Jak ustaliliśmy, ilość surowca, jaką koncerny mają pozyskać w 2014 roku, ma być dużo wyższa od poprzednich szacunków. – Chcemy zwiększyć spodziewane wydobycie powyżej prognozowanych wcześniej 200 mln m sześc. – przyznaje Mikołaj Budzanowski, minister skarbu państwa.

Poprzeczka wysoko zawieszona

Według nieoficjalnych informacji wydobycie miałoby sięgnąć 400 mln, a nawet około 1 mld m sześc. już za trzy lata.

Ministerstwo Skarbu Państwa nie chce jednak podawać oficjalnie konkretnych wielkości. – Postawiłem ambitny cel, ale na tym etapie jest za wcześnie, by operować liczbami. Najpierw trzeba wykonać kilkadziesiąt odwiertów, a na każdym z nich od 12 do 15 zabiegów szczelinowania. Dopiero wówczas można będzie precyzyjnie określić potencjał złoża. Na tej podstawie można ustalić przepływ gazu na godzinę i wolumen wydobycia w skali roku – podkreśla Budzanowski.

Minister zawiesił wysoko poprzeczkę, nie ukrywa jednak, że inwestycje w poszukiwania gazu łupkowego to jeden z jego priorytetów. – Chciałbym, by spółki Skarbu Państwa skoncentrowały się na zwiększeniu liczby odwiertów poszukiwawczych i myślały o wydobyciu na skalę przemysłową – mówi.

Dlatego zabrał się za ostrą weryfikację dotychczasowych strategii firm. W przyszłym miesiącu Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, PKN Orlen i Grupa Lotos mają mieć już gotowe nowe plany.

200 odwiertów rocznie

Każda z tych spółek musi pozyskać strategicznego partnera do poszukiwań. PGNiG rozmawia w tej sprawie z kilkoma koncernami, głównie z USA. Orlen bliski jest porozumienia z kanadyjską Encaną. – Rozważamy pozyskanie partnera strategicznego do współpracy przy poszukiwaniu gazu łupkowego, który dałby know-how i podzieliłby się ryzykiem finansowym w fazie poszukiwawczej. Jesteśmy w kontakcie z kilkoma graczami – mówił Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes Orlenu.

Także Grupa Lotos, która dopiero przymierza się do pierwszych analiz potencjału swoich bałtyckich koncesji, chce wykonać te badania już we współpracy z zagranicznym partnerem. Z naszych informacji wynika, że kontrahentem gdańskiej spółki może być włoski koncern ENI.

W styczniu PGNiG, PKN Orlen i Lotos mają mieć nowy plany wydobycia

Eksperci prognozują, że po 2014 roku spółki szukające gazu łupkowego w Polsce będą wykonywać w sumie 200 odwiertów eksploatacyjnych rocznie. W 2020 r. ma ich być już pięć razy więcej.

Pierwszy gaz z Pomorza

Tymczasem dotąd wszystkie firmy mające koncesje łupkowe w naszym kraju zrealizowały zaledwie 14 odwiertów poszukiwawczych, przy czym żaden z nich nie dał jasnej odpowiedzi, czy surowca jest dostatecznie dużo, by wydobycie było opłacalne.

Dotychczasowe plany PGNiG i Orlenu zakładały, że do 2014 roku będą wykonywać dużo więcej wierceń niż do tej pory. W przyszłym roku PGNiG, które jest najbardziej zaawansowane w poszukiwaniach, zamierzało przeznaczyć na ten cel kilkaset milionów złotych z 1,1 mld zł zarezerwowanych w budżecie spółki na wiercenia. Marek Karabuła, p.o. prezes koncernu, spodziewa się, że za trzy lata dostarczy na rynek pierwszą partię gazu łupkowego. Surowiec ma pochodzić ze złoża w Lubocinie, eksploatowanego na podstawie pomorskiej koncesji spółki.

Polskie koncerny mają 31 koncesji

Ministerstwo Środowiska wydało do tej pory 110 koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie niekonwencjonalnych złóż węglowodorów. Co piąta koncesja na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce należy do koncernów z udziałem Skarbu Państwa. PGNiG ma 15 licencji, ale zapowiada, że zwiększy ich liczbę – nie wyklucza odkupienia nowych od innych firm (m.in. BNK i LNG Energy). Podobne plany ma Orlen (osiem koncesji), który prowadzi negocjacje m.in. Chevronem. Lotos ma siedem licencji na Bałtyku i złożył kilka kolejnych wniosków koncesyjnych.