Narodowa linia LOT nie będzie rozwijać siatki połączeń z portów regionalnych. Zamierza dowozić pasażerów do stolicy, skąd polecą dalej.
Publikacja: 3 marca 2011, 03:00 Aktualizacja: 3 marca 2011, 10:06
Zarząd LOT-u stawia na rozwój Warszawy jako portu przesiadkowego, który ma łączyć Wschód z Zachodem. Ma to w 2012 r. przynieść pierwsze od trzech lat zyski.
– Rozwój siatki połączeń bazującej na portach regionalnych jest ekonomicznie nieuzasadniony – ocenia Marcin Piróg, prezes PLL LOT. Dlatego nastawia się na współpracę z lotniskiem Chopina, które ma być rozbudowywane i tu mają być dowożeni pasażerowie z innych polskich i pobliskich zagranicznych portów, którzy będą się przesiadać w samoloty obsługujące dłuższe trasy.
– W ciągu dwóch tygodni przedstawimy szczegóły współpracy – mówi Radosław Żuk z PP Porty Lotnicze, które zarządza stołecznym lotniskiem.
Strategię LOT-u krytykują regiony. – Nie można mówić tylko o rozwoju połączeń z jednego portu, bo cierpi na tym lotnictwo w całym kraju – komentuje Jan Pamuła, szef MPL Kraków Balice i Związku Regionalnych Portów Lotniczych.
Jego zdaniem rachuby LOT-u są błędne. Świadczy o tym fakt, że na opuszczoną w zeszłym roku przez LOT trasę z Krakowa do Chicago bez wahania weszła Air Italy Polska. Pamuła już mówi, że skoro LOT nie chce działać w regionach, to porty poszukają partnerów gdzie indziej.
LOT wprowadzi nowy model biznesowy. Ma być podobny do hiszpańskiego Vueling czy niemieckiego Airberlin. Przychody firmy mają bazować na klasie ekonomicznej, co pozwoli obniżyć koszty.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








