Około godz. 10.40 kurs wzrósł o 21,40 proc. do 52,20 zł, po godz. 12.10 wynosił 52,70 zł (wzrost o 22,56 proc.).

"Debiut GPW odbywa się zgodnie z oczekiwaniami analityków i inwestorów. Nie mamy debiutu typu zarobiliśmy 100 proc., ale te 20 proc. to jest dobry początek i dobra prognoza na przyszłość" - powiedział dziennikarzom Sobolewski. "Te 20 proc. to jest godziwy zysk" - dodał.

"Drobni inwestorzy mogą się cieszyć z tego zysku, a jednocześnie trzymać te akcje. Myślę, że dziś jeszcze za wcześnie, by myśleć o sprzedaży" - powiedział. "To inwestycja długoterminowa. W sytuacji, gdy mamy niskie stopy procentowe, te akcje warto trzymać" - ocenił.

Również według Rozłuckiego poziom debiutu to bardzo dobry wynik. "Podręcznikowy wzrost w dniu debiutu to kilkanaście procent, średnia z rynku amerykańskiego z kilkudziesięciu lat, więc jesteśmy nawet powyżej tej średniej" - powiedział. "To spółka, która będzie przynosić zyski i będzie się nimi dzieliła z inwestorami" - dodał.

Rozłucki wspominał, że gdy giełda startowała 20 lat temu, "to była jedna wielka improwizacja". "Podłoga jeszcze kleiła się od świeżego lakieru, wszystko było na ostatnią chwilę, ale to wzruszenie, prąd, który przechodził przez salę, był podobny, jak dzisiaj" - mówił.

"Dla mnie najważniejsze jest to, że 300 tys. ludzi - rekord nienotowany od kilkunastu lat - zaufało giełdzie i że wszystkie instytucje rynku kapitałowego: sama giełda, nadzór, krajowy depozyt papierów wartościowych, domy maklerskie i emitenci wspólnie zbudowaliśmy to zaufanie" - powiedział dziennikarzom Rozłucki.

Inwestorzy indywidualni złożyli ponad 323 tys. zapisów na łączną liczbę ok. 30,9 mln walorów GPW.

W ocenie Rozłuckiego, taki sposób prywatyzacji - przez giełdę - jest najwłaściwszy. "Z drugiej strony, jak każda spółka, obawiamy się wrogiego przejęcia, więc skarb państwa utrzymuje uprzywilejowane akcje, dające głos na walnym zgromadzeniu" - podkreślił.