zaloguj się do e-DGP
FAKTORING - serwis GazetaPrawna.pl
statystyki

Giełdy w Europie, w tym GPW, na minusach. Strach idzie od Dexii, z Chin, Europy

skomentuj

W środę wczesnym popołudniem na europejskich giełdach panowały mieszane odczucia. Pod presją był złoty, który tracił do głównych walut. Analitycy wskazują, że to skutek obaw o sytuację w Europie oraz w USA i Azji.

Publikacja: 23 listopada 2011, 08:51 Aktualizacja: 23 listopada 2011, 14:33

Wraca strach o belgijski bank Dexia

Wraca strach o belgijski bank Dexia

Ok. 13.20 WIG 20 tracił 1,1 proc., niemiecki DAX zyskiwał o 0,6 proc., francuski CAC 40 tracił 0,3 proc., a brytyjski FTSE 100 tracił 0,6 proc.

Obecnie na horyzoncie ponownie pojawił się problem Dexii. Belgijska prasa donosi, że październikowe porozumienie pomiędzy Belgią, Francją i Luksemburgiem odnośnie podziału, dokapitalizowania i restrukturyzacji Dexii, stanęło pod znakiem zapytania z uwagi na pogarszające się warunki rynkowe. 

Europa pełna obaw

"Na rynkach wciąż utrzymuje się wysoka niepewność i zaniepokojenie, z powodów braku postępów w walce z zadłużeniem w strefie euro. Rosnące rentowności długu europejskich krajów wskazują, na to, że sytuacja w regionie nie ulega poprawie" - oceniła analityczka TMS Brokers Grażyna Mendrych.

Dodała, że rynkom potrzebne jest jak najszybsze określenie planów działania przez nowo powstałe rządy Włoch, Hiszpanii i Grecji. "A te, jak na razie nie palą się do działania" - stwierdziła.

Kolejny problem z Dexią

Dodatkowym powodem obaw inwestorów jest belgijsko-francusko-luksemburski bank Dexia. "Rynek plotkuje, że opracowany przed kilkoma tygodniami plan zakładający ponowną nacjonalizację tego banku, może zostać zrewidowany. Jednym z powodów są przedłużające się komplikacje polityczne w Belgii" - stwierdził analityk DM BOŚ Marek Rogalski.

Dodał, że jeżeli Dexia nie otrzyma szybko wsparcia, to rynki finansowe zaczną się obawiać, że generalnie rządy nie będą chętne do udzielania wsparcia bankom, a one same raczej nie będą w stanie znaleźć potrzebnych funduszy na rynku.

Słaby wzrost w USA

Kolejnym powodem do obaw dla inwestorów jest słaby wzrost amerykańskiej gospodarki. We wtorek tamtejszy Departament Handlu poinformował, że PKB Stanów Zjednoczonych wzrósł w III kw. o 2 proc. Rynek przewidywał, że będzie to 2,5 proc.

Coraz słabiej wygląda też gospodarka Chin. "To w dużej mierze reakcja na publikację wskaźnika aktywności dla chińskiej gospodarki (wskaźnik PMI dla przemysłu - PAP) - obniżył się on w listopadzie do 48 pkt wobec 51 pkt w październiku" - powiedział główny ekonomista X-Trade Brokers Przemysław Kwiecień.

Poziom 50 pkt. stanowi granice między rozwojem a recesją w tym sektorze przemysłowym.

Osłabienie w Chinach

"Wzrost gospodarczy może zająć miejsce inflacji, jako priorytetu w polityce gospodarczej władz chińskich w Pekinie" - powiedział Qu Hongbin, ekonomista banku HSBC w Hong-Kongu.

"Jeśli wzrost gospodarczy i inflacja będą spowalniać w większym tempie niż oczekiwano, coraz bardziej prawdopodobne staje się przesunięcie polityki monetarnej Pekinu w stronę kompleksowego łagodzenia" - dodał.

Interwencja NBP pomogła na krótko

Na rynku walutowym na wartości zyskiwał dolar wobec euro. Ok. 13.20 za wspólną walutę płacono 1,34 dolara. Rano było to przeszło 1,35 dolara. Na wartości wobec głównych walut traci też złoty, mimo porannej interwencji NBP na rynku.

NBP interweniował w środę około godz. 9.40 na rynku walutowym, sprzedawał euro - poinformowali PAP dilerzy walutowi. W efekcie złoty umocnił się do głównych walut o około 3 grosze - względem euro złoty umocnił się z poziomu 4,4730 do 4,4400.

Kurs polskiej waluty szybko wrócił jednak do poziomów sprzed interwencji. Ok. 13.20 za euro płacono 4,47 zł, za dolara 3,33 zł, a za szwajcarskiego franka 3,63 zł.

Zdaniem Rogalskiego, NBP bardziej sonduje rynek, niż interweniuje. "Nie powinno to zbytnio dziwić. W wielu wywiadach, szef NBP (Marek Belka - PAP) dawał do zrozumienia, że celem takich działań (interwencji na rynku - PAP) nie jest doprowadzenie do odwrócenia trendu, a osłabienie jego dynamiki. Decydenci w NBP najpewniej dobrze wiedzą, że interwencja byłaby znacznie bardziej skuteczna, gdyby zbiegła się z wyraźniejszą poprawą nastrojów na rynkach światowych. To oznaczałoby, że NBP, być może wspólnie z resortem finansów, działającym za pośrednictwem banku BGK, będą w najbliższych tygodniach częściej pojawiać się na rynku" - powiedział analityk.

Przed rozpoczęciem środowej sesji spadki na europejskich sugerowały kontrakty.

FTSE 100 futures zniżkował przed 9.00 o 1,046 proc., CAC futures - o 1,045 proc., a niemiecki DAX futures - o 1,511 proc.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Tankowanie

Ropa jest coraz tańsza, ale ceny paliw na stacjach pozostaną wysokie

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.

zobacz więcej artykułów

Najnowsze wiadomości z Forsal.pl

Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej
Wyszukiwarka Nieruchomości
Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter

porównywarka finansowa TotalMoney.pl: kredyty gotówkowekredyty hipotecznekredyty samochodowelokatyenergiakonta osobiste