Pierwsze minuty ich obecności na parkiecie przebiegły spokojnie. Na otwarciu sesji papiery zdrożały zaledwie o 0,18 proc., do 39,77 zł, by po kilkunastu minutach spaść poniżej ceny, po której były sprzedawane podczas oferty (37 zł). Dopiero po godz. 10 zaczęły szybko drożeć. Ostatecznie na zamknięciu pierwszej sesji kosztowały 41,71 zł, czyli o ponad 5 proc. więcej niż na otwarciu.

Inwestorzy, którzy nie sprzedali akcji podczas debiutu, pierwszy sygnał o kondycji spółki po zakończeniu oferty publicznej dostaną już w poniedziałek. Wtedy Kruk przedstawi wyniki za pierwszy kwartał tego roku. W 2010 r. spółka miała 36,1 mln zł zysku netto przy przychodach w wysokości 164 mln zł.

W ofercie publicznej Kruka sprzedano 8,2 mln akcji, które były w posiadaniu funduszu Enterprise Investors (po wejściu na giełdę Kruka ma on nadal 25-proc. pakiet papierów spółki), oraz 1,1 mln akcji nowej emisji. Zdecydowana większość walorów trafiła do inwestorów instytucjonalnych. Dla drobnych graczy Kruk przeznaczył nieco ponad 0,9 mln akcji przy prawie 70-proc. redukcji zapisów.

Środki pozyskane ze sprzedaży nowych akcji (43,7 mln zł) spółka zmierza przeznaczyć na inwestycję w rozwój swojego portfela wierzytelności bankowych i rozwój nowego biznesu w Czechach i na Węgrzech. Pod koniec kwietnia Kruk poinformował, że wygrał przetarg na zakup pakietu wierzytelności bankowych o wartości nominalnej 600 mln zł. W I kw. 2011 r. spółka zainwestowała w pakiety wierzytelności 69 mln zł, czyli o 92 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2010 r.