Mieszkańcy małych miejscowości chcą kupować markowe ubrania. Aby zaspokoić ich potrzeby, sieci outletowe planują ofensywę w miastach od 5 tys. mieszkańców. Otworzą w nich około 100 nowych sklepów.

Taniej o 70 procent

Teraz klienci outletów na prowincji zostawiają w nich za jednym razem 150 zł, o około 20 proc. więcej niż w zeszłym roku. W 2011 r. koniunktura powinna być jeszcze lepsza – wydawane kwoty mają się zbliżyć do 200 zł. A to, jak mówi Paweł Bryniarski z Brand New Products-Team, głównie za sprawą zamożnych Polaków, którzy przenoszą się z większych miast do mniejszych. – Ale ich gusty ubraniowe pozostają wciąż te same – zauważa.

Tak samo jak młodych ludzi, którzy wyjeżdżają na studia do dużych aglomeracji. Wracają potem do domu i choć nie mają butików, bo znane marki wciąż omijają małe miasteczka, to z markowymi ubraniami czekają na nich outlety. A w nich można kupić ciuchy dużo taniej – od 30 do 70 proc.

Do wchodzenia do mniejszych miast zachęcają też czynsze za wynajem lokali kilkaktornie niższe w porównaniu z dużymi miastami. Jeśli np. w Opolu trzeba zapłacić 150 zł za mkw., to w Brwinowie k. Pruszkowa dałoby się wynająć lokal już za 50 – 70 zł.

Kolejne nowe sklepy

Koniunkturę w mniejszych miastach potwierdza sieć Brand New Products, która, jak wynika z jej wstępnych szacunków, odnotowała 12-proc. wzrost obrotów w tym roku. Obecnie sieć ma 61 sklepów, m.in. w Kozienicach, Radomiu i Mielcu, a w 2011 ma otworzyć 18 nowych – tyle samo co w tym roku.

Szturm na małe miasteczka przeprowadzi też siec Okazja, która, jak tłumaczy Mirosław Kamiński, zamierza potroić liczbę swoich sklepów, których w tej chwili ma 19.

Outlety na razie mogą się spokojnie rozwijać, gdyż centra handlowe i wyprzedażowe budowane są tylko w dużych miastach. Muszą jednak uważać, aby swoim klientom zapewnić odpowiedni asortyment. Już nie chcą się oni ubierać w sportowe marki, takie jak Adidas, Puma, Lotto czy Fila. Coraz większą ich uwagę przykuwają ubrania np. hiszpańskich marek, takich jak Zara czy Bershka. Klienci pytają też o Dolce & Gabbana, Versace czy Tommy Hilfiger.

Adam Bilika z City Hell mówi, że w jego sieci hitem jest marka Mexx. – Udaje nam się pozyskiwać od producentów bieżące kolekcje, które sprzedajemy w cenach o 50 proc. niższych niż w innych sklepach – wyjaśnia. A Paweł Bryniarski z Brand New Products cieszy się, że udało im się podpisać umowę z VF Wrangler: jeśli firma będzie wchodziła do małych miast, to jeżeli nie zdecyduje się otworzyć własnych sklepów, skorzysta z pośrednictwa Brand New Products.