Przedmiotem aukcji były sześciomiesięczne obligacje o łącznej wartości 9 miliardów euro, a także dwuletnie – na sumę 1,7 miliarda.

Rentowność tych pierwszych wyniosła 3,25 proc, podczas gdy na poprzedniej takiej aukcji było to 6,5 proc., czyli najwięcej od powstania strefy euro, zaś stosunek popytu do podaży – 1,69 wobec 1,47 w listopadzie. W zauważalny sposób spadła też rentowność obligacji dwuletnich – w przypadku wczorajszych wyniosła ona 4,85 proc., podczas gdy w listopadzie 7,8 proc.

– To pierwsza dobra informacja odnośnie do włoskich obligacji, od czasu kiedy w lipcu wybuchł włoski kryzys. Choć ze względu na krótszy termin zapadalności to mniej istotna z dwóch aukcji w tym tygodniu, to nadal jest to sukces – mówi agencji Reutera Nicholas Spiro z funduszu Spiro Sovereign Strategy.

Prawdziwym testem dla Włoch będzie dzisiejsza aukcja obligacji trzy- i dziesięcioletnich.

Rząd zamierza na niej zebrać 8,5 miliarda euro. Pod koniec listopada na aukcji dziesięcioletnie włoskie obligacje też ustanowiły rekord – ich rentowność wyniosła 7,56 proc., czyli była powyżej psycholgicznej bariery 7 procent – poziomu, przy którym, jak się uważa, państwa nie są w stanie normalnie spłacać swoich zobowiązań. Po wczorajszej aukcji rentowność takich obligacji na rynku wtórnym spadła wprawdzie do 6,74 proc., ale później znów wróciła powyżej 7.

Dzisiejsza aukcja w dużej mierze rozstrzygnie o przyszłości finansowej Włoch, bo w przyszłym roku muszą one zaciągnąć duże pożyczki. Od lutego do kwietnia muszą wykupić obligacje o łącznej wartości 161 mld euro, co w całości będzie sfinansowane przez nowe długi.

Wczorajsza aukcja była pierwszą, po tym jak rząd Maria Montiego przeforsował pakiet dodatkowych oszczędności budżetowych, który ma przynieść 33 mld euro, a także po tym, jak Europejski Bank Centralny (EBC) uruchomił wart 489 mld euro program udzielania europejskim bankom trzyletnich pożyczek.

To pierwszy przypadek, by EBC zgodził się pożyczać bankom pieniądze na dłużej niż rok. Z tych 489 mld około 300 mld zostało wykorzystane przez banki do refinansowania własnych długów, a pozostała część może być użyta do inwestowania, m.in. w rządowe obligacje.

Według analityków to właśnie te pieniądze przyczyniły się do spadku rentowności włoskich obligacji.