Na rewitalizację obiektów wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO i inne inwestycje infrastrukturalno-środowiskowe przeznaczone zostanie w sumie w latach 2004 – 2012 ponad 500 mln zł. Zamość wygląda jak wielki plac budowy, bo rekonstrukcja zabytków idzie pełną parą.

Zamość nie chce jednak stać na jednej, turystycznej nodze. Miasto odwiedza rocznie 200 tys. turystów, a to za mało, by rozkręcić inwestycje.

Na co postawi? Na handel? Na przemysł? Na ten temat rozmawiali w piątek uczestnicy Zamojskiego Forum Gospodarczego. W panelu uczestniczyli: Bogdan Kawałko – dyrektor departamentu strategii i rozwoju regionalnego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego; Waldemar Nowakowski – przewodniczący Komitetu Handlu przy Krajowej Izbie Gospodarczej; Marcin Nowicki – kierownik Badań Regionalnych i Integracji Europejskiej w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową; Stanisław Koczot – zastępca kierownika działu rynki i finanse „Dziennika Gazety Prawnej”; Teresa Orczykowska – ekspert ds. inwestycji w SSE Euro-Park Mielec. Dyskusję prowadził Bogusław Klimczuk z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Zamościu.

Według Bogdana Kawałki w Polsce zwiększają się zróżnicowania gospodarcze – coraz większe dysproporcje pojawiają się między miastem i wsią, województwa zachodnie odjeżdżają od ściany wschodniej. Mieszkańcy takich regionów jak Zamojszczyzna przenoszą się do innych części Polski. Jak w tej sytuacji przekonać inwestorów, by chcieli tutaj zarabiać pieniądze? Kawałko twierdzi, że siłą Zamościa jest rolnictwo, turystyka, a także położenie – do przejścia granicznego w Hrebennem jest 56 km, do Lwowa – 130 km. Jeżeli Wschód bardziej się otworzy na handel z Zachodem, Zamość będzie blokiem startowym do interesów z Ukrainą.

Marcin Nowicki ostrzegał przed tworzeniem strategii dla województwa w oderwaniu od rzeczywistości. Teresa Orczykowska przypomniała, że w przypadku Zamościa na uwagę zasługuje rolnictwo, które może być zapleczem dla przemysłu spożywczego. Stanisław Koczot zwrócił uwagę na konieczność rozwijania infrastruktury, bez której żaden większy biznes nie jest w stanie się rozwijać. Porządnych tras drogowych i kolejowych potrzebują zarówno przemysł, jak i usługi. Waldemar Nowakowski powiedział, że na inwestycje trzeba patrzeć przez pryzmat funkcji, jakie miasto chce pełnić.

Na razie wygląda na to, że Zamość wraca do swoich pierwotnych zadań, według których został założony w 1580 roku przez kanclerza Jana Zamoyskiego – regionalnego ośrodka handlowo-usługowego. W mieście powstają hotele i pensjonaty, rozwija się edukacja (w Zamościu studiuje ponad 6 tys. osób), rośnie nowoczesna sieć światłowodowa.

Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa, syn ostatniego ordynata Ordynacji Zamojskiej Jana Tomasza, przypomniał, że miasto powstało z handlu. Potem zmieniało się wraz z historią Rzeczypospolitej. Pół wieku temu z Zamościa do granicy wschodniej było 600 km, teraz zaledwie 60 km. Jeszcze w 1986 r. w zamojskich zakładach przemysłowych pracowało 10 tys. osób, teraz 3,7 tys.

Czy w mieście pojawi się przemysł? Zamość zrobi wiele, by tak się stało.

PRAWO

Ulgi i preferencje

Wielkość zwolnienia podatkowego z tytułu kosztów nowej inwestycji w Zamojskiej Podstrefie Ekonomicznej wynosi 50 proc. wydatków inwestycyjnych dla firm dużych, natomiast dla średnich – 60 proc., a dla małych – 70 proc. Wielkość zwolnienia podatkowego z tytułu tworzenia nowych miejsc pracy to 50 proc. dwuletnich kosztów pracy nowo zatrudnionych pracowników dla dużych firm, a dla małych i średnich – 70 i 60 proc. Inwestorzy, którzy otrzymają zezwolenie na działanie w podstrefie, mogą uzyskać zwolnienie z podatku od nieruchomości.