Polska gospodarka ma szansę urosnąć w 2010 roku o 3,5 proc. - uważa prezes NBP Marek Belka. Jego zdaniem wskaźnik inflacji wzrośnie do poziomu celu inflacyjnego lub niewiele powyżej, a wiele zależeć będzie od sytuacji na rynku walutowym.
Publikacja: 9 września 2010, 18:06 Aktualizacja: 9 września 2010, 18:24
"Myślę, że mamy szansę cały rok zakończyć wzrostem na poziomie 3,5 proc." - powiedział w czwartek w rozmowie z TVN CNBC Belka.
GUS podał, że w II kwartale PKB wzrósł o 3,5 proc. po wzroście o 3,0 proc. w I kwartale.
"Ze względu na tzw. bazę statystyczną wskaźnik inflacji wzrośnie albo do poziomu celu inflacyjnego (wynoszącego 2,5 proc. - PAP), albo niewiele więcej. Ja nie wiem dokładnie, jak się będzie wskaźnik kształtował, dużo zależy od tendencji na rynku walutowym" - powiedział.
Z danych GUS wynika, że inflacja w lipcu wyniosła 2,0 proc. rok do roku
"Przypatrujemy się sytuacji na rynku i jeśli będziemy widzieć niebezpieczeństwo dla tempa inflacji, to wtedy będziemy działać, ale według mnie w tej sprawie nie ma jasnych dowodów, że napięcia inflacyjne nasilają się" - dodał
Z danych GUS wynika, że inflacja w lipcu wyniosła 2,0 proc. rok do roku.
"Nadmierna dynamika umacniania się złotego szkodzi nie tylko eksportowi, ale jak coś za szybko rośnie, to potem ma tendencję do równie szybkiego spadku. To, co jest dla polskiej gospodarki szkodliwe, to nadmierne wahania. (...) Zbyt silne przyspieszenie aprecjacji nie jest dla Polski korzystne" - dodał prezes NBP.
Belka: projekt budżetu na 2011 r. zadowalający, ale nie przełomowy
Projekt budżetu na 2011 r. jest zadowalający, ale nie jest przełomowy - ocenił prezes NBP Marek Belka.
"Nie spodziewałem się więcej po tym budżecie, oczywiście jestem zadowolony, że rząd zdecydował się obniżyć deficyt o te kilka miliardów. Nie jest to budżet przełomowy. Mam nadzieję, że dochody budżetu państwa będą przynajmniej takie, jakie rząd założył w projekcie budżetu. Chciałbym też, aby rządowi udało się jeszcze w przyszłym roku ograniczyć deficyt" - powiedział w czwartek dziennikarzom szef NBP.
W projekcie budżetu na 2011 rok MF proponuje deficyt na poziomie 40,2 mld złotych, wobec zapisanych w ustawie budżetowej 52,2 mld zł na ten rok. Rząd planuje, że w 2011 r. dochody budżetu wyniosą 273,27 mld zł, wydatki będą nie wyższe niż 313,47 mld zł.
1: makolągwa z IP: 83.11.146.* (2010-09-09 19:41)
No a PiSiacze specjalisty od gospodarki dalej ujadają, że mamy kryzys i tyle. Dalej nikt im nie wmówi, że białe to białe. Oni lepiej wiedzą, niż prezes NBP, bo tak krzyczy ich zaczadziały wódz i wieszczy katastrofę. Ciekawe, że część ciemnoty za nim to powtarza.
2: Mario z IP: 80.48.174.* (2010-09-09 20:15)
jest szansa zje...ać szympansa, tak widać jak teraz ma się złotówka do dolara, euro i GBP, nie na darmo zlikwidowano Skrzypka, jeszcze jest szansa że sprowadzimy święte krowy z Indii, i w ogóle będzie to kraj najpotężniej rozwijający się na świecie cudak Tusk to nam zapewni, jakie jeszcze kity nam przygotujecie na poprawę nastrojów przed końcem tego roku? jakim jeszcze pseudo autorytetem czy też pseudo profesorem nas będziecie chcieli karmić? rzygać się chce, gorzej jak w PRL-u.
3: Observer z IP: 87.198.55.* (2010-09-09 20:20)
Tyle raz juz o tym pisze.
Co z tego ze mamy wzrost gospodarczy mierzony jedynie przez PKB. Przeciez tak sie ocenialo gospodarki 20 lat temu.
I czym sie tak cieszyc.
Standard zycia przecietnego Kowalskiego jest taki sam badz nizszy. Dochodzi w dzisiejszych czasach do nowych paradoksow gdzie PKB rosnie oraz Bezrobocie rosnie. Moze tez dlug Panstwa rosnac rownolegle.
PKB wzroslo przez dotacje z UE przez kase od emigrantow.
Media sa smieszne lansujac plytkie wnioski oceniajac gospodarke tylko przez pryzmat PKB.
Kpina!
4: qwe z IP: 213.25.175.* (2010-09-09 21:40)
Zalozenia budzetu realistyczne.
5: filologini z IP: 95.49.142.* (2010-09-09 22:51)
Dobry news dla inteligentnych inaczej. Sądząc po niektórych, na szczęście mniej licznych komentarzach, amatorzy POlskiego cudu wciąż żywi.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








