Zachęcić, zmotywować i zatrzymać pracownika. A jeszcze powiązać jego interesy z interesem spółki. To cel programów akcji pracowniczych coraz częściej stosowanych przez firmy w ramach programów motywacyjnych.
Publikacja: 29 czerwca 2011, 03:00 Aktualizacja: 29 czerwca 2011, 08:08
Akcje pracownicze to coraz popularniejszy model motywacyjnego systemu wynagradzania pracowników. Stosowany tym chętniej, że obu stronom przynosi korzyści. Pracownikom pieniądze, a firmie stabilność. Nakłada bowiem współodpowiedzialność za przedsiębiorstwo i jego wyniki ekonomiczne, od których zależy wartość papierów wartościowych pozostających w rękach załogi.
Wtedy, jak pokazuje przykład spółki Lubelski Węgiel „Bogdanka” SA, związki zawodowe nie podejmują bezsensownych akcji protestacyjnych i nie występują z irracjonalnymi roszczeniami.
– Celem dobrze skonstruowanego planu akcyjnego jest nagrodzenie pracowników za już wykonaną pracę i motywacja do pracy w przyszłości – przekonuje Adam Mariuk z zespołu rozwiązań dla pracodawców Deloitte, który zajmuje się wdrażaniem tego rodzaju projektów. I dodaje, że w Polsce ten rynek nie jest jeszcze w pełni rozwinięty, co wynika ze stosunkowo krótkiego okresu funkcjonowania rynku kapitałowego w ogóle, jak również dużego przywiązania pracowników do wynagrodzenia pieniężnego.
Ale powoli się to zmienia. Pionierami w tego typu programach są przedstawicielstwa międzynarodowych koncernów. Program akcji pracowniczych stosują m.in.: Procter & Gamble, Vienna Insurance Group, BP Polska, Statoil, Auchan czy Netia. Ta ostatnia do 30 września 2010 r. wyemitowała ponad 5 mln akcji oraz ponad 53 mln opcji na akcje. Ponad 13 mln z nich zostało zarezerwowanych dla pracowników po cenie 3,50 zł za akcję. Wczorajszy kurs akcji Netii oscylował na poziomie 5,83 zł. Procter & Gamble dopłaca co miesiąc 50 proc. wkładu pracownika w akcje P&G. – Program zwiększa odpowiedzialność pracowników i przynosi im wymierne korzyści. Co kwartał otrzymuje dywidendę – mówi Justyna Rymkiewicz z P&G.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.









