Złoty wzrósł prawie o 0,8 proc. do 4,3285 wobec euro, najwyższego kursu od 4 listopada, ale tuż po godz. 10–tej w Warszawie zredukował zyski od 0,4 proc. W tym czasie forint podrożał 1,0 proc. w stosunku do euro, a czeska korona wzmocniła się o 0,3 proc. 

Premier Victor Orban w dzisiejszym wywiadzie dla niemieckiego „Bilda” powiedział, że Węgry są gotowe przystać na żądania UE w sprawie legislacji dotyczącej banku centralnego. Wczoraj Unia zagroziła skierowaniem pozwu przeciwko Budapesztowi za poważanie niezależności banku centralnego. Spór ten wstrzymał rokowania z Międzynarodowym Funduszem Walutowym sprawie pomocy ratunkowej dla Węgier.

“Jeśli forint się umacnia, to samo dzieje się ze złotym. Chociaż większość ludzi operujących na rynku nie wrzuca obu krajów do jednego koszyka, czynią tak nadal wielkie banki globalne” – wyjaśnia Joanna Bachert, analityk PKO BP w Warszawie.

Większość prognoz na cały kwartał nie jest jednak dla złotego pomyślna z powodu negatywnego wpływu kryzysu zadłużeniowego w strefie euro na kondycję naszej waluty. Brytyjski bank inwestycyjny Barclays Capital zakłada, że do końca marca nasza waluta straci 6,7 proc. do 4,70 za euro, czyli spadnie do najniższego poziomu od marca 2009 roku. Złoty ma natomiast umacniać się w drugim półroczu.