Wbrew powszechnym oczekiwaniom krajom ze strefy euro w pierwszym kwartale tego roku udało się uniknąć technicznej recesji. Następuje ona, gdy PKB przez dwa kwartały z rzędu jest ujemny. Tak się nie stało. Jednak PKB w krajach strefy euro także nie rośnie. Z danych Eurostatu wynika, że po oczyszczeniu z wahań o charakterze sezonowym wyniósł 0,0 proc. kwartał do kwartału wobec minus 0,3 proc. w czwartym kwartale ubiegłego roku.

– Do lepszego od oczekiwań wyniku przyczynił się przede wszystkim wzrost PKB w Niemczech o 0,5 proc. kw/kw wobec spadku o 0,2 proc. kwartał wcześniej i oczekiwanego wzrostu o 0,1 proc. – mówi Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku. W recesji znalazły się kraje peryferyjne strefy euro, w tym Włochy – PKB minus 0,8 proc. kw/kw w I kw. br. wobec minus 0,7 proc. w IV kw. 2011 r., Hiszpania – minus 0,3 proc. wobec minus 0,3 proc. i Portugalia – minus 0,1 proc. wobec minus 1,3 proc.

Eksport rośnie wolno

Względnie pozytywne dane ze strefy euro nie przekładają się jednak korzystnie na polski eksport. Z danych GUS wynika, że w pierwszym kwartale wyniósł 33,6 mld euro i był wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku jedynie o 1,3 pkt proc. Co więcej, do krajów strefy euro wysłaliśmy towary za 18,1 mld euro, to o 2,7 pkt proc. mniej niż przed rokiem. Choć nadal 77,8 proc. eksportu lokujemy w strefie, to jej udział w ogólnym wyniku spada.

Hamuje handel nie tylko z Włochami (o ponad 9 pkt proc. rok do roku), które zaliczyły jeden z większych spadków PKB, lecz także z Francją, a przede wszystkim z Niemcami, naszym głównym partnerem handlowym. Najwyraźniej to, że Niemcy mają wzrost wyższy od oczekiwań rynku, nie bardzo przekłada się na wzrost popytu na towary z Polski. Wyrażony w euro eksport do tego kraju wyniósł 8,7 mld. Był o 0,7 pkt proc. niższy niż w pierwszym kwartale 2011 r. Jednym z powodów może być spadek popytu zagranicznego na niemieckie wyroby przede wszystkim z sektora wysokich technologii, do których produkujemy części i podzespoły. Innym – spadek popytu na samochody. Kolejnym – Niemcy wystraszeni narastającymi problemami strefy euro znów przestali konsumować, a zaczęli akumulować kapitał.

– Ograniczyliśmy nasze dostawy na zachodnie rynki, czyli do Niemiec, Wielkiej Brytanii. Wynika to z tego, że coraz trudniej na tych rynkach działać, bo są nasycone dobrami. Klienci zwracają poza tym dużą uwagę na markę, co oznacza, że tym mniej znanym trudno jest osiągnąć sukces – tłumaczy Sławomir Strycharz, pełnomocnik zarządu do spraw relacji inwestorskich spółki Wojas.

Podobnie stało się w przypadku Zelmera, polskiego producenta AGD.

– Na eksport wysyłamy 52 proc. produkcji. Z tego ponad 90 proc. trafia już na wschodnie rynki – mówi Janusz Płocica, prezes firmy Zelmer.

Z krajów wysokorozwiniętych, które są w czołówce naszych głównych partnerów, tylko z Wielką Brytanią zanotowaliśmy wzrost – o 3,8 proc. Ale to przede wszystkim zasługa Polaków na Wyspach, którzy sprowadzają nie tylko swoje jedzenie, lecz także ubrania, meble czy sprzęt RTV/AGD.

Przyszłość jest na Wschodzie

Jednak najbardziej wzrósł eksport do krajów wschodnich. Do Rosji wysłaliśmy towary za 1,7 mld euro, a było to aż o 32,6 proc. więcej niż przed rokiem. Na Ukrainę za 0,8 mld euro, ale to wzrost o 17,3 proc.

– Wschód bardzo otworzył się na towary z Polski. Na Ukrainie udało nam się pozyskać partnera, który będzie zajmował się dystrybucją naszych urządzeń do sieci handlowych. Teraz prowadzimy rozmowy w podobnej sprawie w Rosji i na Białorusi – mówi Remigiusz Chrzanowski, odpowiedzialny za promocję marki Łucznik.