłosiła wniosek o upadłość układową) NCS nie rozliczyło prac dodatkowych o wartości ok. 120 mln zł. Natomiast zaległości generalnego wykonawcy wobec podwykonawców miały jeszcze kilkanaście dni temu wynosić ok. 60 mln zł. Sami podwykonawcy w rozmowach z DGP szacują, że zaległości za dodatkowe prace w poszczególnych firmach sięgają od 50 tys. zł do kilku milionów. Sprawę ma wyjaśnić trwająca w NCS weryfikacja dokumentów, które zsyłają podwykonawcy. Dopiero po ich skompletowaniu wiadomo będzie, ile ostatecznie powinna dostać każda z firm.

A z tym, jak się dowiadujemy w NCS, nie powinno być problemów. – Najpierw zostaną uruchomione środki z rezerwy budżetowej NCS, które potem będziemy egzekwować od generalnego wykonawcy. Mogą zostać uruchomione inne źródła finansowania, czyli gwarancja bankowa generalnego wykonawcy – mówi Daria Kulińska z NCS.