Produkcja przemysłowa w październiku w stosunku do września zmniejszyła się o 2,4 proc., a w porównaniu z październikiem 2010 r. wzrosła o 6,5 proc. – podał GUS. Ekonomiści spodziewali się rocznego spowolnienia wzrostu do 7,3 proc., wobec 7,7 proc. we wrześniu.

Sytuację ratuje sektor przetwórczy - rośnie przez eksport

– Dane można uznać za bardzo dobre, a to z powodu sytuacji w przetwórstwie przemysłowym. Tam liczony r./r. wzrost produkcji wyniósł 7,1 proc. Oznacza to, że mimo słabych danych z gospodarek naszych głównych partnerów, polski eksport nadal radzi sobie dobrze – ocenia Adam Czerniak, ekonomista Kredyt-Banku. Wsparciem dla eksportu jest słaby złoty.

Najlepiej radzili sobie producenci metali – 19,2 proc. wzrost rok do roku, mebli – 17,8 proc., wyrobów z metali – 14,6 proc., pojazdów samochodowych, przyczep i naczep – 12,3 proc. – Biorąc pod uwagę, że Samar sygnalizował słabą sprzedaż samochodów osobowych, można przypuszczać, że ten wzrost zawdzięczamy produkcji części i pojazdów do transportu – uważa Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.

Największy spadek produkcji – 20,4 proc. – odnotowali wytwórcy farmaceutyków, 10,2 proc. kopalnie, 6,3 proc. producenci komputerów i elektroniki. Natomiast poza eksportem jest gorzej.

– Niepokojące dane płyną z sektora budowlanego. Jego produkcja r./r. była o 8,9 proc. wyższa niż przed rokiem, ale to zasługa dużego popytu na obiekty inżynierii lądowej i wodnej oraz roboty specjalistyczne. Firmy stawiające budynki mieszkaniowe i biurowe odnotowały ponad 10-proc. spadek produkcji – mówi Ignacy Morawski. Jest to efekt ograniczenia przez nadzór finansowy i banki dostępu do kredytów. Ze względu na niewielki popyt przez rok wskaźnik cen produkcji budowlano-montażowej wzrósł o 1,6 proc., gdy w tym czasie inflacja PPI wyniosła 8,5 proc. – Tak wysoka inflacja PPI jest efektem wzrostu cen surowców. Drożeje produkcja tworzyw, chemikaliów, tekstyliów i żywność. W konsekwencji musi się to przełożyć na wysoką inflację CPI, czyli ceny płacone przez klientów – tłumaczy Adam Czerniak. Z powodu rosnących kosztów produkcji jest mało prawdopodobne, by inflacja CPI spadła w listopadzie i grudniu poniżej 4 proc. Czy i na ile zostanie ograniczona na początku przyszłego roku, zależeć będzie od skali podwyżek cen regulowanych – gazu, prądu i oleju napędowego.