Przed ryzykiem walutowym wynikającym z dużych wahań kursów można się zabezpieczyć. Koszt takiej operacji jest stosunkowo niewielki.
Zmiany kursu złotego do najważniejszych walut, tak bardzo odczuwalne w ostatnich tygodniach, są zmorą dla polskich firm prowadzących wymianę handlową z zagranicznymi kontrahentami. Jednak ujemne skutki tych wahań można zminimalizować, korzystając z odpowiednich instrumentów oferowanych przez rynek finansowy. Mowa o opcjach i transakcjach terminowych typu forward. – Rynek tych instrumentów rozwijał się u nas bardzo dynamicznie przed wybuchem kryzysu w 2008 r. Po nim nastąpił znaczący spadek obrotów. Dziś ich popularność znów rośnie, choć daleko nam do takich krajów jak Francja czy Niemcy – mówi Maciej Czerwiński z departamentu rynków finansowych BRE Banku.
Transakcje forward i opcje walutowe znakomicie nadają się do minimalizowania skutków zmian kursu złotego. Zawierając pierwszą z nich, przedsiębiorca zobowiązuje się do zakupu lub sprzedaży waluty w przyszłości, po z góry określonym kursie. Kurs ten oblicza się głównie na podstawie aktualnej wyceny waluty.
Jedynym bezpośrednim kosztem tej transakcji jest spread. – Dzięki zawarciu takiej transakcji eksporter uzyskuje gwarancję, że w ustalonym dniu w przyszłości sprzeda uzyskaną od kontrahentów walutę po ustalonym dzisiaj kursie. To uniezależnia spółkę od przyszłej fluktuacji notowań – mówi Łukasz Wosch z DM TMS Brokers. Na podobnych zasadach importer, który będzie potrzebował w przyszłości waluty, może zagwarantować sobie jej zakup po określonej cenie.
W przypadku opcji klient, – eksporter lub importer – nabywa prawo, a nie obowiązek do zakupu lub sprzedaży waluty po dziś ustalonym kursie. Rozróżniamy opcje typu call, wykorzystywaną najczęściej przez importerów, a dającą prawo do kupna waluty, i przydatną dla eksporterów opcję typu put, która daje prawo do sprzedaży waluty. Kosztem dla przedsiębiorcy jest premia opcyjna, zależna od kwoty transakcji, terminu wygaśnięcia opcji czy zmienności na rynku. Dla przykładu opcja zakupu 100 tys. euro za miesiąc po 4 zł kosztuje mniej niż jeden procent. – Trzeba jednak pamiętać, że w okresach, gdy na rynku walutowym jest nerwowo, premie opcyjne są wyższe – mówi Łukasz Wosz.
Transakcje forward na rynku walutowym można zawierać za pośrednictwem platform niezależnych brokerów, takich jak np. TMS Brokers, o każdej porze dnia i nocy. Nie prowadzą oni jednak fizycznej wymiany walut, zatem po realizacji transakcji fizycznej wymiany waluty należy dokonać w banku.
Również banki oferują przedsiębiorcom platformy do wymiany walutowej. Są one dostępne m.in. dla klientów BPH, Millennium czy BRE Banku. – Klient, korzystając z naszej oferty iBRE FX, może dokonać natychmiastowego zakupu waluty czy też zawarcia transakcji terminowej forward z poziomu swojego komputera z dowolnego miejsca na świecie – mówi Maciej Czerwiński.
1: CUDa Donalda Tuska z IP: 84.234.1.* (2011-06-17 09:47)
Gdzie się podziało 270 mld złotych? Nasz dług eksplodował
Nasz dług eksplodował i na koniec tego roku będzie o połowę większy niż przed czterema laty. Gdyby przyszedł następny kryzys, nie mielibyśmy już od kogo pożyczać.
Zaledwie w ciągu trzech ostatnich lat – do 2010 r. – nasz dług publiczny liczony według krajowej metodologii wzrósł o 221 mld zł. Sięga już 748,5 mld zł, czyli 53 proc. PKB. Rósł o ponad 70 mld zł rocznie. Wcześniej było to 20 – 40 mld zł. W tym roku powiększy się o kolejne 50 mld zł. Razem – 270 mld zł!
„Polska na liście bankrutów. Znaleźliśmy się w bardzo niechlubnym klubie 21 państw, które niebawem mogą stać się niewypłacalne. Ranking opublikował serwis Business Insider. „
Bank Światowy przyznał we wtorek Polsce 750 mln euro pożyczki - poinformował we wtorek PAP Michał Krupiński, zastępca dyrektora wykonawczego w Banku Światowym.
- Rada Dyrektorów Wykonawczych, przy silnym poparciu wszystkich Dyrektorów Wykonawczych, poparła dzisiaj rano czasu waszyngtońskiego projekt pożyczki dla Polski w wysokości 750 mln euro (3 mld zł) - powiedział PAP Krupiński.
Już niedługo będziemy mogli dokonać splitu złotówek z ich wartości!

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.









