Jak ustalił DGP, PKN Orlen – jeden z liderów w tej branży – jest bliski sfinalizowania sprzedaży części swojego gazowego biznesu: butli gazowych i sieci rozlewni LPG. – Prowadzimy ostateczne rozmowy z zainteresowanymi firmami. Rozstrzygnięcie powinno nastąpić w ciągu kilku miesięcy – mówi Agnieszka Woźniak z Orlen Gazu, spółki zależnej PKN Orlen.

Gazowego segmentu pozbyć się chce również Petrolinvest. Z naszych informacji wynika, że spółka szuka kupca dla stacji autogazu i rozlewni. Prawdopodobnie będzie też sprzedawała morski terminal LPG w Gdyni.

To niejedyne przypadki rejterady z naszego rynku. We wtorek plan ucieczki z Polski ogłosiło BP: pod młotek pójdą trzy rozlewnie LPG i terminal przeładunkowy w Sławkowie. Koncern chce pozbyć się segmentu butli oraz instalacji zbiorników LPG również w Portugalii, Anglii, Austrii, Holandii, Belgii, Turcji, Chinach i RPA. – Transakcja ma być sfinalizowana do końca przyszłego roku – mówi Magdalena Kandefer z krakowskiej centrali BP Polska. Jak zastrzega, spółka zostawi sobie jednak segment autogazu.

Na podobny krok dwa lata wcześniej zdecydował się Shell. Gazowy biznes koncernu w Polsce przejął wówczas amerykański potentat w tej branży – AmeriGas, należący do koncernu UGI.

Dlaczego firmy, które należą do liderów naszego rynku LPG, masowo się z niego wycofują? Eksperci zapewniają, że nie chodzi o zbyt niską sprzedaż.

– Nie rozpatrywałbym decyzji biznesowych BP, a także Shella i Orlenu, dotyczących sprzedaży segmentu butlowego i zbiornikowego, w kategorii wycofywania się z polskiego rynku. Koncerny podjęły je, ponieważ stanowiły one element większej, globalnej koncepcji rozwoju czy – jak w przypadku OrlenGazu – część nowej strategii spółki – tłumaczy Andrzej Olechowski, dyrektor Polskiej Organizacji Gazu Płynnego. Twierdzi, że w miejsce firm, które pozbywają się swoich rozlewni i terminali LPG w Polsce, pojawia się wielu chętnych.

Po aktywa Orlen Gazu ustawiła się spora kolejka. Wśród potencjalnych kupców wymienia się m.in. Gaspol (spółka należąca do europejskiego potentata – SHV), amerykański UGI oraz firmę Barter (przejęła wcześniej gazową część Łukoil Polska).

Czarnym koniem ma być jednak Novatek. To rosyjski potentat na rynku gazu, drugi po Gazpromie. Gigant już jest obecny w Polsce – w 2010 r. zdobył pierwszy przyczółek, przejmując Intergaz-System, jednego z największych dystrybutorów LPG w Polsce południowo-wschodniej.

– Rosjanie zyskali w ten sposób terminal z dostępem do szerokich torów. Wkrótce mogą nas zalać swoim LPG. Teraz przyda im się infrastruktura w postaci rozlewni, magazynów i kolejnych terminali – wyjaśnia nam pragnący zachować anonimowość ekspert rynku gazu płynnego.

O Novateku mówi się również w kontekście gazowych aktywów Petrolinvestu i BP. Rosjanie mogą zyskać jednak potężnego konkurenta. To francuski Total. Koncern, który jest właścicielem niemieckich rafinerii Leuna i Schwedt, już importuje do Polski LPG. Na razie na niewielką skalę. – Nie jest jednak tajemnicą, że interesuje się naszym rynkiem znacznie poważniej – twierdzi nasz rozmówca.