Aż o 3,5 proc. wzrósł w drugim kwartale tego roku produkt krajowy brutto. To więcej, niż spodziewali się eksperci. Zaczęliśmy kupować więcej, bo wierzymy, że nas na to stać, i chcemy zapomnieć o kryzysie
Publikacja: 31 sierpnia 2010, 03:00 Aktualizacja: 31 sierpnia 2010, 10:32
Bez reform, planów stymulacyjnych i szumnie zapowiadanych ułatwień dla przedsiębiorców – a jednak polska gospodarka się kręci. Wczoraj GUS ogłosił, że PKB w drugim kwartale wzrósł o 3,5 proc. Zaskoczyło to rynek, takiego wyniku spodziewali się tylko najwięksi optymiści.
O dobrym poziomie wzrostu PKB zadecydowała odzyskująca formę konsumpcja, rozkręcone inwestycje publiczne oraz dobra koniunktura u naszych zachodnich sąsiadów.
Jednak na dalszy silny wzrost raczej nie mamy co liczyć. Jak sądzą analitycy, przez kolejnych kilkanaście miesięcy nasza gospodarka będzie buksowała w miejscu, choć to miejsce nie będzie takie złe: między 3 a 4 proc. wzrostu PKB. Dlatego wczoraj minister finansów Jacek Rostowski nie krył zadowolenia: – Wzrost gospodarczy w tym roku będzie naprawdę solidny i pozwala także na pewien optymizm, jeśli chodzi o przyszły rok – stwierdził wczoraj po publikacji danych GUS.
Dawka optymizmu będzie jednak uzależniona od kilku czynników. Polacy ciągle powinni kupować tak dużo jak w drugim kwartale. Spożycie indywidualne wzrosło wtedy o 3 proc. i – jak szacują analitycy – dało to aż 2,2 proc. wzrostu. Konsumpcja rośnie dzięki utrzymującym się na wysokim poziomie zakupom dóbr trwałego użytku, czyli np. sprzętu AGD. – Jest jeszcze jeden czynnik wzrostu, w II kwartale nastąpiło coś w rodzaju nadrabiania zaległości po pierwszym, w którym była sroga zima – mówi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.
Podobne zaległości odrabiano w inwestycjach. W drugim kwartale wprawdzie nakłady na nie spadły o 1,7 proc., ale poprzednio spadek był wyraźniejszy – aż 12,4 proc. Motorem hamującym spadek okazały się inwestycje publiczne, przede wszystkim infrastrukturalne.
– Dzięki środkom z Unii Europejskiej wydajemy dużo na inwestycje publiczne i tak będzie do 2013 roku. Natomiast znacznie gorzej z inwestycjami sektora prywatnego, a to bardzo niepokojące, bo w długim okresie czasu to właśnie one napędzają PKB – mówi prof. Andrzej Kaźmierczak, członek RPP. To, że inwestycje prywatne stają się coraz większą słabością naszej gospodarki, potwierdzają także inni ekonomiści. Ich zdaniem polskie przedsiębiorstwa czekają na oznaki większego ożywienia i na razie nie chcą wydawać pieniędzy, obawiając się spowolnienia na świecie. – Brak inwestycji oznacza, że nie ma dużego optymizmu w firmach, a to znak zapytania o trwałość wzrostu gospodarczego – mówi prof. Krzysztof Rybiński z SGH.
Na szczęście jednak polskie firmy skrzętnie skorzystały z lepszych nastrojów na zachodzie Europy, a szczególnie z oddechu, jaki złapała niemiecka gospodarka. Eksport zwiększył się o 17 procent rok do roku. „Nieoczekiwany silny przyrost PKB w Polsce w drugim kwartale jest częściowo wynikiem silnego eksportu do szybko odbijającej się gospodarki Niemiec” – zauważył wczoraj „Financial Times”.
1: taka jest prawda z IP: 83.27.194.* (2010-08-31 07:08)
Jednak na dalszy silny wzrost raczej nie mamy co liczyć...no wlasnie debile z PO.. podnoście dalej podatki
2: marianna z IP: 178.56.107.* (2010-08-31 09:14)
Konsumpcję w Polsce napędza szara strefa i pieniądze od emigrantów. To wstyd, ale szara strefa wynosi u nas ok. 30 proc. Inwestycje rosną za pieniądze unijne, których i tak nie potrafimy sprawnie wydawać. Eksport napEdza niezła kondycja Niemiec. I to by było na tyle.
3: Kwaterka z IP: 213.17.241.* (2010-08-31 11:22)
Czyli jest OK, mimo starń PiSu by jak najbardziej zaszkodzić.
4: m z IP: 83.10.70.* (2010-08-31 11:32)
Za to w latach 2005-2007 Polska płyneła mlekiem i miodem... Emigranci wcale nie wysyłali kasy, nie wyjeżdżali, Niemcy od nas nie kupowali a środki unijne były fantastycznie wykorzystywane... nic tylko czekac na powrót Yarosława Mądrego
5: aaa z IP: 192.168.32.* (2010-08-31 11:41)
aaa
6: bulba - już niedługo będzie PO problemie z IP: 83.29.46.* (2010-08-31 12:14)
do 3: Kwaterka a czym to PIS chciał tak bardzo zaszkodzić ?
7: Nie tak OK! z IP: 79.187.154.* (2010-08-31 12:19)
Wzrost VAT ograniczy wzrost PKB. Polityka ograniczania inwestycji, sprzedawania majątku narodowego, unikanie reformy finansów państwa prowadzi do osłabienia państwa i jego gospodarki. Już o tym świadczą spadający eksport, rosnący import, a nieznaczny wzrost produkcji - w większości na zapas, z myślą, że jakoś to się sprzeda- niczego dobrego nie wróży. Należy jeszcze pamiętać, że wejdzie jeszcze w życie rekomendacja T zaostrzająca przyznawanie przez banki pożyczek.
8: RafalS z IP: 77.252.119.* (2010-08-31 12:36)
Wzrost jest i co z tego? Nie mając noża na gardle nie pozwalniają urzędasów (co tam - zatrudnią dodatkowych i dadzą podwyżki) i wszystkie dodatkowe wpływy z nadwyżki wzrostu PKB zostaną zjedzone.
9: niezalezny z IP: 195.206.115.* (2010-08-31 13:02)
mowmy prawde cala a nie znowu kreacja przedwyborcza w mediach..jest b.zle, jaki jest stan panstwa i finansow ..a wyrywamy cos z calosci , jak tak dobrze to czemu ludziom sie zabiera na zycie , czemu PO chce podwyzek, a to poczatek pomyslow z ksiezyca...
10: tos z IP: 174.36.199.* (2010-08-31 15:01)
Szanowny panie ekspert.
Polacy kupują, bo boją się, że rząd podniesie VAT. Dlatego ludzie kupowali teraz co by kupili później. Po podniesieniu VAT-u wszystko padnie na ryj. Prosta zależność. Ludzie nie chcą płacić podatków trwonionych np. na podróże zagraniczne posłów, którzy szerzą demokrację np. na półwyspie arabskim. Przypomnijmy sobie w jakim kraju, w tym rejonie składała wizyty pani marszałek sejmu RP - niejaka Alicja G. Gdyby nie awaria to nawet byśmy się nie dowiedzieli, że kobieta chce wprowadzać demokrację w monarchii i patriarchii.

Resort transportu dopina drogową układankę. DGP dotarł do harmonogramu otwarć czterech kolejnych odcinków. Kierowcy mogą od wczoraj jeździć 7-kilometrowym odcinkiem autostrady A2 najbliżej Warszawy – między Konotopą a Pruszkowem. To odcinek E Budimeksu – pierwszy z pięciu budowanych na 91-kilometrowej trasie Łódź–Warszawa.








