Dziś lub jutro PGE Polska Grupa Energetyczna odwoła się od decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zablokował połączenie koncernu z Energą.

– W odwołaniu będziemy udowadniać, że transakcja jest zgodna z prawem polskim oraz unijnym – zapowiada Tomasz Zadroga, prezes PGE.

Szef koncernu tłumaczy, że spółka będzie przekonywać urząd do zmiany decyzji. Koronnym argumentem mają być wyliczenia, według których ceny energii elektrycznej w wyniku tej transakcji nie wzrosną, a polska gospodarka zyska. Jak wynika z naszych informacji, spółka przedstawi także wyliczenia kosztów kredytów potrzebnych do sfinansowania pierwszej polskiej elektrowni atomowej, którą ma wybudować PGE. Symulacja ma wskazywać, że atomówka wznoszona bez Energi ma być droższa. Jak wiele razy podkreślał rząd, gdański koncern ma być ramieniem PGE do realizacji projektu jądrowego na Pomorzu.

Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel, szefowej UOKiK, to nie interesuje. W połowie stycznia urząd uznał, że połączenie dwóch spółek doprowadziłoby do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku energii elektrycznej.

Połączenia obu firm domaga się Aleksander Grad, minister Skarbu Państwa. W radiu TOK FM stwierdził wczoraj, że decyzja UOKiK jest sprzeczna z interesami państwa i że jej nie rozumie. Zadeklarował, że w razie postępowania sądowego weźmie w nim udział. Zdaniem ministra do procesu sądowego wcale jednak nie musi dojść. Według Grada we wniosku odwoławczym PGE proponuje rozwiązania, „które mogą skutkować tym, że UOKiK może sam zmienić decyzję”.

UOKiK przyznaje, że faktycznie decyzja blokująca fuzję spółek może zostać zmieniona bez sądowego postępowania.

– Jeżeli prezes urzędu uzna odwołanie za słuszne, może – nie przekazując akt sądowi – uchylić albo zmienić swoją decyzję w całości lub w części, o czym bezzwłocznie powiadamia stronę, przesyłając jej nową decyzję, od której stronie przysługuje odwołanie – poinformowała nas Agnieszka Majchrzak z biura prasowego UOKiK.

Do energetycznej fuzji nawiązał wczoraj premier Donald Tusk. – Nikt z nas nie ma wątpliwości, że taniej, łatwiej, z korzyścią dla realizacji projektu jądrowego byłoby, gdyby PGE robiło to jako właściciel Energi – mówił.