Zarząd koncernu poinformował wczoraj, że wybrał właśnie doradcę, renomowany japoński bank Nomura, który ma pomóc Orlenowi podjąć decyzję co do przyszłości inwestycji na Litwie. Nomura zaczyna pracę już w tym tygodniu. Ma zebrać od potencjalnych inwestorów wstępne oferty kupna.

Jak tłumaczy Jacek Krawiec, prezes Orlenu, w ten sposób będzie wiadomo, jakie są oczekiwania rynku m.in. co do pakietu akcji i zasad transakcji (np. kupno, wymiana aktywów). – Będzie wiadomo również, o jakich kwotach może być mowa – dodaje.

To właśnie cena ma być decydującym kryterium. Orlen raczej nie odzyska pieniędzy, które włożył w rafinerię. W sumie na zakup i modernizację przeznaczył już około 10 mld zł. Dziś Możejki mogą być warte mniej. Zdaniem analityków sprzedaż całego pakietu akcji za ponad połowę wydanej kwoty byłaby dobrze odebrana przez rynek.

Wszystko możliwe

Wśród potencjalnych nabywców Możejek na rynku wymienia się rosyjskie spółki Rosnieft, Łukoil i Surgutnieft.

– Zadaniem doradcy będzie weryfikacja możliwości realizacji różnych scenariuszy – od utrzymania aktualnej sytuacji właścicielskiej i dalszej budowy wartości litewskiej spółki, po rozwiązania, w których następuje częściowa lub całkowita sprzedaż udziałów w rafinerii – usłyszeliśmy wczoraj w biurze prasowym koncernu.

Jacek Krawiec przekonuje, że żaden z wariantów nie jest preferowany, i dodaje, że o tym, który zostanie ostatecznie wybrany, zadecydują wyłącznie argumenty biznesowe.

– Dysponujemy własnymi analizami przyczyn niskiej rentowności Możejek i możliwych sposobów rozwiązania tego problemu. Potrzebujemy wsparcia ze strony doradcy, który w transparentnym procesie zbada rynek i precyzyjnie zdefiniuje optymalny scenariusz – zaznacza prezes Orlenu.

Rząd dał zielone światło

Z naszych informacji wynika jednak, że sprawa jest już przesądzona. Orlen od miesięcy mówił o możliwym wycofaniu się z Litwy. Nie miał jednak zgody głównego akcjonariusza, czyli Ministerstwa Skarbu Państwa. Resort oficjalnie zapewnia, że nie przedstawił PKN-owi żadnych rekomendacji w tej sprawie, a ewentualna sprzedaż Możejek leży wyłącznie w gestii koncernu. – To decyzja biznesowa i nie ma tu żadnych podtekstów politycznych – zapewnił nas Aleksander Grad, minister skarbu.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że w rządzie od ponad miesiąca toczyły się rozmowy w sprawie przyszłości litewskiej rafinerii. Ostatecznie Orlen dostał zielone światło na podjęcie działań zmierzających do zbycia tych aktywów. – Zaważył na tym fakt, że postulaty polskiej strony, których realizacja mogłaby poprawić rentowność Możejek, zostały przez Litwinów zwyczajnie zlekceważone – wyjaśnia osoba znająca szczegóły polsko-litewskich negocjacji.

Chodzi o warunki, jakie MSP przedstawiło na początku roku władzom litewskim w celu poprawy rentowność rafinerii. Litwini nie spełnili tych żądań. Dodatkowo przyjęli w lipcu nowe przepisy, wprowadzające możliwość utrzymywania 30- -proc. zapasów obowiązkowych paliw poza granicami tego kraju. Sprzyjają one przede wszystkim importerom, a osłabiają pozycję litewskiej rafinerii Orlenu.