Spółka zajmuje się wyszukiwaniem młodych talentów. Oferuje im stypendia, za co tworzą oni dla niej kolejne dzieła. Są one przez firmę promowane, część trafia w ręce kolekcjonerów, część Abbey House zatrzymuje dla siebie, by sprzedać je w przyszłości z zyskiem.

Kontrakty z debiutującym wczoraj domem aukcyjnym ma podpisane 10 artystów, w przyszłości ma być ich kilkakrotnie więcej.

DAAH to pierwsza firma na GPW, która działa na rynku dzieł sztuki. Jak mówi jej wiceprezes Jakub Kokoszka, dziś rynek ten w Polsce szacowany jest na kilkaset milionów złotych. – Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie będzie rozwijał się dynamicznie. W ciągu kilku lat może osiągnąć wartość ponad 6 mld zł rocznie – uważa Jakub Kokoszka.

DAAH liczy na to, że dzięki przyjętej przez spółkę strategii rozwoju będzie ona w stanie opanować dużą część rynku. Plany zakładają np. podjęcie ścisłej współpracy z instytucjami oferującymi usługi private bankingu. Obecnie DAAH ma taką umowę z Noble Concierge, w ramach której klienci tej instytucji mogą kupować obrazy artystów ze stajni DAAH.

Po wynikach wczorajszej sesji na NewConnect wydaje się, że optymistyczne prognozy zarządu DAAH są podzielane przez inwestorów. Kurs akcji spółki na zamknięciu sesji wyniósł 4,70 zł, co oznacza wzrost w porównaniu z ceną emisyjną o 30 proc.

Mniej tego optymizmu było w grudniu ub. roku, kiedy była przeprowadzana prywatna oferta akcji DAAH. Z oferowanych wówczas 2,5 mln akcji udało się sprzedać jedynie 154 tys. Być może jest to wynik krótkiej historii spółki, która powstała jesienią ubiegłego roku. W I kw. tego roku osiągnęła przychody poniżej 0,5 mln zł.