Większość dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków pamięta papierowe, różnokolorowe książeczki z logo PKO, w których nauczyciele pieczołowicie rachowali drobne kwoty odkładane przez uczniów w ramach szkolnych kas oszczędności.

Pierwsze SKO powstały w 1927 roku, jednak największą popularność zdobyły w Polsce Ludowej. Po 1989 roku zostały nieco zapomniane. Ale nie przez wszystkich, bo wciąż korzysta z nich ok. 150 tys. dzieci w całej Polsce, szczególnie w mniejszych miejscowościach.

Promocja oszczędzania od najmłodszych lat

To spory potencjał, który PKO BP postanowił wykorzystać. Rewitalizacja szkolnych kas oszczędności rozpoczęła się w 2010 roku. Zarząd banku przypomniał sobie wtedy o najmłodszych klientach, konkursami i bonusami zachęcając ich do oszczędzania. W ubiegłym roku środki gromadzone na książeczkach SKO wreszcie zostały oprocentowane (stawką 5 proc. w skali roku). Ale to nie koniec. Największy polski bank detaliczny planuje przeprowadzić wielką rewolucję w systemie szkolnych kas, która ma zachęcić do oszczędzania kolejne pokolenia Polaków.

Sam bank na tym nie zarobi, jednak ma nadzieję, że wychowa sobie w ten sposób przyszłych klientów. A dla PKO to ważne, by swoją klientelę odmłodzić, bo coraz więcej właścicieli rachunków w tej instytucji przechodzi na emerytury i z usług bankowych korzysta rzadziej, a średnia wieku klientów banku niepokojąco rośnie.

Prezenty na start

Specjaliści z PKO chcą przyciągać dzieci do SKO gadżetami. Pierwszy z nich to plastikowa karta, do złudzenia przypominająca prawdziwą kartę bankową z tą różnicą, że nie będzie można nią płacić w sklepie i wyjmować gotówki z bankomatu. Dzieci dostaną za to pierwsze w życiu prawdziwe konto osobiste, a jego numer zostanie wydrukowany na karcie i będzie zastrzeżony dla danej osoby także w życiu dorosłym. To nowość, bo teraz banki zakładają rachunki dla młodych ludzi, dopiero gdy ci ukończą 13. rok życia.

Kolejnym elementem rewolucji w SKO ma być internetowy system transakcyjny. Dzieci dostaną login z hasłem i będą mogły zarządzać swoimi oszczędnościami prawie jak na prawdziwym internetowym koncie. Środki będą mogły być swobodnie przelewane w ramach jednego rachunku między subkontami, na których gromadzone będą pieniądze na konkretny cel, na przykład na rolki czy komputer. Konto będzie mogło być dowolnie zasilane przelewami z innego rachunku prowadzonego w PKO BP czy w każdym innym banku. Dziecko nie będzie mogło jednak wykonać przelewu wychodzącego ze swojego konta, choć niewykluczone, że w przyszłości taka funkcja zostanie dodana. Wtedy transakcja będzie musiała podlegać autoryzacji przez rodziców.

Nową ofertą zostaną objęte najpierw te szkoły i uczniowie, którzy już oszczędzają z SKO. Później PKO ma nadzieję przyciągnąć kolejne placówki. Dodatkową zachętą ma być udostępniany w pakiecie rachunek bankowy dla szkoły oraz rad rodziców. Wszystkie usługi mają być całkowicie bezpłatne.

W PKO BP udało nam się potwierdzić, że prace nad zmianami w systemie szkolnych kas oszczędności są zaawansowane i idą w kierunku udostępnienia serwisu transakcyjnego, a w przyszłości również kart. Nie wiadomo dokładnie, kiedy nowinki ujrzą światło dzienne. Niewykluczone, że stanie się to już na przełomie kwietnia i maja.

Oszczędności będą oprocentowane stawką 5-proc. w skali roku