Wsparcie w maksymalnej wysokości 75 tys. zł można dostać na przygotowanie dokumentacji, która umożliwi start w konkursach o dotacje z unijnych programów ramowych. Jest to drugie – obok funduszy unijnych – źródło finansowania projektów europejskich przedsiębiorców. W odróżnieniu od popularnych dotacji, które są dostępne na poziomie krajowym, są one dzielone centralnie w Brukseli. Jest się o co bić, bo wartość największego z kilku programów – odpowiadającego za finansowanie projektów badawczych – to ponad 50 mld euro.

Tymczasem nasi przedsiębiorcy nie kwapią się do sięgania po te pieniądze. Z danych Krajowego Punktu Kontaktowego wynika, że do tej pory dotacje z programów ramowych uzyskało ok. 120 polskich firm. To jeden z najsłabszych wyników w całej Unii Europejskiej.

Aby zachęcić rodzimych przedsiębiorców do startu w konkursach w programach ramowych, PARP postanowił finansować przygotowanie aplikacji. Liczył, że dzięki temu więcej firm zainteresuje się pieniędzmi z Brukseli. Okazuje się, że pomysł niespecjalnie się sprawdził. Właśnie zakończył się pierwszy konkurs o tzw. dotacje na dotacje. Mimo że trwał on od sierpnia, po wsparcie zgłosiło się zaledwie 12 firm. Chcą one łącznie 400 tys. zł dotacji.

– Ten wynik może nie jest imponujący, ale firmy, które kontaktowały się z nami w trakcie konkursu i nie złożyły wniosków, deklarują chęć startu w kolejnych naborach, jako że zamierzają brać udział w międzynarodowych programach innowacyjnych – twierdzi Małgorzata Bieniecka-Grygo, dyrektor departamentu programów pilotażowych w PARP.

Dlatego agencja nie zamierza składać broni i będzie kontynuowała wspiera- nie firm, które chcą pozyskać dotacje bezpośrednio z Brukseli. Planuje, że kolejny konkurs zostanie uruchomiony w I kw. 2012 r. Jego budżet będzie zależał od tego, ile środków na ten cel przeznaczy resort gospodarki.

Zdaniem ekspertów taka forma promocji programów ramowych może przyciągnąć polskie firmy. Trzeba tylko, aby dowiedziały się o tej formie wsparcia, bo – jak mówi Magdalena Mróz z firmy doradczej PNO Consultants – małe zainteresowanie dotacjami bierze się właśnie z braku informacji na ich temat.