Dzięki inwestycjom PERN możliwe ma być przesyłanie ropy łupkowej wydobytej przez koncerny na Pomorzu, Mazowszu czy Lubelszczyźnie – dowiedział się DGP.

Marcin Moskalewicz, prezes PERN, potwierdza. – Mamy w głowie takie plany. Temat ropy łupkowej jest dla nas jednak zupełnie nowy, więc projekty tego typu nie są jeszcze gotowe – zastrzega.

Budowa rurociągów dla ropy z łupków ma znaleźć się w nowej strategii firmy. Ta ma być gotowa za trzy miesiące, na przełomie sierpnia i września. Prezes Moskalewicz nie chce zdradzać jej szczegółów. – Powiem tylko, że zmiany będą, bo musimy dokonać przewartościowania funkcjonowania grupy PERN. Nie możemy myśleć tylko o tym, że jesteśmy usługodawcą przesyłowym. Musimy działać bardziej komercyjnie. Stąd nowe projekty – podkreśla.

Wcześniej decyzje o rozbudowie gazociągów – m.in. w celu stworzenia przesyłu surowca firmom, które zamierzają wydobywać gaz łupkowy – podjął Gaz-System. Na rozbudowę infrastruktury w ciągu najbliższych lat wyda 8 mld zł. Nie wiadomo, ile na nowe ropociągi wyda PERN. Szacuje się, że budowa 1 km takiej magistrali kosztuje 1 – 4 mln zł.

W ostatnich latach podjęto kilka prób określenia zasobów gazu łupkowego w Polsce (w 2009 r. Wood Mackenzie szacował je na 1400 mld m sześc.; Advanced Reaserch Institute na 3000 mld m sześc.; w 2010 r. Rystad Energy oceniał je na 1000 mld m sześc.; w 2011 r. EIA na 5300 mld m sześc.). Nie wykonano natomiast dotychczas żadnych prób oceny zasobów ropy łupkowej. Pierwsze prognozy tego typu pojawiły się dopiero w marcowym raporcie Państwowego Instytutu Geologicznego. Według niego zasoby ropy naftowej z łupków wynoszą w najgorszym razie około 30 mln ton, nie więcej jednak niż 535 mln ton.

Według najbardziej prawdopodobnego scenariusza PIG mieszczą się one w przedziale 215 – 268 mln t. Jest to od 8,5 do 10,5-krotnie więcej od udokumentowanych do tej pory zasobów złóż konwencjonalnych (ok. 26 mln t). Przy obecnym rocznym popycie na ten surowiec w Polsce (24 mln t) i zastąpieniu surowca z importu wydobyciem krajowym, ropy łupkowej wystarczyłoby rodzimym rafineriom na 10 lat. Według Mikołaja Budzanowskiego, ministra skarbu, wydobycie surowca mogłoby ruszyć w ciągu kilku najbliższych lat.