Według najnowszych danych firmy Nielsen jego marka Guinness osiągnęła w 2010 r. rekordowy 25-proc. wzrost sprzedaży na polskim rynku, zmniejszając dystans do największych rywali, jakimi są portery produkowane w Okocimiu oraz w Żywcu. To dobry wynik, biorąc pod uwagę, że cały rynek piwa skurczył się – licząc rok do roku – o 0,4 proc.

– Wraz z zasobnością portfeli rośnie zainteresowanie piwami importowanymi, na czym korzysta Guinness – mówi Szymon Skitek, brand manager w firmie CEDC.

Eksperci mówią też o innych powodach: guinnessa piją Polacy powracający z emigracji w Wielkiej Brytanii, spada też przywiązanie do rodzimych produktów. Swój sukces marka zawdzięcza jednak głównie rosnącej popularności piwa puszkowego. W tej kategorii w 2010 r. nastąpił wzrost sprzedaży o 62 proc.

– Nasza marka wygrywała w tym segmencie, bo w przeciwieństwie do konkurencji oferuje piwo spienione azotem, a nie dwutlenkiem węgla. Dzięki temu jego smak jest najbardziej zbliżony do piwa nalewanego bezpośrednio z beczki – wyjaśnia Szymon Skitek.