W ciągu najbliższych siedmiu tygodni Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz rosyjski Gazprom złożą Gas-Tradingowi ofertę przejęcia należących do niego 4 proc. akcji EuRoPol Gazu – dowiedział się „DGP”. Transakcja nie będzie jednak prosta, ponieważ na sprzedaż nie zgadza się jeden z głównych akcjonariuszy Gas-Tradingu, należąca do Aleksandra Gudzowatego spółka Bartimpex. PGNiG i Gazprom dobrze zdają sobie z tego sprawę, dlatego już teraz szykują się do walki w sądzie. Gudzowaty ma już jednak przygotowaną linię obrony.

Rosjanie i Polacy razem

PGNiG i Gazprom mają obecnie po 48 proc. akcji EuRoPol Gazu – właściciela polskiego odcinka gazociągu jamalskiego. Gas-Trading ma 4 proc.

Docelowo PGNiG oraz Gazprom chcą dysponować po 50 proc. udziałów. Koncerny wezmą więc po 2 proc. akcji należących do Gas-Tradingu. Konieczność przeprowadzenia zmian w strukturze akcjonariatu została zapisana w polsko-rosyjskim porozumieniu gazowym podpisanym 29 października. Polacy i Rosjanie szykują się na batalię z Bartimpeksem. – Do tematu wykupu 4 proc. akcji w EuRoPol Gazie jesteśmy przygotowani – mówi „DGP” Michał Szubski, prezes PGNiG.

Ofertę kupna złoży EuRoPol Gaz, a nie bezpośrednio PGNiG i Gazprom. – To EuRoPol Gaz powinien być podmiotem tej transakcji, tym bardziej że spółka ma nadwyżki finansowe, które może wykorzystać na wykup – dodaje szef PGNiG.

Mirosław Dobrut, prezes EuRoPol Gazu, twierdzi, że jeśli oferta zostanie odrzucona, spółka przystąpi do tzw. squeeze out, czyli przymusowego wykupu mniejszościowego akcjonariusza.

Gudzowaty nie obawia się takiego ultimatum i zapowiada walkę przed sądem. Wykonał już nawet pierwszy ruch: złożył skargę do Brukseli. Reprezentujący go adwokat Wojciech Tomczyk twierdzi, że ustalenia porozumienia międzyrządowego, w którym zapisano zmiany w akcjonariacie, są krzywdzące dla udziałowców EuRoPol Gazu. Spółka zaskarżyła do Komisji Europejskiej zarówno PGNiG, jak i polski rząd. Na razie nie wiadomo, kiedy komisja zajmie się sprawą.

Twarda obrona

Dlaczego Gudzowaty tak mocno broni swoich udziałów? Twierdzi, że chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo energetyczne Polski. Jego akcje to wentyl bezpieczeństwa, który w przypadku sporu z rosyjskimi udziałowcami ułatwiał zwycięstwo stronie polskiej.

Według naszych informacji Gudzowaty jest jednak skłonny rozmawiać o swoim pakiecie. Na temat warunków transakcji wszystkie zainteresowane strony nie chcą powiedzieć ani słowa, a analitycy unikają jakichkolwiek spekulacji.

PGNiG chciałoby uniknąć zarówno sprawy sądowej, jak i interwencji Brukseli. – Zależy nam na czasie i liczymy, że uda się załatwić tę sprawę na drodze porozumienia – podkreśla Michał Szubski.

Co może przekonać Gudzowatego do wycofania skargi i oddania udziałów w EuRoPol Gazie? Zdaniem ekspertów oprócz korzystnej oferty finansowej takim bodźcem może być odkupienie od Bartimpeksu prawa do projektu gazociągu Bernau-Szczecin. PGNiG i niemieckie VNG realizują podobny projekt polsko-niemieckiego gazowego łącznika (Boernicke-Police) i zamierzają skorzystać z już zdobytych przez konkurenta pozwoleń na budowę. PGNiG informuje, że chciałoby sfinalizować tę transakcję także jeszcze w tym roku. Czy to się uda?

Nie wiadomo, zwłaszcza że Gudzowaty w rękawie ma następnego asa. W maju jego prawnicy złożyli do Parlamentu Europejskiego kolejną skargę przeciwko polskiemu rządowi oraz PGNiG. Twierdzą, że połączenie Boernicke-Police to odwzorowanie projektu Bernau-Szczecin, które ma na celu wyeliminowanie Bartimpeksu. Polsce zarzucają przywłaszczenie pomysłu. Według naszych informacji sprawa może trafić do KE.