Polska jest uznawana za państwo, w którym przedsiębiorcy mają najniższe obciążenia fiskalne. Tak przynajmniej twierdzą prezesi 700 największych koncernów Europy w najnowszej ankiecie przeprowadzonej przez francuską agencję badania opinii publicznej IPSOS na zlecenie Europejskiego Obserwatorium Opodatkowania Przedsiębiorstw. Postrzeganie systemu podatkowego i obciążeń socjalnych jest dla szefów firm jednym z trzech najważniejszych czynników decydujących o lokalizacji produkcji.

Najlepsi w nowej Unii

Polska wcale nie jest jednak tym krajem Unii, gdzie przedsiębiorcy płacą najniższą daninę dla państwa. Podatki od zysków oraz obowiązkowe składki społeczne stanowią bowiem w naszym kraju 42,3 proc. obrotów firm wobec 26,5 proc. w Irlandii, 37,3 proc. w Wielkiej Brytanii i 40,5 proc. w Holandii. Mimo wszystko to jednak o wiele mniej niż we Francji (65,8 proc.), Włoszech (68,6 proc.) czy w Belgii (56,5 proc.).

Przede wszystkim jednak w Europie nie ma jednolitej metodologii obliczania zysku. Od danych przekazywanych przez poszczególne kraje na temat presji fiskalnej ważniejsze są więc odczucia samych przedsiębiorców. I właśnie postrzeganie obciążeń CIT badał IPSOS.

Przepytani prezesi twierdzą, że poza Polską żaden inny z nowych krajów Unii nie jest specjalnie atrakcyjny do inwestowania. W pierwszej trójce rankingu IPSOS, poza Polską, mieszczą się Niemcy i Wielka Brytania. W Berlinie zapoczątkowano konsekwentną politykę obniżania obciążeń firm jeszcze za rządów Gerharda Schroedera, natomiast w Londynie zajmuje się tym nowy, konserwatywny rząd Davida Camerona.

Niezadowoleni Francuzi

Ranking IPSOS zamykają (licząc od końca) Francja, Włochy i Hiszpania. Nad Sekwaną aż 48 proc. przedsiębiorców uważa, że obciążenia firm są „bardzo wysokie”. W zeszłym roku spółki oddały państwu 888 mld euro daniny, z czego połowę w postaci obowiązkowych składek socjalnych.

Problem tkwi jednak nie tylko w wysokości obciążeń, lecz także w strukturze ich finansowania. W Danii ubezpieczenia socjalne co prawda stanowią większą część dochodu narodowego niż we Francji, jednak są one głównie finansowane z VAT i PIT, co daje przedsiębiorcom więcej wytchnienia.

Niezadowolenie Francuzów może oznaczać dalsze przenoszenie produkcji do Polski: już teraz Francja jest u nas największym inwestorem zagranicznym. Z kolei z Polski rodzimi przedsiębiorcy uciekać raczej nie będą. Są oni o wiele bardziej zadowoleni z warunków prowadzenia działalności w naszym kraju niż Francuzi. 57 proc. z nich uważa, że są one „dobre”, choć jest to o 10 pkt proc. mniej niż rok temu.

Polska nie powinna jednak spocząć na laurach, bo konkurencja rośnie. Mimo kryzysu i konieczności zbijania długu rządy niemal wszystkich państw UE starają się obniżyć obciążenia dla firm. W tym roku będą one stanowiły średnio 13,6 proc. PKB państw Wspólnoty wobec 13 proc. rok wcześniej.

Co więcej, w całej Europie coraz mniej przedsiębiorców uważa, że poziom usług oferowanych przez państwo usprawiedliwia płacenie wysokich podatków. W Niemczech tak sądzi już tylko 39 proc. przedsiębiorców (o 17 pkt proc. mniej niż rok wcześniej), w Belgii 40 proc. (o 15 pkt proc. mniej), a we Francji 52 proc. (o 9 pkt proc. mniej). Jednym z powodów były liczne strajki, które w ostatnich miesiącach sparaliżowały pracę szkół, kolei oraz poczty.