Aż siedem europejskich banków mających spółki w naszym kraju ma za małe kapitały własne w stosunku do nowych wymagań, ustanowionych przez tzw. nową umowę kapitałową – wynika z raportu przygotowanego przez Barclays Capital, do którego dotarł „DGP”. Ze względu na nowe ustalenia Komitetu Bazylejskiego, który w połowie września ogłosił projekt nowych wymogów kapitałowych dla banków. Tzw. Bazylea III zmienia sposób liczenia kapitałów własnych.

Do tej pory do kapitałów podstawowych (tzw. Tier 1) wliczane były m.in. instrumenty hybrydowe czy pożyczki podporządkowane. Teraz to się zmieni. – Nowe propozycje wprowadzają inny współczynnik wypłacalności, fundusze zasadnicze (Core Tier 1), na które składa się tylko kapitał akcyjny i zatrzymany zysk – mówi Adam Stopyra z departamentu zarządzania ryzykiem w Reiffeisen Banku.

Dodatkowo pojawia się jeszcze jeden rodzaj zabezpieczenia, tzw. bufor antycykliczny. Maksymalnie może on wynieść 2,5 proc. aktywów ważonych ryzykiem. O jego wysokości będą decydować lokalne nadzory.

Nowe regulacje oznaczają, że – jak wyliczyli specjaliści z Barclays Capital – banki europejskie w ciągu najbliższych 3 lat będą musiały zwiększyć swoje kapitały o 824 mld euro.

Najwięcej pieniędzy brakuje portugalskiemu Millennium BCP. Fundusze własne tego banku liczone zgodnie z nowymi zasadami wynoszą zaledwie 1,5 proc., tymczasem wymagane minimum to 8 proc. Podobno portugalski bank już zaczął szukać pieniędzy na zasypanie tej dziury. Jednym z pomysłów ma być sprzedaż polskiego Banku Millennium.

– Na razie nie wiadomo, czy polski bank zostanie sprzedany w ramach aukcji, jak BZ WBK, czy też transakcja zostanie przeprowadzona inaczej – mówi jeden z bankowców.

BCP musi sprzedać Millennium, bo nie ma szans na podniesienie funduszy dzięki emisji akcji. Portugalia jest dziś ryzykownym rynkiem. W lipcu agencja Moody's obniżyła rating tego kraju o dwa stopnie. – Siła finansowa portugalskiego rządu będzie się zmniejszać w średnim terminie. Perspektywy dla gospodarki pozostaną zaś słabe, póki strukturalne reformy nie zaczną przynosić rezultatów – tak analitycy Moody’s wyjaśniali swoją decyzję.

Zakupem Millennium może być zainteresowany Pekao. Bank ma rozbudowany segment korporacji, ale przydałoby mu się wzmocnienie bankowości detalicznej. – Millennium koncentruje się na bankowości dla małych i średnich przedsiębiorstw, jednak ciągle dużo większy jest biznes detaliczny. Nie bez znaczenia są też oddziały w atrakcyjnych lokalizacjach – mówi Michał Sobolewski z IDMSA.

Dzięki takiemu zakupowi Pekao mógłby się wysforować na pozycję lidera opanowaną obecnie przez PKO BP.

Nowe wymogi kapitałowe mogą też się odbić na losie BRE Banku. Jego właściciel, niemiecki Commerzbank, musi oddać 18 mld euro, które w ramach pomocy uzyskał od niemieckiego funduszu rządowego. Ma też spore braki w kapitałach własnych. Gdyby zasady Bazylei III obowiązywały dziś, fundusze własne banku wynosiłyby zaledwie 3 proc. Także w tym przypadku sprzedaż polskiego banku mogłaby być receptą na zwiększenie kapitałów, choć Niemcy będą się długo zastanawiać nad taką decyzją.

– Sprzedaż polskich aktywów to ostateczność – często to perły w koronie zagranicznych spółek – mówi Sobolewski. – Z drugiej strony nie ma problemu z ich sprzedażą – jest wielu kupców zainteresowanych polskimi bankami, którzy chcą za nie dobrze zapłacić, co widać było na przykładzie BZ WBK – dodaje.

Gdyby zapadła decyzja o sprzedaży BRE, to wśród zainteresowanych będzie PKO BP. Całkiem możliwe jednak, że Niemcy zdecydują się na sprzedaż polskiej spółki Deutsche Bankowi.

Bazylea III okazała się bardzo łagodna dla polskich banków. Niewielkie dokapitalizowanie będzie konieczne dopiero wtedy, gdy KNF zdecyduje się na ustalenie tak zwanego bufora antycyklicznego na maksymalnym poziomie wynoszącym 2,5 procent.

Polskie banki poradzą sobie z Bazyleą III

Paweł Dziekoński, dyrektor w dziale zarządzania ryzykiem firmy doradczej Deloitte

Czy polskie banki będą miały problem z wypełnieniem nowych wymogów kapitałowych?

Analiza wymagań proponowanych w ramach tzw. Bazylei III oraz struktury funduszy własnych banków wskazuje, że polski sektor bankowy ma dobry punkt startowy i znajduje się w relatywnie lepszej pozycji niż np. sektor niemiecki lub francuski. Wynika to ze stosunkowo wysokiego współczynnika wypłacalności w sektorze oraz większego udziału funduszy zasadniczych (uznawanych za kapitały lepszej jakości). Oczywiście spojrzenie w ujęciu całego sektora jest pewną średnią, a dla każdego banku ważna jest jego indywidualna sytuacja. Dlatego możliwe, że w przypadku części banków wprowadzenie bufora ochronnego oraz ewentualnie bufora antycyklicznego w najbardziej konserwatywnym wariancie może oznaczać potrzebę poszukiwania dodatkowych źródeł funduszy własnych.

Czy jest szansa, że w ostatecznej wersji zapisy będą łagodniejsze?

Według komentatorów ostatnie publikacje Komitetu Bazylejskiego powinny się w dużej mierze pokryć z finalnymi rezultatami prac komitetu, których ogłoszenie planowane jest na grudzień br. Mamy więc 2 lata na dostosowanie się do nowych regulacji. W tym czasie banki powinny w pierwszej kolejności dokonać analizy wpływu nowych regulacji na swój rachunek adekwatności kapitałowej. Zalecamy, by tę symulację przeprowadzić z uwzględnieniem czynników biznesowych – oprócz oceny ryzyka warto uwzględnić m.in. planowany wzrost działalności biznesowej, politykę rachunkowości banku i analizę skutków podatkowych.