W połowie ubiegłego tygodnia na rynku akcji doszło do, co najmniej, krótkoterminowego przesilenia. Po fali gwałtownej wyprzedaży akcji, mającej w pewnym momencie wszelkie znamiona paniki, inwestorzy przezwyciężyli strach i przystąpili do zakupów.

Skala ostatniej przeceny i poziom wyprzedania rynku był tak duży, że odbicie cen mogło nastąpić w każdej chwili. Na rynku nie zaszła żadna jakościowa zmiana, po prostu akcje zostały odebrane głównie od inwestorów indywidualnych, zmuszonych do sprzedaży przez kredytujące ich portfele banki. Po stronie podażowej rynku stały również fundusze inwestycyjne. Obecnie wkraczamy w dobry okres końcówki roku, kiedy znacznie częściej kursy akcji rosną niż spadają. W giełdowym slangu ten czas nazywany jest rajdem Świętego Mikołaja. Czy również w tym roku mamy szansę na tradycyjną zwyżkę cen przypadającą na ostatni miesiąc roku? Wszystko wskazuje na to, że tak się może zdarzyć. Wiele negatywnych informacji, które napłynęły na rynek w ostatnich tygodniach, jest już zawartych w cenach akcji. Jesteśmy po kolejnej odsłonie kryzysu na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych, inwestorzy zapoznali się z rozczarowującymi wynikami spółek za trzeci kwartał, a Rada Polityki Pieniężnej dokonała oczekiwanej podwyżki stóp procentowych. Fala umorzeń, która niewątpliwie dotknęła fundusze inwestycyjne, pogrążając ceny akcji małych i średnich spółek, też prawdopodobnie została wyhamowana. Jeżeli dodamy do tego totalny brak wiary inwestorów we wzrosty kursów akcji i minorowe nastroje na parkiecie, jakie widzieliśmy jeszcze kilka sesji temu, oraz fakt, że około jedna czwarta akcji w ubiegłym tygodniu była notowana najniżej od roku po przecenie nierzadko o 60 proc.-70 proc., to otrzymamy obraz rynku dojrzałego do solidnej korekty ostatnich spadków. Podobnie sytuacja wygląda na rynkach światowych, więc jeżeli nie zajdą żadne nieprzewidziane, negatywne okoliczności, możemy liczyć na znaczącą poprawę nastrojów.

Niestety, nie sposób jeszcze stwierdzić, że spadki mamy już za sobą i rynek wraca do trendu wzrostowego. Z punktu widzenia analizy technicznej pierwsze opory dla zwyżki indeksów, grupujących małe i średnie firmy, znajdują się na poziomie sierpniowych dołków, pozostawiając rynkowi spore miejsce do wzrostów. Wydaje się, że oczekiwane odbicie będzie jedynie korektą ostatniej fali spadkowej, nie ulega jednak wątpliwości, że zarządzający naszymi funduszami wykorzystają każdą okazję do popchnięcia rynku w górę, aby poprawić stopy zwrotu, a co za tym idzie, mocno nadwątlone zaufanie posiadaczy jednostek uczestnictwa.

Marek Mikuć

wiceprezes zarządu i dyrektor inwestycyjny TFI Allianz Polska