Nie po raz pierwszy w tym roku bank rozczarował wynikami. Pod koniec kwietnia kurs banku przekraczał 102 zł, ale notowania banku lekko spadły, kiedy opublikował on swoje rezultaty za I kwartał. Handlowemu pomogła wtedy wizja dywidendy, do której prawa przyznawane były w czerwcu, więc kurs był stabilny. Dopiero po odjęciu dywidendy od ceny akcji nastąpił mocniejszy zjazd kursu.

– Notowania banku osłabiły się o prawie 6 proc. po odcięciu od kursu prawa do dywidendy. Zwykle spółki dość szybko odrabiają taki spadek, ale w przypadku Handlowego było inaczej, bo w tym samym czasie banki zaczęły mocno tracić – mówi Dariusz Górski z DM BZ WBK.

Analitycy uważają, że bank po prostu nie radzi sobie z realizacją nowej strategii. – Handlowy nastawił się na zamożniejszych klientów i najprawdopodobniej okazało się, że nie jest to tak zyskowna grupa, jak spodziewano się wcześniej – mówi Iza Rokicka z DI BRE.

Zmiana profilu spowodowała także, że Handlowy udziela mniej pożyczek gotówkowych, przez co spada jego wynik prowizyjny.

Tymczasem rok temu kurs banku szedł w górę i w całym roku walory Handlowego były jednymi z najmocniej zyskujących na rynku. Ukoronowaniem zwyżek było wejście na początku kwietnia do indeksu największych spółek warszawskiego parkietu WIG20, w którym zastąpił on BZ WBK.

Jednak analitycy uważają, że jeśli zła koniunktura wróci na rynek, Handlowy może zyskać. Przede wszystkim bank płaci spore dywidendy, przekraczające 90 proc. zysku. Poza tym Handlowy nie ma w portfelu kredytów frankowych. A właśnie takie kredyty ciągnęły w dół kursy Millennium czy Getinu.

Te dwa czynniki – dywidenda i brak pożyczek we frankach – mogą spowodować, że inwestorzy zainteresowani bankami potraktują Handlowy niczym spółkę defensywną. Czyli będą kupować jej walory, aby ochronić swój kapitał.