Mistrzostwa Europy w piłce nożnej to nie tylko sprawdzian organizacyjny i sportowy, lecz także swoista cezura polityczna. Jeszcze w ub.r. politycy PO zazdrościli tym, którzy przed Euro jako ministrowie będą przecinali wstęgi na otwieranych inwestycjach. Ale rzeczywistość okazała się dużo bardziej skomplikowana. Od przebiegu mistrzostw zależy przyszłość Joanny Muchy na stanowisku minister sportu. Premier liczył, że u swego boku w czasie Euro będzie miał osobę medialną, znającą języki. Jednak po pierwszych miesiącach pracy Muchy, obfitujących we wpadki, Tusk podsumowując sto dni rządu, przyznał, że jest rozczarowany właśnie obszarem „komunikacyjnych działań” pani minister. Mucha dostała żółtą kartkę i dlatego turniej to dla niej polityczne być albo nie być. Na cenzurowanym będą też m.in. szef MSW Jacek Cichocki i Michał Boni, którzy odpowiadają za organizację mistrzostw. Premier dał do zrozumienia, że choć na razie zmian w rządzie nie będzie, to rekonstrukcji można się spodziewać po kolejnych stu dniach. A politycy PO dodają, że nastąpi ona właśnie po zakończeniu Euro.

Euro 2012

Euro 2012

źródło: ShutterStock

Rząd miał nadzieję, że czerwcowy turniej skupi uwagę publiczną, odciągając ją od niepopularnych reform. To miało się z kolei pozytywnie przełożyć na sondaże. Tyle że plany te zamierzają Platformie pokrzyżować związkowcy, którzy w czasie Euro szykują w stolicy demonstracje przeciw zmianom w systemie emerytalnym.

Ale nawet jeśli tak się stanie, politycy i tak będą mieli okazję do poprawy wizerunku dzięki pokazaniu się na stadionie, pogratulowaniu piłkarzom czy skomentowaniu wyniku meczu. W lożach honorowych mecze będą oglądać wszyscy najważniejsi oficjele w tym prezydent Bronisław Komorowski oraz premier Donald Tusk, znany z zamiłowania do piłki nożnej.

Stadiony

Dzisiejszy mecz Polska – Portugalia na Stadionie Narodowym to pierwszy oficjalny sprawdzian warszawskiej areny. I właściwie dopiero gdy mecz przebiegnie bez zakłóceń, będzie można powiedzieć, że wszystkie cztery stadiony na Euro 2012 w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i we Wrocławiu są gotowe na mistrzostwa. Jak do tej pory wpadki zdarzały się na każdej budowanej lub modernizowanej arenie. W Poznaniu, który jako pierwszy oddał stadion do użytku, kilkakrotnie trzeba było wymieniać murawę, a budowę pod lupę wzięło CBA. Z kolei w Gdańsku trzeba było odwołać planowany na 9 czerwca ub.r. mecz Polski z Francją i rozegrać go na stadionie Legii Warszawa. Otwarcie stadionu miejskiego we Wrocławiu miało nastąpić na początku 2011 r., ale z powodu rozwiązania kontraktu z wykonawcą, do inauguracji doszło dopiero we wrześniu.

Największe problemy były przy budowie Stadionu Narodowego. Z powodu opóźnień odwołano m.in. sierpniowe zawody Red Bull X-Fighters i mecz Polska – Niemcy planowany na 6 września. Władze miejskie 11 lutego nie zgodziły się na mecz o Superpuchar Polski. Ponury cień na inwestycję rzuciły też horrendalne premie, jakie na mocy kontrowersyjnych kontraktów miał otrzymać zarząd Narodowego Centrum Sportu. Minister sportu wstrzymała wypłatę.

Drogi

Dzięki Euro 2012 inwestycje drogowe przyspieszyły o 3 – 5 lat. Z większych inwestycji udało się oddać do użytku autostradę A1 Nowe Marzy – Toruń (62 km), odcinek A2 od Świecka do Nowego Tomyśla (105 km) i autostradową obwodnicę Wrocławia (35 km).

Choć liczby robią wrażenie, to jednak realia nie są już tak optymistyczne. Na Euro miało być 1 tys. km nowych autostrad (a jest 400 km) oraz 2 tys. km nowych ekspresówek (a jest ponad 440 km).

Wciąż nie wiadomo, czy autostrada A2 między Łodzią a Warszawą będzie przejezdna. Niemal pewne jest, że kierowcy nie pojadą autostradą A1 Toruń – Stryków. Nie zostanie też ukończona autostrada A4 od Szarowa do granicy polsko-ukraińskiej w Korczowej.

W ostatnich dniach pojawił się kolejny problem w postaci pęknięć na budowanych odcinkach autostrad A1, A2 i A4. – To efekt presji czasu i oszczędności. Minister transportu powinien wyjaśnić postępowanie GDDKiA, która w prosty sposób oskarżyła wykonawców. A wcześniej były ostrzeżenia z ich strony co do zastosowanych mieszanek – mówi Adrian Furgalski, ekspert od transportu. Dodaje, że pęknięcia mają długość 2 metrów, a ich naprawa istotnie zwiększy koszty inwestycji. Z 43 zadań ujętych w planie drogowym udało się zrealizować ok. 30 proc. inwestycji na Euro 2012.

Koleje i lotniska

Na torach kolejowych trudno szukać rewolucji w związku z Euro 2012. PKP Intercity planuje w czerwcu tego roku wypuszczenie ok. 1,7 tys. własnych wagonów do obsługi ruchu podczas turnieju. Odświeżone zostały dworce (szczególnie Dworzec Centralny w Warszawie), a na czas turnieju kolejarze mają wstrzymać wszystkie prace remontowe, by pociągi choć trochę przyspieszyły. – Musimy uzyskać wymagany czas przejazdu między miastami gospodarzami. Ma on wynosić 4 – 4,5 godziny. Wyjątkiem ma być połączenie między Warszawą a Wrocławiem, gdzie czas podróży powinien wynieść ok. 5 godzin – mówi Mikołaj Piotrowski ze spółki PL.2012. Dziś to ostatnie połączenie, podobnie jak przejazd z Gdańska do Warszawy, zajmuje ok. 6 godzin.

Lotniska budzą najmniej zastrzeżeń, przynajmniej ze strony UEFA. Właśnie otwarty został nowy terminal na lotnisku we Wrocławiu, dzięki czemu obsłuży dwa razy więcej podróżnych. Rozbudowa Okęcia zakończyła się w sierpniu 2011 r., przed Euro gotowe mają być lotniska w Gdańsku i Poznaniu.

Infrastruktura dla kibiców

Z danych Polskiej Izby Hotelarstwa wynika, że obecnie istniejąca baza hotelowa w zupełności zaspokoi potrzeby przybywających do Polski gości. Dziś możemy pochwalić się nie tylko dużą bazą hotelową, ale i obiektami o wysokim standardzie, których mogą nam pozazdrościć inwestorzy z zagranicy. Działa około 2 tys. hoteli i w sumie 13 tys. obiektów hotelarskich, czyli takich, które są hotelami z nazwy, ale nie mają standaryzacji.

Jak wynika z raportu Cushman & Wakefield na Mazowszu działa 207 hoteli, które oferują 30 tys. miejsc hotelowych, w Wielkopolsce – 215 z 16 tys. miejsc noclegowych, na Dolnym Śląsku – 230 hoteli oferujących 21,5 tys. miejsc noclegowych, a w woj. pomorskim 147 hoteli z 15 tys. miejsc noclegowych.

Oprócz tego, że baza jest wystarczająca, to jej standard jest wysoki – 1 mld zł pochłonęła bowiem modernizacja starych obiektów. Kibice będą mogli również skorzystać ze stref kibica w miastach gospodarzach, które na ich zorganizowanie i zapewnienie bezpieczeństwa wydadzą po 10 – 20 mln zł.

Bezpieczeństwo

To na polskiej i ukraińskiej policji spoczywa ciężar zapewnienia bezpieczeństwa kibicom. Zajmie się tym 30 tys. funkcjonariuszy, których praca będzie koordynowana z centrów dowodzenia w podwarszawskim Legionowie (kosztowało 18 mln zł) i w Kijowie.

Równie ważne zadania spoczywają na organizatorach, którzy muszą zapewnić bezpieczeństwo na samych stadionach i w strefach kibica. Zgodnie z obowiązującą w Europie taktyką policjanci mają się pojawiać w tych miejscach tylko wtedy, gdy będzie to niezbędne, np. gdy dojdzie do bijatyk.

Ale kwestia zapewnienia kibicom bezpieczeństwa to znacznie szerszy problem. Z analizy ryzyka stworzonej przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wynika, że najbardziej prawdopodobne są wypadek w komunikacji (drogowej, lotniczej) lub utrudnienia spowodowane lokalnymi powodziami.

Tymczasem nadal nie działa, wbrew zapowiedziom kolejnych ministrów spraw wewnętrznych, telefon alarmowy 112, do którego przyzwyczajeni są obywatele pozostałych państw unijnych. To może utrudnić im wezwanie pomocy w sytuacjach koniecznych, tym bardziej że według doświadczeń przeprowadzanych przez NIK błąd w zlokalizowaniu dzwoniącego może sięgnąć nawet 100 kilometrów.

Samo centrum, w którym będzie odbywało się zarządzanie akcją kryzysową (poza koordynacją policyjną), będzie znajdować się w gmachu Centrum Olimpijskiego. Jak dotąd nie jest ono jeszcze gotowe. Na czele centrum ma stanąć minister sportu Joanna Mucha, a jej zastępcami będą ministrowie spraw wewnętrznych Jacek Cichocki oraz administracji i cyfryzacji Michał Boni.