Solidarność działająca w PZU zaapelowała do premiera Donalda Tuska o podjęcie działań dotyczących ratowania miejsc pracy w spółce. W tej sprawie związki skierowały list do szefa rządu.
Publikacja: 2 lutego 2010, 17:48 Aktualizacja: 2 lutego 2010, 18:19
W przesłanej we wtorek PAP kopii listu do premiera przedstawiciele związku podkreślili, że zarząd PZU zdecydował w grudniu ub.r. o kontynuowaniu restrukturyzacji spółki, w tym zwolnień pracowników.
"W ciągu 3 lat planowane są w PZU SA zwolnienia na poziomie około 4 tys. 500 pracowników, z czego już w 2010 roku można się spodziewać - na podstawie lakonicznej informacji ze strony zarządu - że będzie to wielkość rzędu 2 tysięcy zwolnień. Ogółem bilans już dokonanych jak i tych planowanych zwolnień osiągnie granicę około 6 tys. pracowników. Jest to prawie połowa zatrudnionych w spółce" - czytamy w liście Solidarności do szefa rządu.
Związkowcy mają nadzieję, że "zostaną podjęte zdecydowane działania", pozwalające na uratowanie miejsc pracy, "a naszą firmę uchronią przed unicestwieniem". W piśmie jednocześnie podkreślili, że firma "jest w dobrej kondycji finansowej, nie jest zagrożona upadłością i zachowanie struktury zatrudnienia nie stoi w sprzeczności z jej interesem".
Związkowcy nie wykluczają akcji protestacyjnej pracowników PZU.
Według Solidarności, restrukturyzacja spółki zapoczątkowana przez poprzedniego prezesa Cezarego Stypułkowskiego i obecnego prezesa Andrzeja Klesyka jest "niedopracowana", "wprowadza chaos organizacyjny" oraz prowadzi do marginalizacji PZU na rynku ubezpieczeniowym.
"Chcielibyśmy, aby nasza spółka, która przynosi zyski nie została sprzedana obcemu kapitałowi. Firma z 200-letnią tradycją powinna zostać w sferze wpływu polskich interesów. Jesteśmy otwarci na zmiany, na restrukturyzację, ale taką, która nie zniszczy firmy i kapitału ludzkiego" - dodano.
Związkowcy skrytykowali w piśmie centralizowanie działań firmy m.in. w finansach, księgowości czy administracji. Ponadto zwrócili uwagę, że likwidowanie niektórych oddziałów firmy i zastępowanie ich kilkuosobowymi unijnymi punktami obsługi klienta powoduje, że PZU traci tworzoną przez kilkadziesiąt lat sieć sprzedaży i obsługi klienta.
W opinii Solidarności, spada udział spółki w rynku ubezpieczeniowym. Ich zdaniem, polityka zarządu PZU jest krótkowzroczna. "Odchodzą od nas nawet ci najbardziej lojalni, ubezpieczający się w PZU SA od kilku pokoleń" - dodano.
Związki podkreśliły, że pomimo ich "usilnych starań" nie doszło do spotkania z szefem resortu skarbu, by omówić sytuację spółki. "Wszystkie nasze próby spotkały się z brakiem zainteresowania i ignorancją" - napisano.
1: Pracownik z IP: 188.146.151.* (2010-02-02 21:47)
Bardzo dobrze Panie Prezesie. Na początek niech Pan się weźmie za byłych milicjantów pracujących w PZU wywalonych z Policji. Na przykład w Olsztynie.
2: olek z IP: 213.192.121.* (2010-02-02 23:23)
Pzu zjada konkurencja i bardzo dobrze.
3: Narodowiec. z IP: 83.19.37.* (2010-02-03 07:04)
dot, nagłówka publikacji.??!!// Najpierw go wybierają, by potem na klęczkach prosić go o łaskawość, o to tamto.!!??// Dot, wszystkich sfer gospodarki.!!// AAAA,!!?? godność, osobista -- wspólna, czy państwowa.??// Poprostu kulturalnie Rządać i Tyle.!!!// Od tego jest, i poto był wybrany.!!??//
4: Irena Anna z IP: 80.51.186.* (2010-02-17 09:20)
Cóż. Zło wyrządzane innym czasami wraca do żródla.Czasami trzeba stracić pracę aby zrozumieć i doświadczyć na sobie co to znaczy być bezrobotnym i nie mieć możliwości podjęcia pracy.Nie kto inny jak właśnie PZU wykazuje daleko idącą arogancję w stosunku do klientów którym wypłaca symboliczne renty wysyłając ich do pracy której praktycznie nie ma. Skoro jednak pracownicy PZU uważają inaczej to po co tu histeryzować, mogą się przekwalifikować i podjąć inną pracę.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu







