Ludwik Sobolewski, prezes GPW mówi, że główną przyczyną poprawy wyników w I kwartale tego roku były wysokie przychody z tytułu wezwań na znaczne pakiety akcji, a także rosnące obroty na papierach wartościowych oraz instrumentach pochodnych.

W pierwszych trzech miesiącach 2011 r. przychody GPW wyniosły prawie 70 mln zł, w porównaniu do niemal 54 mln zł przed rokiem, co oznacza wzrost o blisko 30 proc. Z kolei zysk netto wyniósł bez mała 39 mln zł, wobec 26,6 mln zł w roku 2010. Warto też zaznaczyć niewielkie zwiększenie się kosztów, które w I kw. tego roku wyniosły 31,1 mln zł, a w tym samym okresie przed rokiem – 28,4 mln zł.

Przeciętna wartość pojedynczej transakcji wzrosła do 17,7 z 15,8 tys. zł przed rokiem. Z danych statystycznych przekazanych wczoraj przez warszawską giełdę wynika, że kapitalizacja wszystkich spółek notowanych na obu rynkach GPW, czyli na głównym oraz NewConnect, wyniosła na koniec marca 852,6 mld zł. Z tego polskie spółki warte były 566,3 mld zł. Łącznie na warszawskim parkiecie notowane były 622 firmy.

W całym roku obroty akcjami nie powinny specjalnie odbiegać od tych zanotowanych przed rokiem. Wpływ na to będą miały skromniejsze niż przed rokiem oferty prywatyzacyjne. Aby to zrekompensować, GPW chce postawić na rozwój handlu instrumentami pochodnymi, szczególnie kontraktami terminowymi.

– To powinno przełożyć się na wzrost obrotów tego segmentu o kilka procent w tym roku i znaczącą zwyżkę w 2012 roku – uważa Ludwik Sobolewski.

Ubytek związany z mniejszymi prywatyzacjami ma być również zrekompensowany większą liczbą transakcji krótkiej sprzedaży. Obecnie największą przeszkodą w rozwoju tego instrumentu jest brak instytucji chętnie pożyczającej akcje. Dlatego GPW planuje w najbliższym czasie uruchomić minigiełdę pożyczek papierów wartościowych.

Zarząd giełdy liczy, że również rynek papierów dłużnych będzie rozwijał się dynamicznie. Póki co jednak GPW większy nacisk będzie kłaść na pozyskiwanie nowych emitentów niż na działania mające na celu zwiększenie obrotu.

– Wzrost obrotów na tym rynku będzie możliwy dopiero w dalszej perspektywie – twierdzi Ludwik Sobolewski.