"Pozycja Grecji w strefie euro to historyczna zdobycz (...). To osiągnięcie greckiego ludu nie może zależeć od referendum" - napisał w komunikacie minister.

Oświadczenie, które zostało wydane po powrocie ministra z poprzedzającego spotkanie G20 szczytu w Cannes do Aten zdaje się być wyrazem różnicy zdań między szefem resortu finansów a premierem Grecji Jeorjosem Papandreu oraz polemiki z Francją i Niemcami, które uznają, że przynależność Grecji do unii walutowej powinna zostać poddana pod powszechne głosowanie - skomentował Reuters.

Papandreu oświadczył w środę w Cannes, że jego kraj musi zadecydować czy pozostanie w strefie euro i pokazać światu, że może wywiązać się ze swych zobowiązań. Bronił swej decyzji o rozpisaniu referendum, w którym Grecy mają zadecydować czy akceptują dalsze dotkliwe posunięcia oszczędnościowe wymagane przez UE i MFW.

Po miniszczycie w Cannes Wenizelos wezwał ponownie opozycję do udzielenia poparcia gabinetowi Papandreu, by pomóc Grecji pozostać w strefie euro i aby rząd mógł "być gwarantem wiarygodności kraju" na świecie.

Wenizelos, który prowadzi w imieniu rządu Grecji negocjacje w sprawie programu pomocy dla Aten z UE, MFW oraz bankami, we wtorek, po ogłoszeniu planu referendum w Grecji osobiście uspokajał partnerów tych rozmów: ministra finansów Niemiec, szefa Instytutu Finansów Międzynarodowych (IIF), komisarza UE ds. gospodarczych i walutowych Olli'ego Rehna i szefa misji MFW, usiłując ratować szóstą transzę pomocy dla Aten oraz ustalenia mające uchronić Grecję przed niewypłacalnością.

Minister finansów jest też od kilku miesięcy głosem rozsądku w greckiej polityce. Ostrzegał już wcześniej wielokrotnie, że odrzucenie programu oszczędnościowego sprawiłoby, iż państwo stanie się niewypłacalne.