W tym roku także większość firm będzie gromadziła oszczędności, choć są branże niewykluczające inwestycji.

Oszczędności firm zwiększyły się w ciągu minionego roku o 30 mld zł i aż o 50 mld zł w porównaniu z 2008 r. – wynika z danych wywiadowni gospodarczej Soliditet a Bisnode Company. To dowodzi, że polskie firmy na poważnie przejęły się kryzysem i ostatnie trzy lata przeznaczyły na pomnażanie swoich zasobów finansowych.

– Nie inwestują, wyczekując poprawy sytuacji. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja ta nie uległa zmianie. Na kontach firm wciąż przybywa pieniędzy – tłumaczy Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej Soliditet.

W tym roku firmy także będą kumulowały oszczędności. Szczególnie że 2012 r. ma być trudniejszy niż 2011 r. Rząd założył, że PKB w wzrośnie o 2,5 proc. Oznacza to spadek w porównaniu z 2011 r., kiedy to PKB zwiększył się o 4,3 proc. – To może spowodować spadek wartości inwestycji w sektorze publicznym, co przełoży się na spadek zamówień – uważa Starzyk.

Wyhamowania inwestycji wśród przedsiębiorstw spodziewają się także ekonomiści. – W tym roku wzrosną o 4 proc. W 2011 r. inwestycje w gospodarce zwiększyły się o 8,7 proc. To był dobry rok, zwłaszcza że w 2010 r. nastąpił spadek o 0,2 proc. – wymienia Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.

Gdyby udało się utrzymać osiągnięte w styczniu tego roku tempo rozwoju produkcji przemysłowej, można byłoby jeszcze liczyć na ożywienie: wobec braku mocy przerobowych firmy zostałyby zmuszone do nowych inwestycji. Jak wynika z analizy Kredyt Banku, w ubiegłym miesiącu nastąpiło zwiększenie jej dynamiki do 8,9 proc. r./r. z 7,7 proc. w grudniu. – Potrzebne są jeszcze dobre nastroje wśród przedsiębiorców. A te, jak pokazuje badanie koniunktury NPB, uległy pogorszeniu w styczniu – wyjaśnia Borowski.

Firmy obawiają się o popyt nie tylko na krajowym rynku, lecz także na zagranicznych. Słaby złoty, choć zachęca do rozwoju eksportu, nie przekłada się na nowe projekty. Planowanie przyszłości utrudniają eksporterom ciągłe jego wahania. Są jednak branże, które będą się rozwijać bez względu na kondycję krajowej i światowej gospodarki. – Wśród takich jest na pewno branża energetyczna. Stare bloki wymagają nie tylko modernizacji, lecz także wymiany na nowe – tłumaczy Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea. Potwierdzają to same przedsiębiorstwa, które już poinformowały o swoich planach. W sumie zainwestują 170 mld zł. Projekty planują PGE, Tauron, Energia, Enea, a także prywatni inwestorzy, jak np. Jan Kulczyk. Inwestować będzie też budownictwo infrastrukturalne. Przez trzy najbliższe lata na modernizację linii kolejowych ma być przeznaczane 5 – 6 mld zł rocznie. Na dokończenie programu budowy autostrad natomiast wydatki w ciągu dwóch lat sięgną 35 mld zł, z czego 28 mld zł w tym roku. – Nowych inwestycji można też oczekiwać w przemyśle rolno-spożywczym. Jest on bowiem odporny na wahania koniunktury – zauważa Piotr Bujak.

Nadal jednak w ujęciu globalnym dominować będą inwestycje odtworzeniowe, mające na celu poprawienie jakości majątku firmy, a nie jego rozbudowę. Przykładem może być branża przetwórcza, gdzie inwestycje będą dotyczyły przede wszystkim modernizacji istniejących zakładów i zakupu nowych linii produkcyjnych. Potwierdzają to choćby Zakłady Mięsne Silesia, Indykpol czy lubelskie browary Perła.

Dlaczego nie inwestują
- dostęp do zewnętrznych źródeł finansowania został ograniczony,
- spadł popyt na krajowym lub globalnym rynku na ich produkty lub usługi,
- konkurencja na rynku jest zbyt wysoka, przez co rośnie ryzyko podjęcia nowej inwestycji,
- koszty pracy są zbyt wysokie,
- rosną zatory płatnicze, przez co firma może wpaść w kłopoty finansowe,
- zniechęca niejasne prawo podatkowe,
- zbyt duże bariery w rozpoczynaniu nowych inwestycji.

link sponsorowany
Możliwości Office 365