W ubiegłym roku rosnące rezerwy miały spory wpływ na wyniki banków. Wprawdzie było lepiej niż w 2009 r., ale i tak praktycznie każdy bank odczuł pogorszenie jakości portfela kredytowego. W 2011 r. sytuacja ma się poprawić – nie chodzi jednak o to, że dłużnicy będą lepiej spłacać kredyty. Po prostu banki liczą, że tych niespłacających będzie przybywać wolniej niż w poprzednich dwóch latach.

– Nie można wykluczyć, że banki będą miały problem z zobowiązaniami pojedynczych korporacji. Będzie się też pogarszać jakość portfela hipotecznego, ale nie będą to drastyczne spadki – mówi Kamil Stolarski z Espirito Santo Investment Bank.

A to oznacza mniejsze rezerwy na złe kredyty.

– W 2011 r. będą one mniejsze niż w 2010 i zdecydowanie mniejsze niż w rekordowym 2009 r. Szybszy rozwój gospodarczy sprzyja kondycji firm i stabilizuje sytuację na rynku pracy – dodaje Stolarski.

Analitycy prognozują, że koszt rezerw w największych polskich bankach w przyszłym roku wyniesie ok. 0,9 proc. wartości wszystkich kredytów. Tymczasem w 2009 r. było to 1,4 proc., a rok później 1,1 proc.

Duży wpływ na wysokość rezerw będą miały kredyty hipoteczne. Obecnie średni wskaźnik niepracujących kredytów wynosi 1,8 proc. W przyszłym roku będzie on wzrastał o ok. 0,1 punktu procentowego miesięcznie. Przy czym nie wszystkie kredyty hipoteczne będą się psuć w podobnym stopniu. Analitycy uważają, że szybciej będzie się pogarszać spłacalność pożyczek udzielonych w walutach. Szacują oni, że obecnie w przypadku ok. 30 proc. kredytów walutowych ze względu na umocnienie franka wartość zobowiązania jest wyższa, niż wynosi cena nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie pożyczki. Na tę różnicę – między wartością kredytu a wartością zabezpieczenia – banki muszą zawiązywać rezerwy. Będą one rosły, jeśli złoty nadal będzie się osłabiał.

Ten problem może dotknąć przede wszystkim m.in. BRE Banku, którego portfel kredytów walutowych ma wartość ponad 21 mld zł, oraz Banku Millennium, który udzielił takich pożyczek za prawie 20 mld zł. Duże portfele kredytów walutowych mają także Kredyt Bank oraz Getin.

Spadek tempa pogarszania się jakości portfela kredytowego to również efekt działań podjętych przez banki na początku 2009 r. Większość z nich przestała wtedy udzielać pożyczek gotówkowych, bo właśnie spłacalność tych pożyczek podupadła w największym stopniu. Na koniec 2010 r. klienci nie spłacali ponad 16 proc. kredytów gotówkowych. – Większość z tych kredytów już została spisana na straty, ewentualnie bankom udało się część tych pieniędzy odzyskać. A pożyczki udzielone w ciągu ostatnich 2 lat spłacają się już znacznie lepiej, bo banki udzielały ich już według znacznie bardziej zaostrzonych kryteriów – mówi Michał Sobolewski z IDMSA.

Zdaniem analityków prawie każdy bank w tym roku poprawi saldo rezerw (to różnica między nowymi odpisami a rozwiązywanymi rezerwami, które poprawiają wynik banków). Wyjątkiem może być PKO BP, który stosuje bardzo konserwatywną politykę tworzenia rezerw.