Od początku czerwca obowiązują nowe ceny rządowych poręczeń udzielanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Teraz zaczynają się od 1,6 proc. rocznie od kwoty zabezpieczenia. Wcześniej było to co najmniej 2 proc. Obniżka nie spowodowała jednak wzrostu zainteresowania firm tym sposobem zabezpieczenia kredytów inwestycyjnych. Jak wynika z danych BGK, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy chęć skorzystania z poręczeń na łączną kwotę 12 mln zł wyraziło zaledwie 11 przedsiębiorców. Część już wcześniej z nich korzystała, a teraz wystąpiła o udzielenie ich na nowo po niższej cenie.

– Od początku czerwca nie udzieliliśmy żadnego kredytu zabezpieczonego poręczeniami BGK. Jesteśmy w trakcie rozpatrywania kilku wniosków kredytowych. Nie są to jednak nowe projekty, ale jedynie odnowienia, przejście ze starych warunków poręczenia na nowe – mówi nam Witold Miś, dyrektor zarządzający obszaru klienta biznesowego w BPH.

Rządowe poręczenia pojawiły się na rynku w połowie 2009 r. jako odpowiedź na kryzys finansowy i niechęć banków do kredytowania inwestycji w małych i średnich firmach. Od początku spotkały się z ostrą krytyką ze strony przedsiębiorców i bankowców. Zarzucano im, że są za drogie, a tańsze poręczenia można znaleźć na rynku komercyjnym. W efekcie do końca maja tego roku BGK udzielił zaledwie 70 poręczeń o łącznej wartości 47 mln zł.

Bankowcy wskazują, że czerwcowa obniżka stawek – choć jest krokiem w dobrą stronę – jest niewystarczająca, by rozruszać program rządowych poręczeń.

– Aby przedsiębiorcy zaczęli masowo z nich korzystać, ich cena powinna spaść do 0,2 – 0,3 proc. w skali roku. Wówczas firmy dostałyby do ręki instrument, który rzeczywiście ułatwiałby im dostęp do kredytów na inwestycje – ocenia Tomasz Kierzkowski, dyrektor biura funduszy Unii Europejskiej i programów publicznych w Banku Pekao.

Dodaje, że dobrym przykładem takiego instrumentu są poręczenia Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego, z których klienci Pekao mogą za darmo korzystać od początku roku. Do tej pory bank zabezpieczył nimi 520 kredytów na łączną kwotę 134 mln zł.

Witold Miś dodaje, że rządowy program wsparcia byłby ciekawszy, gdyby poręczenia były udzielane portfelowo, czyli przez same banki komercyjne bez angażowania BGK. – Pozwoliłoby to na zwiększenie ich elastyczności i wyeliminowanie zagrożeń związanych z nadmiernym zbiurokratyzowaniem procesu kredytowego – podkreśla przedstawiciel BPH.

Według Piotra Stalęgi, rzecznika BGK, do tej pory cztery banki skorzystały z takiej możliwości. BGK ustanowił dla nich limity o łącznej wartości 144 mln zł. Pozostałe nie palą się do wnioskowania o poręczenie całych portfeli, wiedząc, że firmy nie będą zainteresowane kredytami z drogim zabezpieczeniem.

Jak sięgnąć po państwową rękojmię

Wniosek o poręczenie kredytowe z Banku Gospodarstwa Krajowego można składać w jednym z 17 banków komercyjnych, które mają z nim podpisaną umowę. Rozpatrzenie wniosku kosztuje 1 tys. zł. W wypadku przyznania zabezpieczenia ta kwota jest zaliczana do opłaty prowizyjnej, która wynosi – w zależności od ryzyka kredytowego – od 1,6 do 2,8 proc. rocznie. Poręczenia są udzielane do maksymalnie 80 proc. kwoty kredytu i mogą wynieść od 100 tys. zł do 10 mln euro. Nie obejmują one odsetek ani innych kosztów uzyskania kredytu.