Łączny skutek finansowy uchwalonych w tym roku zmian w dochodach państwa wyniósł – według wyliczeń DGP – 0,5 proc. PKB. Tak znaczne zmiany zwiększające dochody budżetu zostały przeforsowane bez większych problemów i w cieniu głównych tematów debaty publicznej, takich jak lista refundacyjna czy ACTA.

Gdzie fiskus zarobi najwięcej?

Największe źródła dodatkowych przychodów to zwiększenie składki rentowej i podatek od kopalin. Wyższą składkę – o 2 pkt proc. – pracodawcy płacą od początku lutego. Efekt finansowy tego rozwiązania oceniany jest na 6,5 mld zł rocznie. O tyle mają zwiększyć się wpływy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, co daje rządowi szansę na zmniejszenie dotacji do FUS (w tym roku prawie 40 mld zł).

Podatek od kopalin uchwalono przed kilkoma dniami. Nowe przepisy wchodzą w życie z niewielkim opóźnieniem i być może nie uda się osiągnąć planowanych na ten rok 1,8 mld zł. Ale już w przyszłym roku budżet w pełni z niego skorzysta. Autorzy ustawy wyliczyli, że roczne wpływy z podatku mogą wynieść 2,2 mld zł.

Oprócz tych dwóch sztandarowych posunięć rząd przeprowadził – lub niebawem przeprowadzi – całą listę mniejszych. Dzięki zmianie ordynacji podatkowej nieopłacalne jest już zakładanie lokat jednodniowych. To oznacza dodatkowe 380 mln zł z podatku od oszczędności. Korzystne dla budżetu jest też wprowadzenie obowiązku opłacania składki zdrowotnej przez rolników (dziś finansowanej z budżetu). W tym roku efekt będzie stosunkowo mały – wpływy NFZ zwiększą się o 140 mln zł. W 2013 roku wydatki budżetowe na ten cel mają się zmniejszyć o 700 mln zł. A rok później będzie to 1,8 mld zł.

Eksperci zwracają uwagę, że rząd z sukcesem realizuje plan zwiększania dochodów, bo zaczął od spraw mało kontrowersyjnych społecznie. Wzrostem składki rentowej obciążył pracodawców, a podatek od kopalin w praktyce dotyczy tylko jednej firmy: KGHM Polska Miedź. Likwidacja lokat jednodniowych też nie wywołała większych protestów. Te bardziej kontrowersyjne propozycje rząd zostawił na później, choć i one albo dotyczą kolejnych lat, albo ich skutek finansowy jest niewielki. Na zmianach w wypłacaniu becikowego rząd ma zaoszczędzić 39 mln zł. To 10 proc. tego, ile wydałby rząd, gdyby wypłacano je jak wcześniej.

Powstał też już projekt ustawy zmieniający system ulg prorodzinnych w PIT, likwidujący ulgę internetową i ograniczający prawo do stosowania 50-proc. kosztów uzyskania przychodu. W sumie ma to dać prawie 740 mln zł. Jeśli rządowi uda się przepchnąć projekt przez parlament przed końcem listopada, nowe prawo zacznie obowiązywać 1 stycznia przyszłego roku. Dużą zmianą będzie też wprowadzenie podatku dochodowego dla rolników. Tu jeszcze niewiele wiadomo. Ministerstwo Finansów poinformowało nas, że jeszcze w pierwszym kwartale powstaną założenia do projektu ustawy. Biorąc pod uwagę, że kwartał kończy się za dwa tygodnie, resortowi nie zostało wiele czasu.

Eksperci ostrzegają przed znacznym optymizmem

Choć wprowadzanie dodatkowych obciążeń przebiega bez większych zakłóceń, ekonomiści są ostrożni w prognozach tegorocznych wpływów podatkowych. Grzegorz Maliszewski uważa, że jest za wcześnie, by liczyć na wpływy większe od zaplanowanych.

– Niespodzianki w dochodach pewnie nie będzie, bo one już są ustalone na optymistycznym poziomie – mówi ekonomista Banku Millennium. I dodaje, że wsparciem dla realizacji planu będą wyższa inflacja i szybszy wzrost gospodarczy. Ale w dół mogą je ciągnąć wpływy z PIT, jeśli bezrobocie nadal będzie rosnąć, a dynamika płac zwalniać.